Przejdź do treści głównej

6 odpowiedzi

Przyjaźń – stan pomiędzy (co najmniej) dwiema osobami, które żyją z sobą w swoistej symbiozie – to znaczy wykorzystują siebie nawzajem ile można, kiedy można i jak można (uwzględniając w skrajnych wypadkach wszystkie aspekty życia). Ponadto (!) osoby te są z tej symbiozy niejednokrotnie zadowolone. Dopuszcza się również istnienie tak zwanej „przyjaźni jednostronnej”, kiedy to jedna osoba wykorzystuje drugą ile wlezie, czerpiąc z tego ogromną przyjemność, zyskując w oczach innych ludzi nazywając siebie przyjacielem. Druga forma tego stanu rozpowszechniła się w ostatnich czasach do tego stopnia, że możemy mówić już o niejakiej epidemii wyzyskiwaczy i znajomych „tylko gdy coś trzeba”. Niestety funkcjonowanie tego typu zrzeszeń nie jest unormowane przez żadne prawo, co pozwala osobom na łamanie zasad, kodeksów, praw (zwłaszcza praw człowieka) i innych tego typu udziwnień. Planuje się jednak powstrzymać tę niebezpieczną epidemię poprzez likwidację jednostek pasożytujących.

Chodzenie jest czynnością niezwykle popularną, zarówno wśród ludzi jak i nie-ludzi. O co chodzi? Ktoś kiedyś powiedział, że chodzi o to, o co biega, ale nie o to mi przecież idzie, bo byłoby to chodzenie w kółko. Tak więc, chodzą ludzie. Ludzie chodzą na nogach, niektórzy potrafią nawet na rękach. Chodzą do sklepów, do kościoła. Chodzą samotnie, z osobą towarzyszącą, czasem grupami. Poza ludźmi chodzą też zwierzęta. Nad strumień, do lasu, na polanę. Bo w końcu gdzie one mogą chodzić? Poza istotami żywymi chodzą także zegarki. Zegarek jest niezwykle pożytecznym urządzeniem, ponieważ możemy, na przykład, użyć go przed spotkaniem z ewentualnym pracodawcą i nie spóźnić się na umówione spotkanie. I od razu mamy u niego "chody”. Przez to między innymi, zegarki są tak chodliwym towarem. Są także samochody, które mimo swej nazwy wcale nie chodzą, tylko jeżdżą. Ale można powiedzieć, że koła są taką "odmianą" nóg, od biedy więc nazwę "samochód” można uznać za poprawną. Oczywiście aby jeździć samochodem, nie wystarczy prawo jazdy. Trzeba mieć także, poza wyżej wymienionym papierkiem, rozum. A rozum każe jeździć w obuwiu. Kto widział kiedyś rozumnego człowieka jeżdżącego boso? Tak więc, najlepszym obuwiem będą chodaki. Chodaki są wygodne i ciężkie, dzięki czemu nie trzeba przemęczać mięśni stóp do ciągłego naciskania, za przeproszeniem, pedałów. Wtedy wszystko idzie jak z płatka, ewentualnie jak po maśle. A kiedy już wyjdziemy z samochodu, wchodzimy na chodnik. Wyjść można jeszcze z wielu innych rzeczy. Można wyjść z siebie, można wyjść z domu, można wyjść z partii. Wyjście z siebie nie jest łatwe. Aby wyjść z siebie musimy się dobrze zdenerwować, ponieważ wychodzenie ze skóry (czyli z siebie) jest bardzo praco - i energochłonne. Wychodzenie z partii zaś, jest ostatnio modne wśród polityków rozpadającego się, pożal się Boże, SLD. Archimedes przed ogłoszeniem swego odkrycia, musiał najpierw wyjść z wanny. I pewnie dzięki temu wyszedł na ludzi. Są też tacy co wychodzą z domu i nie wracają. Ci to się nachodzą! Nachodził się też nasz słynny sportowiec Robert Korzeniowski. Uprawia chód sportowy, więc chodzenie weszło mu w krew. Jego przeciwieństwem był Forrest Gump. Ten, jak wiemy, "zawsze jak gdzieś szedł, to biegł". Ale to był jego wybór. Wychodzić także można, a czasem trzeba, coś w jakimś urzędzie. Znaczy to, że załatwienie jakiejś sprawy wymaga chodzenia od drzwi do drzwi, aby jakaś panna Zosia zrobiła sobie przerwę w porannej kawie (poranna kawa trwa od 7.00 do 12.00. Później urząd jest zamykany) i przybiła pieczątkę na arcyważnym dokumencie. A ta panna Zosia jest bliską krewną baby co to przychodziła do lekarza. Też taka "upierdliwa" (czasem nawet "upiordliwa"). Ta upierdliwość może doprowadzić do omawianego już wyjścia z siebie. A wtedy krzyczymy na pannę Zosię i... wychodzimy na idiotów. Poza chodzeniem i wychodzeniem, jest też wchodzenie. Wejść można w jakiś układ. Układ doprowadzi do tego, że pójdziemy do więzienia (by po pewnym czasie z niego wyjść). Wchodzi się też w związek małżeński. Przeważnie następuje to po tzw. chodzeniu ze sobą. Ale jeśli małżeństwa nie poprzedza chodzenie ze sobą, to możemy na tym nienajlepiej wyjść. I przeważnie dopiero wtedy idziemy po rozum do głowy. Wychodzi więc na to, że chodzenie to sprawa nader ważna w każdej chyba dziedzinie życia. I jeszcze jedno, ale już tak mimochodem: tekst napisany jest ciągiem, z pominięciem akapitów by lepiej oddać monotonię chodu.

chwytasz różnicę?
23
M

martchew

15 lat temu

Np ; raczej z przyjacielem się nie całujesz ani nie będziesz do niego mówić kocham cię . itd .
11
K

Kamila139

15 lat temu

hmm no jeśli przyjaznisz się z kimś i czujesz sie fajnie w towarzystwie tej osoby i nic wiecej to jest przyjazn a jeśli spotykasz sie z kims często rozmawiasz, przytulasz sie i tym podobne to chodzenie;p;p
ale są jeszcze inne granice
7
K

Kornelia707

15 lat temu

Tym że z przyjacielem nie idziesz do łóżka,nie wyznajesz mu miłości,nie całujesz się z nim,nie dotykasz go w "Ten" sposób,nie masz z nim dzieci.
1
N

Nameless

15 lat temu

Wieloma rzeczami.Raczej z przyjacielem się nie będziesz całować.Ani nie będziesz mówić do Niego słów :"Kocham Cię"Moim zdanie też ma się do Niego też wiecej zaufania,też większy dystans do Siebie.
-2
S

Stokrotka

15 lat temu

czarna191 każdy głupi wie, czym się różni przyjaźń od miłości. a nie, cholera, sorry, od 'chodzenia'!
-17
M

martchew

15 lat temu