uderzenie tyłem głowy z wysokosci 2 m o betonowe schody. Skutkiem było tygodniowe zamieszkanie szpitala 2 krawiaki. Momentami sytuacja była tragiczna. Po jakimś czasie miała być operacja usunięcia tych krwiaków jednak niesamowite okazało sie że zaczeły one same zanikać. mama mówi że to cud i to dzięki temu że zaczeła się modlić całymi nocami o moje zdrowie. Może to prawda :) Lekaż powiedział, że mam szczęście i wiele ludzi którzy byli w takiej sytuacji jak ja już leży na cmentarzu
7
K
kolczasty456
15 lat temu
6
1. Byłam w Tunezji i jechałam z rodzicami, wujkiem, ciocią i siostrami, było nas 7 w samochodzie. Jechaliśmy do rodziców wujka. Nagle zaczął lać okropny deszcz, wycieraczki nie nadąrzały za wodą. Nagle wujek przyspieszył, bo chciał wypżedzić samochód z przodu. Nagle gwałtoenie zachamował. Zatrzymaliśmy się dosłownie 2 metry od ciężarówki.
Strasznie się bałam!
2. Jak miałam roczek miałam jechać z rodzicami promem. Nagle odeszłam od rodziców. I prawie wpadłam do wody. Na szczęście mama wcześniej to zauważyła i mi pomogła. :)
6
L
love27
15 lat temu
4
Tak,jadąc na rowerze prawie wpadłam pod tira,zresztą teraz pewnie by tu mnie nie było...
4
C
Cherry66
15 lat temu
4
ja sie otarlam , ale teraz tego zaluje ;/ historii nie opowiem bo nie lubie o tym gadac .
4
T
twojamoni
15 lat temu
4
raczej wątpie by kto kolwiek napisał tutaj swoją historie bo mozesz to wykorzytsac.
tak ja sie otarłem ale histori niepowiem
4
M
mattxd50
15 lat temu
3
Mialam wypadek samochodowy, glupia diete i za duzo tabletek w domu. Nie warto nawet wspominac.
3
C
Connie
14 lat temu
3
nnie i niemam zamiaru!!!
3
A
aalicja9099381
15 lat temu
2
otarłam.. nie raz, nie dwa. większość historii śmieszna.. byłam 'młoda i głupia' ;)
2
A
adussskaaa
15 lat temu
1
Ja tak . Ale to zbyt straszne żeby to opisywać w necie . Ale wiem że cudem przeżyłam
1
A
anetusiaaa
14 lat temu
1
tak, otarłam się. dwa razy. ale zachowam do siebie. sorry.
1
H
harderfaster
14 lat temu
1
Jadąc motorem wielokrotnie nie zauważałem że z prawej strony nadjeżdża pojazd.
1
N
Nidu
15 lat temu
-2
Było to wtedy kiedy jeszcze związana byłam z synem jednego z czołowych przywódców gangów warszawskich. Zanim jeszcze grupę tę rozbito, zajmowali się produkcją i dystrybucją kokainy po najlepszych klubach, do klientów indywidualnych a także za granicę. Byłam jeszcze młoda i głupia, więc namówiono mnie żebym przekazała towar pewnemu Siergiejowi.
Ze względów bezpieczeństwa nie mogłam towaru przewieźć ot tak, więc musiałam połykać małe torebeczki z kokainą żeby zalegały w żołądku. W razie wpadki byłabym czysta i nikt by się nie domyślił gdzie ukryłam syntetyk. Jak już zrzucono mnie z awionetki przez granicę polsko - ukraińską, pozbierałam spadochron, ukryłam pod pniakiem w lesie i nadałam przez radio umówiony sygnał. Po kilku dniach spędzonych w lesie, walki z głodem, bezpańskimi psami i ukrywania się przed wojskim odnalazła mnie grupa Siergieja.
Gdy przyszło do przekazania im towaru, okazało się że zaległ on tak, że nie mogłam wydalić go drogą naturalną. Ukraińcy zaimprowizowali w lesie szpital polowy, gdzie przekupiony chirurg miał rozciąć mi żołądek żeby dostać się do kokainy. Operacja dokonała się w bardzo prymitywnych warunkach na drewnianej pryczy. Wówczas otarłam się o śmierć, przez dwa tygodnie leżałam w śpiączce a dalszy miesiąc ukrywałam się w jaskini - bazie przemytników gdzie żywiono mnie jedynie jagodami i tym co znaleziono w lesie. Rana goiła się bardzo powoli. Gang mojego chłopaka rozesłał swoich ludzi po całej Ukrainie, nawet pomimo przekupienia tamtejszej milicji poszukiwania spełzły na niczym. Wreszcie jakoś wykaraskałam się z moich ran i ciężarówką próbowaliśmy przedrzeć się przez zieloną granicę. Oczywiście strzelano do nas i musieliśmy wyskoczyć do rzeki. W zimnym nurcie długo nie wytrzymałam, byłam bliska śmierci kolejny raz. Gdyby nie wieśniacy którzy mnie wyłowili i opatrzyli, zgon byłby pewny. To było już jednak po naszej stronie. Gdy złamane kończyny się pozrastały, mogłam wrócić do Warszawy, w tym czasie gangi zostały już rozpracowane, a ja cudem ocalałam i wywinęłam się z tej całej sytuacji.