Czy mam prawo się o to złościć i uważać, ze...
K
karenina1113.8k pkt
789 wyświetleń
jemu na mnie nie zależy?
Pochodzę z okolic Olsztyna, a studiuję w Gdańsku. Jesli nie znajdę tu pracy, będę musiała wracać do domu. Mój chłopak jest z Gdańska i wraz ze swoją mamą 2 razy próbowali wcisnąć mi jakąś robotę, w branżach, w których nie szukałam- jako kelnerka (odpada, bo ciągle na nogach i trzeba znać języki), na 11h dziennie w sklepie monopolowym. Chcę sama znaleźć sb pracę taką, która pozwoli zarobić na moje utrzymanie i jeszcze będę miała wolny czas dla siebie i chłopaka, czyli praca 11h/24 odpada definitywnie. Jutro mam 2 rozmowy o pracę, byłam już na 2 ale nic nie wyszło. Jeśli nic nie znajdę, wrócę do domu na 3 miesiące.
Wczoraj wywiązała się taka rozmowa:
Ja: Powiedziałeś, ze przyjedziesz do mnie raz w ciągu 3 miesięcy, jeśli będziesz miał kasę. Zgadza się?
On: zgadza się
bo cały lipiec mnie nie ma, poza tym kiedy jestem z Tobą na tym ślubie a we wrześniu mam szkołę
Ja: i masz weekendy
On: których nie chcę spędzać tam gdzie nic nie ma do roboty
wolę sobie odpocząć tak jak lubię, jeżeli mam na to tylko 2 dni
Ja: Więc gdyby u mnie było coś zajefajnego do roboty, to wtedy byś przyjechał?
On: gdyby było do roboty coś innego niż siedzenie przed telewizorem to tak, przyjechałbym
Ja (obrażona): To darujmy sobie spotkanie i w tym sierpniu. Nie marnuj pieniędzy i czasu. U mnie nie ma żadnych rozrywek.
On: wiem że nie ma, dlatego chciałem przyjechać raz dla Ciebie
Ja: W sierpniu też byśmy siedzieli przed tv
On: ale jeżeli masz to w du*ie to ok
Ja (jeszcze bardziej obrażona tą łaską): Bardzo mi miło, że zamierzałeś poświęcić mi swój cenny czas, ale nie chcę go marnować na nudzenie się ze mną w (nazwa mojej wioski).
Szkoda Twoich pieniędzy i wysiłków. Telewizję mozesz oglądać także w Gdańsku.
Koniec rozmowy.
Nadmienię jeszcze, że pieniądze on ma, tylko wydaje je na organizowanie imprez z kumplami kilka razy w tygodniu.
Pochodzę z okolic Olsztyna, a studiuję w Gdańsku. Jesli nie znajdę tu pracy, będę musiała wracać do domu. Mój chłopak jest z Gdańska i wraz ze swoją mamą 2 razy próbowali wcisnąć mi jakąś robotę, w branżach, w których nie szukałam- jako kelnerka (odpada, bo ciągle na nogach i trzeba znać języki), na 11h dziennie w sklepie monopolowym. Chcę sama znaleźć sb pracę taką, która pozwoli zarobić na moje utrzymanie i jeszcze będę miała wolny czas dla siebie i chłopaka, czyli praca 11h/24 odpada definitywnie. Jutro mam 2 rozmowy o pracę, byłam już na 2 ale nic nie wyszło. Jeśli nic nie znajdę, wrócę do domu na 3 miesiące.
Wczoraj wywiązała się taka rozmowa:
Ja: Powiedziałeś, ze przyjedziesz do mnie raz w ciągu 3 miesięcy, jeśli będziesz miał kasę. Zgadza się?
On: zgadza się
bo cały lipiec mnie nie ma, poza tym kiedy jestem z Tobą na tym ślubie a we wrześniu mam szkołę
Ja: i masz weekendy
On: których nie chcę spędzać tam gdzie nic nie ma do roboty
wolę sobie odpocząć tak jak lubię, jeżeli mam na to tylko 2 dni
Ja: Więc gdyby u mnie było coś zajefajnego do roboty, to wtedy byś przyjechał?
On: gdyby było do roboty coś innego niż siedzenie przed telewizorem to tak, przyjechałbym
Ja (obrażona): To darujmy sobie spotkanie i w tym sierpniu. Nie marnuj pieniędzy i czasu. U mnie nie ma żadnych rozrywek.
On: wiem że nie ma, dlatego chciałem przyjechać raz dla Ciebie
Ja: W sierpniu też byśmy siedzieli przed tv
On: ale jeżeli masz to w du*ie to ok
Ja (jeszcze bardziej obrażona tą łaską): Bardzo mi miło, że zamierzałeś poświęcić mi swój cenny czas, ale nie chcę go marnować na nudzenie się ze mną w (nazwa mojej wioski).
Szkoda Twoich pieniędzy i wysiłków. Telewizję mozesz oglądać także w Gdańsku.
Koniec rozmowy.
Nadmienię jeszcze, że pieniądze on ma, tylko wydaje je na organizowanie imprez z kumplami kilka razy w tygodniu.