Czy powiedzieć mu o niechlubnej przeszłości?
B
bejbebejbe15 pkt
1k wyświetleń
Mam 23 lata. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewien problem.
Zawsze byłam osobą, która potrzebowała ciepła i czułości, ale nigdy mi tego nie zapewniano- nikt nie mówił, że mnie kocha (nawet rodzice), rzadko mnie przytulano itd. Byłam u psychologa z tym wszystkim, bo potem zachorowałam na depresję. Nie miałam powodzenia u płci przeciwnej. Zaczęło mi się polepszać, kiedy założyłam konto na portalu randk.
Po pół roku może wiecej poznałam jednego kolesia. Był w 100% idealny. Niestety do czasu, kiedy postawił mi ultimatum- seks albo odchodzę. Ja się już wtedy zaangażowałam i głupia przystałam na jego warunek- stracłam z nim cnotę. Potem było już tylko gorzej- traktował mnie jak śmiecia, poniżał i po 3 mies od pierwszego stosunku odcięłam się od niego.
Zatraciłam się w przygodnych znajomościach tytułem rekompensaty za doznane krzywdy i też po to, zeby się zemścić na facetach. Łudziłam się, ze uda mi się któregoś z nich uwieść, sprawić, że będzie mu na mnie zależało, a potem go rzucę, ale udało się to tylko z jednym. Nie uprawiałam z nimi seksu pochwowego. Był tylko petting. Kończyło się zawsze na 2 randkach, potem urywałam kontakt. Zrobiłam tak z dwoma facetami.
Potem był ten 18latek, który chciał stałego związku. Z nim posunęłam się znacznie dalej. Był młodszy ode mnie, naiwny jak ja kiedyś, myślał, że jak mi ulegnie, to nagle zechcę z nim być. Zmusiłam go, dosłownie go zmusiłam do orala. I właściwie dopiero wtedy, gdy juz go poniżyłam, dostrzegłam, że mi to wcale nie pomogło. Czułam się jeszcze podlej.
Później związałam się z facetem, którzy także zmuszał mnie do seksu, przez co seks był dla mnie bolesny- nie mogłam się rozluźnić, czując presję, a to z nim przeżyłam mój drugi raz. Wydawało mi się, ze nigdy nikogo lepszego nie znajdę, więc znosiłam wszystkie jego kaprysy. Traktował mnie jak swoją niewolnicę- mówił mi co mi wolno robić, a czego nie, jak mam z nim rozmawiać i o nic nigdy nie mogłam mieć pretensji, bo groził zerwaniem. Tylko ja miałam się dostosowywać. Byłam jego zabawką po którą sięgał, gdy miał ochotę, workiem treningowym, na którym się wyżywał, gdy coś mu w pracy nie poszło.
W końcu ze mną zerwał- wysłał jednego SMSa, a potem nie odbierał telefonów. I taki to był z nim koniec.
Przechodzę wreszcie do sedna.
Obecnie jestem w szczęśliwym związku ze wspaniałym mężczyzną, który mnie kocha i szanuje i który był moim przyjacielem i nadal nim jest. Jestem z nim bardzo szczęśliwa, układa nam się. Żałuję tylko tego, że nim go poznałam dawałam się traktować jak szmatę i sama siebie też tak traktowałam. Czy on ma prawo wiedzieć, co przeszłam i co zrobiłam- o tych trzech przygodnych facetach? Ja wiem o jego doświadczeniach chyba wszystko, a on wie tylko o tym, ze w dwóch poprzednich "związkach" byłam nieszczęśliwa, bo w jego rękaw płakałam za każdym razem, gdy tamci mieli kaprysy. Nic nie wie o puszczaniu się. Czy lepiej, by tak zostało? Czuję się taka nie fair w stosunku do niego, że to przed nim zatajam. Chciałabym zapomnieć o niechlubnej przeszłości.
Zawsze byłam osobą, która potrzebowała ciepła i czułości, ale nigdy mi tego nie zapewniano- nikt nie mówił, że mnie kocha (nawet rodzice), rzadko mnie przytulano itd. Byłam u psychologa z tym wszystkim, bo potem zachorowałam na depresję. Nie miałam powodzenia u płci przeciwnej. Zaczęło mi się polepszać, kiedy założyłam konto na portalu randk.
Po pół roku może wiecej poznałam jednego kolesia. Był w 100% idealny. Niestety do czasu, kiedy postawił mi ultimatum- seks albo odchodzę. Ja się już wtedy zaangażowałam i głupia przystałam na jego warunek- stracłam z nim cnotę. Potem było już tylko gorzej- traktował mnie jak śmiecia, poniżał i po 3 mies od pierwszego stosunku odcięłam się od niego.
Zatraciłam się w przygodnych znajomościach tytułem rekompensaty za doznane krzywdy i też po to, zeby się zemścić na facetach. Łudziłam się, ze uda mi się któregoś z nich uwieść, sprawić, że będzie mu na mnie zależało, a potem go rzucę, ale udało się to tylko z jednym. Nie uprawiałam z nimi seksu pochwowego. Był tylko petting. Kończyło się zawsze na 2 randkach, potem urywałam kontakt. Zrobiłam tak z dwoma facetami.
Potem był ten 18latek, który chciał stałego związku. Z nim posunęłam się znacznie dalej. Był młodszy ode mnie, naiwny jak ja kiedyś, myślał, że jak mi ulegnie, to nagle zechcę z nim być. Zmusiłam go, dosłownie go zmusiłam do orala. I właściwie dopiero wtedy, gdy juz go poniżyłam, dostrzegłam, że mi to wcale nie pomogło. Czułam się jeszcze podlej.
Później związałam się z facetem, którzy także zmuszał mnie do seksu, przez co seks był dla mnie bolesny- nie mogłam się rozluźnić, czując presję, a to z nim przeżyłam mój drugi raz. Wydawało mi się, ze nigdy nikogo lepszego nie znajdę, więc znosiłam wszystkie jego kaprysy. Traktował mnie jak swoją niewolnicę- mówił mi co mi wolno robić, a czego nie, jak mam z nim rozmawiać i o nic nigdy nie mogłam mieć pretensji, bo groził zerwaniem. Tylko ja miałam się dostosowywać. Byłam jego zabawką po którą sięgał, gdy miał ochotę, workiem treningowym, na którym się wyżywał, gdy coś mu w pracy nie poszło.
W końcu ze mną zerwał- wysłał jednego SMSa, a potem nie odbierał telefonów. I taki to był z nim koniec.
Przechodzę wreszcie do sedna.
Obecnie jestem w szczęśliwym związku ze wspaniałym mężczyzną, który mnie kocha i szanuje i który był moim przyjacielem i nadal nim jest. Jestem z nim bardzo szczęśliwa, układa nam się. Żałuję tylko tego, że nim go poznałam dawałam się traktować jak szmatę i sama siebie też tak traktowałam. Czy on ma prawo wiedzieć, co przeszłam i co zrobiłam- o tych trzech przygodnych facetach? Ja wiem o jego doświadczeniach chyba wszystko, a on wie tylko o tym, ze w dwóch poprzednich "związkach" byłam nieszczęśliwa, bo w jego rękaw płakałam za każdym razem, gdy tamci mieli kaprysy. Nic nie wie o puszczaniu się. Czy lepiej, by tak zostało? Czuję się taka nie fair w stosunku do niego, że to przed nim zatajam. Chciałabym zapomnieć o niechlubnej przeszłości.