Czy to by bylo niewporzadku...?
S
Samox129 pkt
661 wyświetleń
Tak w skrocie to taka akcja. Bylem blisko z pewna dziewczyna i nagle wepchnął sie "kumpel" ktory krotko mowiac ja od mnie odbil, sam ja poderwal. W sumie TU ([LINK] ) macie wszystko opisane. Problem w tym ze z niego jest taki idiota ze podrywa wszystkie dziewczyny, a gdy je wykorzysta, przelize itp to je zostawia. W sumie moglbym go pobić itd, ale to by nie rozwiazalo sprawy. Myslalem czy by nie poprosic przyjaciolki, z ktora on mial romans niejednokrotnie, czy nie moglaby ona go troche podpuscic, aby ulegl jej i pokazal co z niego za typ. Myslicie ze mam do tego prawo? Nie moge teraz bezczynnie siedziec i patrzec jak jeden głupek podrywa kobiete, na ktorej mi tak zalezy jak na nikim innym do tej pory. Ale czy gdy on to zrobi to czy ta dziewczyna, na ktorej mi zalezy, czy to nie popsuje naszych dotychczasowych relacji, ktore sa bardzo dobre. Moglbym powiedziec ze jestem takim "dobrym przyjacielem" dla niej, z ktorym mzoe pogadac codziennie o wszystkim, wyjsc gdzies razem itp. Co za paradoks, czuje sie jakby bylo cos wiekszego i cofnalbym sie do "friendzone", zupelnie na odwrot niz to jest normalnie. Na koniec dodam ze mam 15 lat, jezeli to ma jakies znaczenie...