Gówno prawda. Squatting nie ma ma nic wspólnego z anarchistami. Anarchiści to ludzie, którzy powiązani są z subkulturą punk. Noszą zazwyczaj kolorowe irokezy (a nie dready). Nie będę opisywała wyglądu, bo wcale nie trzeba się w ten sposób utożsamiać. Poglądy nosi się w sobie, w sercu. Nie da się tego nauczyć, bo jest modne i "ja chcę". Na szczęście anarchizmu to nie dosięgnie, bo pozerzy są szybko dostrzegani. Przez medialną propagandę są uznawani za wandali. Walczą z nietolerancją. Przeciwstawiają się szerzeniu nienawiści, korupcji. Uznają dobro ogólne. Nie ma rozgraniczenia na moje, twoje. Jest Nasze. Ludzie o ciepłym sercu. Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, kto zbłądzi, lub się zagubił i trafił w złe miejsce, nie rozumiejąc ideologi. I tylko taki przypadki są uwidaczniane. Telewizja kłamie. Państwo? Po co ono komu, skoro nie dba o swój Naród? To tylko kolejna niepotrzebna instytucja. Nie oznacza to, że nie potrafią dbać o Ojczyznę. Oni o Nią walczą.
Feminizm pojawił się, gdy była dominacja mężczyzn, kobiety nie miały dostępy do edukacji, kultury. Kiedyś to miało sens. Były urządzane protesty, marsze. Wszystko sensownie i z głową. Nie widzę sensu feministek w Polsce, bo na prawdę kobiety są na równi, do niedawna miały lepiej (jeśli spojrzeć na wiek emerytalny). Teraz tylko potrafią wyskoczyć na ulicę i pokazać cycki. A potem się dziwią, że nie mają ludzie do nich szacunku, że prowokują do nieprzyjemnych opinii. Rozumiem protesty kobiet na Ukrainie, które zwracają uwagę na to, że są ludźmi, takimi samymi istotami jak faceci, a nie jedynie 'urządzeniami' do zaspokajania męskich potrzeb.