Czy on może coś do mnie czuc, czy to tylko...
L
lilka458811 pkt
562 wyświetlenia
gówniarskie zagrywki? co mam zrobić? Bardzo ważne dla mnie więc proszę o pomoc
Prosze, jezeli juz tu jestes i masz chwile to przeczytaj to wystaw obiektywna opinie, bardzo mi zalezy :(
Może jestem głupia i naiwna ale sprawa wygląda tak. Znam go od małego bo mieszkamy w tym samym małym mieście, do tej samej klasy chodzilismy jeszcze w podstawowce. Zaczeliśmy się poznawac i polubilismy się pod koniec szóstej klasy, lecz nasza znajmośc nie była tak prosta jak sie może wydawać. Jeszce wtedy byliśmy tylko koleżanką i kolegą, ale juz mi się podobał. W gimnazjum trafiliśmy do innych klas ale szkoła była naprawde mała ze widywalismy się praktycznie na kazdej przerwie. Milelismy wspólnych znajomych.
Dziwne naprawdę bo na ulicy nie mówiliśmy sobię nawet 'cześć' a w szkole bylo inaczej. Potrafił zapytać o największą głupotke, byle by tylko ze mna porozmawiać, potrafił sie patrzec prosto w oczy jak gdyby nigdy nic. Nie ukrywam bo było to miłe, a zwłaszcza dlatego że coraz bardziej mi się podobał.
Pewnego dnia na przerwie siedziałam sama na ławce i nagle podszedł z kolegami i usiadl na ławce koło mnie. Gdy jego koledzy byli zajęci rozmową miedzy sobą zapytał się mnie ni stąd z ni zowąd czy kogos mam. Serce tak mi waliło, że nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Musiałam jeszcze wziąść pod uwagę to, że Tomek, bo tak ma na imię był bardzo popularny, miał bardzo dużo znajomych i będąc gówniarzami mógł sobie poprostu żartowac :( W nerwach nie zaprzeczyłam (nikogo oczywiscie nie mialam a on doskonale o tym wiedział) tylko zapytalam dlaczego pyta >:( on mi odpowiedział ze może chciałby ze mną chodzić.. Byłam w szoku i nic nie odpowiedzialam, wiec sobie poszedł. Ten moment pamietam do tej pory mimo to ze bylo to 2 lata temu, bo od tego zaczeło się wszystko psuć.
Tomek nie patrzył na mnie tak jak zawsze.. totalna olewka. Wiem, idiotka ze mnie. Płakałam przez to nie raz bo w tamtym momencie uświadomiłam sobie, że chyba zaczynam coś do niego czuć. Przezyłam całą pierwszą klasę, wakacje.. a po nich zaczął się totalny koszmar! Ponieważ nie mówiłam nikomu w szkole o tej całej sytuacji (tylko siostrze przyrodniej, która mieszka w Hiszpanii i przyjezdżała tylko na wakacje), moja przyjaciółka o niczym nie wiedziała. Bałam się żebym nie wyszła na idiotkę, która sobie za dużo wyobraża. Od początku roku zaczął pisać z moją przyjaciółką. Z nia tez nie zachowywał się tak jak by mu się podobała i naprawde chciał z nią być. Pisali jakies pół roku, nie spotykając się nawet w szkole na przerwie. A jezeli juz rozmawiali to patrzył tylko czy to widze, jakby chciał abym była zazdrosna. Podkreślam tutaj, że musiałam zachowywać się tak jakby zależało mi na tym alby byli razem. Kiedy już myślałam, że o nim zapominam, dostałam screena od Klaudii, że Tomek napisał jej iż ją kocha..
Miałam wtedy rękę w gipsie, a był to koniec roku więc nie chodziłam do szkoły bo nie miało to sensu. Złapałam wtedy mega doła bo chłopak do ktorego prawdopodobnie coś czuje, pisze mojej przyjaciółce, że ją kocha, a pare tygodni wczesniej znów poczułam jego wzrok na sobie jeszcze w szkole i wypytywał moje koleżanki po pary razy co mi jest, co mi sie stalo, dlaczego mnie nie ma.. Uważałam go za totalnego frajera, więc pojechałam do cioci w góry na prawie równe dwa miesiące. Chciałam zapomniec.
We wrzesniu przyszedł czas w którym musiałam przezyc caly rok i potem nie widziałabym go na oczy. Myslałam dam rade.. skupię sie na nauce, wyborem dobrej szkoly oraz kolezankach i bedzie dobrze. Klaudia jako przyjaciółka bardzo często zwierzała mi się ze swoich problemów.. no mysle normalne.
Wtedy bardzo czesto mówila mi ze Tomek nie moze z nia byc. No tutaj to mi chyba kazdy przyzna racje. Chłopak pisze z dziewczyna ponad rok, nie spotykaja się wogule, a pisze jej mile słowka i wgl, że ją kocha a nie moze z nia byc, a na pytanie dlaczego, odpowiada ze to jego wina, nie jej... no wcale nie podejrzane. Sytuacja zakonczyla sie wtedy gdy okazało sie ze Tomek pisze i spotyka sie z inna dziewczyna. Pewnego dnia, gdy szłam z Klaudią do szkoly pod szkoła stał znia i gadali i smiali sie w najlepsze.. w tym momencie klaudia wybuchła. Powiedziała Karolinie (dziewczynie ktora pisała z Tomkiem) jak potraktował ją i żeby na niego uważała.
Po tej sytuacji JA poczułam dziwna ulge.. ze mam go totalnie w dupie.
Po pewnym czasie dotarła do mnie wiadomosc, ze Karolina nawet z Tomkiem nie byla, ale go porostu wykorzystała zeby sie wbic do jego paczki.
ZOSTAŁ SAM I MOZE CZUC SIE WKOCU TAK JAK JA KIEDYS - pomyslałam.
Ale Tomek nie dawał za wygraną, znów poczułam jego wzrok na sobie.. to bylo silniejsze ode mnie. Patrzył sie, próbował rozmawiac, prowakował zebym sie do niego odezwała itp. Wkoncu sie temu poddałam, lecz zrozumiałam po pewnym czasie, ze moje uczucie do niego nie wygaslo. Przed zakoczeniem roku mialam znow doła, bo kazde z nas idzie do innego liceum i wgl nie bedziemy sie widywac :( Obecnie jest początek wakacji, a ja tkwie w jednym miejscu.
Nie mam komu teraz tego wszystkiego powiedzieć, bo z siostra się strasznie pokłuciłam i żadko teraz ze sobą rozmawiamy. Za pare dni wyjezdzam na wakacje i tym razem nie wiem czy znow uciekac na prawie cale wakacje, czy wrocic z rodzicami po tygodniu i walczyc, czy mu cokolwiek powiedziec choć to wcale nie jest łatwe czy co..
Pisze to tutaj bo potrzebowałam się wygadac, wielki szacun i wielkie dzięki jezeli to przeczytałas/łes :) super by bylo by choc jedna osoba wyraziła opinie na ten temat, wiem powtarzam sie, ale to koniec :D dzięki z góry
Prosze, jezeli juz tu jestes i masz chwile to przeczytaj to wystaw obiektywna opinie, bardzo mi zalezy :(
Może jestem głupia i naiwna ale sprawa wygląda tak. Znam go od małego bo mieszkamy w tym samym małym mieście, do tej samej klasy chodzilismy jeszcze w podstawowce. Zaczeliśmy się poznawac i polubilismy się pod koniec szóstej klasy, lecz nasza znajmośc nie była tak prosta jak sie może wydawać. Jeszce wtedy byliśmy tylko koleżanką i kolegą, ale juz mi się podobał. W gimnazjum trafiliśmy do innych klas ale szkoła była naprawde mała ze widywalismy się praktycznie na kazdej przerwie. Milelismy wspólnych znajomych.
Dziwne naprawdę bo na ulicy nie mówiliśmy sobię nawet 'cześć' a w szkole bylo inaczej. Potrafił zapytać o największą głupotke, byle by tylko ze mna porozmawiać, potrafił sie patrzec prosto w oczy jak gdyby nigdy nic. Nie ukrywam bo było to miłe, a zwłaszcza dlatego że coraz bardziej mi się podobał.
Pewnego dnia na przerwie siedziałam sama na ławce i nagle podszedł z kolegami i usiadl na ławce koło mnie. Gdy jego koledzy byli zajęci rozmową miedzy sobą zapytał się mnie ni stąd z ni zowąd czy kogos mam. Serce tak mi waliło, że nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Musiałam jeszcze wziąść pod uwagę to, że Tomek, bo tak ma na imię był bardzo popularny, miał bardzo dużo znajomych i będąc gówniarzami mógł sobie poprostu żartowac :( W nerwach nie zaprzeczyłam (nikogo oczywiscie nie mialam a on doskonale o tym wiedział) tylko zapytalam dlaczego pyta >:( on mi odpowiedział ze może chciałby ze mną chodzić.. Byłam w szoku i nic nie odpowiedzialam, wiec sobie poszedł. Ten moment pamietam do tej pory mimo to ze bylo to 2 lata temu, bo od tego zaczeło się wszystko psuć.
Tomek nie patrzył na mnie tak jak zawsze.. totalna olewka. Wiem, idiotka ze mnie. Płakałam przez to nie raz bo w tamtym momencie uświadomiłam sobie, że chyba zaczynam coś do niego czuć. Przezyłam całą pierwszą klasę, wakacje.. a po nich zaczął się totalny koszmar! Ponieważ nie mówiłam nikomu w szkole o tej całej sytuacji (tylko siostrze przyrodniej, która mieszka w Hiszpanii i przyjezdżała tylko na wakacje), moja przyjaciółka o niczym nie wiedziała. Bałam się żebym nie wyszła na idiotkę, która sobie za dużo wyobraża. Od początku roku zaczął pisać z moją przyjaciółką. Z nia tez nie zachowywał się tak jak by mu się podobała i naprawde chciał z nią być. Pisali jakies pół roku, nie spotykając się nawet w szkole na przerwie. A jezeli juz rozmawiali to patrzył tylko czy to widze, jakby chciał abym była zazdrosna. Podkreślam tutaj, że musiałam zachowywać się tak jakby zależało mi na tym alby byli razem. Kiedy już myślałam, że o nim zapominam, dostałam screena od Klaudii, że Tomek napisał jej iż ją kocha..
Miałam wtedy rękę w gipsie, a był to koniec roku więc nie chodziłam do szkoły bo nie miało to sensu. Złapałam wtedy mega doła bo chłopak do ktorego prawdopodobnie coś czuje, pisze mojej przyjaciółce, że ją kocha, a pare tygodni wczesniej znów poczułam jego wzrok na sobie jeszcze w szkole i wypytywał moje koleżanki po pary razy co mi jest, co mi sie stalo, dlaczego mnie nie ma.. Uważałam go za totalnego frajera, więc pojechałam do cioci w góry na prawie równe dwa miesiące. Chciałam zapomniec.
We wrzesniu przyszedł czas w którym musiałam przezyc caly rok i potem nie widziałabym go na oczy. Myslałam dam rade.. skupię sie na nauce, wyborem dobrej szkoly oraz kolezankach i bedzie dobrze. Klaudia jako przyjaciółka bardzo często zwierzała mi się ze swoich problemów.. no mysle normalne.
Wtedy bardzo czesto mówila mi ze Tomek nie moze z nia byc. No tutaj to mi chyba kazdy przyzna racje. Chłopak pisze z dziewczyna ponad rok, nie spotykaja się wogule, a pisze jej mile słowka i wgl, że ją kocha a nie moze z nia byc, a na pytanie dlaczego, odpowiada ze to jego wina, nie jej... no wcale nie podejrzane. Sytuacja zakonczyla sie wtedy gdy okazało sie ze Tomek pisze i spotyka sie z inna dziewczyna. Pewnego dnia, gdy szłam z Klaudią do szkoly pod szkoła stał znia i gadali i smiali sie w najlepsze.. w tym momencie klaudia wybuchła. Powiedziała Karolinie (dziewczynie ktora pisała z Tomkiem) jak potraktował ją i żeby na niego uważała.
Po tej sytuacji JA poczułam dziwna ulge.. ze mam go totalnie w dupie.
Po pewnym czasie dotarła do mnie wiadomosc, ze Karolina nawet z Tomkiem nie byla, ale go porostu wykorzystała zeby sie wbic do jego paczki.
ZOSTAŁ SAM I MOZE CZUC SIE WKOCU TAK JAK JA KIEDYS - pomyslałam.
Ale Tomek nie dawał za wygraną, znów poczułam jego wzrok na sobie.. to bylo silniejsze ode mnie. Patrzył sie, próbował rozmawiac, prowakował zebym sie do niego odezwała itp. Wkoncu sie temu poddałam, lecz zrozumiałam po pewnym czasie, ze moje uczucie do niego nie wygaslo. Przed zakoczeniem roku mialam znow doła, bo kazde z nas idzie do innego liceum i wgl nie bedziemy sie widywac :( Obecnie jest początek wakacji, a ja tkwie w jednym miejscu.
Nie mam komu teraz tego wszystkiego powiedzieć, bo z siostra się strasznie pokłuciłam i żadko teraz ze sobą rozmawiamy. Za pare dni wyjezdzam na wakacje i tym razem nie wiem czy znow uciekac na prawie cale wakacje, czy wrocic z rodzicami po tygodniu i walczyc, czy mu cokolwiek powiedziec choć to wcale nie jest łatwe czy co..
Pisze to tutaj bo potrzebowałam się wygadac, wielki szacun i wielkie dzięki jezeli to przeczytałas/łes :) super by bylo by choc jedna osoba wyraziła opinie na ten temat, wiem powtarzam sie, ale to koniec :D dzięki z góry