Tolerancja, to nie to samo co akceptacja. Jesli coś akceptujesz, to znaczy, że zgadzasz się na to w 100% i nic Ci w tym nie przeszkadza. A jeśli coś tolerujesz, to jest, coś Ci się nie podoba, ale nie przeciwstawiasz się temu specjalnie i to znosisz. Także jak widzisz, są to zupełnie dwa różne pojęcia. I na pewno na świecie jest więcej tolerancji niż akceptacji. Na moim chociażby przykładzie. Nie jestem jakąś przeciwniczką gejów czy lesbijek, jeśli w ten sposób Ci ludzie są szczęśliwi, to okej, ale przyznaję, że dla mnie homoseksualizm jest nieprzyjemny i bardzo nienaturalny. Nie mówię, że czuję obrzydzenie do takich ludzi, nieeee, ale to jest dla mnie co najmniej dziwne i nie wyobrażam sobie siebie w roli lesbijki. Także jak widać toleruję, ale nie akceptuję, bo mi się to nie podoba. Albo murzyni, ja ich akceptuję, bo nie uważam, żeby byli od nas gorsi, bo nie ma czegoś takiego, że ktoś jest lepszy albo bardziej wartościowy. Wszyscy są równi, biali, czarni, żółci... Wszyscy. I skoro wyrażam w stosunku do nich akceptację, to znaczy, że mi ani trochę nie przeszkadzają.