Czy powinnam tak wtedy zrobić?
A
Arya4.4k pkt
525 wyświetleń
Co sądzicie o tej sytuacji?
Właśnie wróciłam do domu ze spotkania z kol. W głowi mam burzę myśli.
Otóż umówiłyśmy się przed klatką kol. i poszłyśmy na lody, a potem na hustawki. Tam przyszły jakieś dzieciaki i musiałyśmy im zejść, więc poszłyśmy przed klatkę kol., gdzie jest zjeżdżalnia. Na ławce siedziała jakaś kobieta z mężczyznami. Na początku zjeżdżałyśmy i gadałyśmy no i dołączyła do nas siedmiolatka i czterolatka. Nie spodobało mi się to za bardzo a kol. chciała z nimi gadać itp. Gdy siedziałyśmy na ławce, a młodsza gdzieś sobie poszła starsza opowiedziała nam o swoim życiu, że jej matka czasami pije i zostaje na chodniku, ojciec ją bije, rodzice się kłócą, ona sama była raz w domu dziecka i jeszcze rozwód.. Do tego nie ma koleżanek, a jej jedyna przyjaciółka się do niej nie odzywa. Żal mi się zrobiło tej dziewczynki i zmieniłam nastawienie, a kol., coraz bardziej się zniechęcała.
Jej matka i tych paru kolesi byli chyba juz pijani. Ta młodsza raz weszła gdzieś w krzaki to chciała bym ja ja wyciągnęła. Ta starsza tuliła się do nas i wgl. polubiła mnie bardzo. Potem kol. chciała pójść na huśtawki i już była baaardzo zniechęcona. Matka pozwoliła i powierzyła opiekę OBCYM trzynastoletnim dziewczynkom. No i poszłyśmy a gdy matka z tym mężczyzną wrócili to tam potem wypytywali mnie o to czy będe też jutro, bo pewnie chciała bym się zajęła dzieciakami.
No i teraz myśl o nich nie daje mi spokoju. Poprostu mi ich bardzo szkoda, a tej dziewczynki najbardziej. Koleżanka była na mnie trochę zła, że zajęłam się dziewczynkami, a nie tym, żeby z nią pogada (z tą kol.). Już sama nie wiem. Z jednej strony chciałabym pomóc, ale z drugiej strony przerażają mnie jej rodzice. Ta matka chciała bym ja i kol. mówiły do niej 'cześć, siema' itp.
Już sama nie wiem co robić.
Właśnie wróciłam do domu ze spotkania z kol. W głowi mam burzę myśli.
Otóż umówiłyśmy się przed klatką kol. i poszłyśmy na lody, a potem na hustawki. Tam przyszły jakieś dzieciaki i musiałyśmy im zejść, więc poszłyśmy przed klatkę kol., gdzie jest zjeżdżalnia. Na ławce siedziała jakaś kobieta z mężczyznami. Na początku zjeżdżałyśmy i gadałyśmy no i dołączyła do nas siedmiolatka i czterolatka. Nie spodobało mi się to za bardzo a kol. chciała z nimi gadać itp. Gdy siedziałyśmy na ławce, a młodsza gdzieś sobie poszła starsza opowiedziała nam o swoim życiu, że jej matka czasami pije i zostaje na chodniku, ojciec ją bije, rodzice się kłócą, ona sama była raz w domu dziecka i jeszcze rozwód.. Do tego nie ma koleżanek, a jej jedyna przyjaciółka się do niej nie odzywa. Żal mi się zrobiło tej dziewczynki i zmieniłam nastawienie, a kol., coraz bardziej się zniechęcała.
Jej matka i tych paru kolesi byli chyba juz pijani. Ta młodsza raz weszła gdzieś w krzaki to chciała bym ja ja wyciągnęła. Ta starsza tuliła się do nas i wgl. polubiła mnie bardzo. Potem kol. chciała pójść na huśtawki i już była baaardzo zniechęcona. Matka pozwoliła i powierzyła opiekę OBCYM trzynastoletnim dziewczynkom. No i poszłyśmy a gdy matka z tym mężczyzną wrócili to tam potem wypytywali mnie o to czy będe też jutro, bo pewnie chciała bym się zajęła dzieciakami.
No i teraz myśl o nich nie daje mi spokoju. Poprostu mi ich bardzo szkoda, a tej dziewczynki najbardziej. Koleżanka była na mnie trochę zła, że zajęłam się dziewczynkami, a nie tym, żeby z nią pogada (z tą kol.). Już sama nie wiem. Z jednej strony chciałabym pomóc, ale z drugiej strony przerażają mnie jej rodzice. Ta matka chciała bym ja i kol. mówiły do niej 'cześć, siema' itp.
Już sama nie wiem co robić.