Nie jest to powód do jakiegoś publicznego wyśmiewania, aczkolwiek uważam, że jak ktoś już zdał te 3 lata liceum, to naprawdę trzeba być "zdolnym", żeby tych 30% z podstawowych przedmiotów nie zdać...
Te egzaminy są na niskim poziomie, a pisanie pod klucz, którego to się tak ludzie czepiają, też nie wymaga wybitnych umiejętności. Wystarczy uważać na lekcjach i zwracać uwagę, na informacje, które są przekazywane, bo jest to właściwie jeden wzór nauczania.
Zdobycie tych podstawowych 30% z matematyki to też nie jest jakiś wielki wyczyn, a jak ktoś wie, że ma w szkole z tym przedmiotem problem, to zawczasu należy nadrobić zaległości, a nie zwalać na trudne zadania.
Oczywiście są też kwestie zdrowotne, można w okresie matur mieć większe problemy, można mieć gorszy dzień, niektórych ludzi paraliżuje stres, dlatego, jak wspomniałam na początku, to nie jest powód do wstydu, kiedy się wie, co zawiodło. I to też nie jest koniec świata, jest poprawka, są kolejne podejścia.
Ale jak ktoś sobie olewa naukę, nie przykłada się do tych przedmiotów, na których mu zależy i nie nadgonił tego, z czym ma problem, a potem zwala na system edukacji, nauczycieli, Boga, wybory kwantowe i połączenia astralne we wszechświecie to, że nie zdobył tych nieszczęsnych 30% z podstawy, to taki ktoś powinien się wstydzić. Sam przed sobą.