Ja ze swoim byłym do tej pory żyję w zgodzie. Zdarza się, że wyjdziemy gdzieś na jakąś imprezę lub do knajpy pogadać. Opiera się to na 100% przyjaźni. Ja mu doradzam w sprawach sercowych a on mi. I szczerze powiem... lepiej nam na takim układzie niż jakbyśmy mieli być razem. Oczywiście wszystko zależy od powodu rozstania. Bo jeżeli np. chodziło o zdradę, to na pewno kontakt by się między nami urwał. Nie byłoby zaufania. A jeżeli powodem rozstania jest brak chemii, to czemu nie? Przyjaźń to nie grzech :)