Napoje energetyzujące zostały wymyślone przez koncerny tylko i wyłącznie dla zysku. Są to napoje szkodliwe dla zdrowia, ale dobra reklama doprowadziła do tego, że ludzie się nabierają i je kupują, sądząc, że to nic złego, a wręcz "ma pomagać". A pomaga tylko w wyniszczaniu organizmu.
Organizm człowieka czerpie energię ze spalania węglowodanów, białek i tłuszczów, pobieranych z pożywienia. W napojach energetyzujących z tych składników znajduje się jedynie glukoza (z węglowodanów), w dodatku wcale nie w takich ilościach, aby mogła mieć znaczący wpływ na pobudzenie organizmu.
To, co ma pobudzać w energetyzerach, pochodzi z kofeiny (w dużych ilościach) i tauryny, będącej amionokwasem. Są też jeszcze syntetyczne witaminy, głównie z grupy B. W zależności od producenta i rodzaju energetyzera, takie napoje mogą zawierać wiele innych pobudzających substancji, głównie pochodzenia roślinnego. Ryzyko dla zdrowia mogą stwarzać nie tylko same te substancje, ale proporcje, w jakich zostały skomponowane.
Syntetyczne witaminy zawarte w energetyzerach absolutnie nie mogą zastąpić tych, jakie występują w naturalnym pożywieniu, poza tym są słabo wchłanialne.
Napoje energetyzujące zagrażają nie tylko zdrowiu, ale i życiu. I wystarczy tylko jedna puszka, żeby dostać zawału. Dotyczy to tak starszych, jak i całkiem młodych osób. W wielu amerykańskich szkołach zakazano sprzedaży i spożywania napojów energetyzujących po tym, jak zaobserwowano, że uczniowie po ich spożyciu odczuwali kołatanie serca, mieli nudności i inne objawy typowe dla zawału.
Napoje energetyzujące są całkowicie zakazane w Danii i Norwegii. We Francji na ich etykietach obowiązkowo mają znajdować się informacje o zagrożeniu dla zdrowia i życia.