Oj tak, uwielbiam czytać książki :)
Jakie? Zazwyczaj obyczajowe, czasem zdarzą się wyjątki, jednak głównie jest to literatura obyczajowa.
Często zdarza się, że danego autora przeczytam tylko jedną książkę, choć czasem widząc, iż autor ma ciekawy (jak dla mnie) sposób pisania, sięgam po następne lektury przez niego/nią napisane.
Tak było właśnie s powieściami Erica Emmanuela Schmitta - zaczęło się do znanego "Oskar i pani Róża", a teraz na półce stoi kilka jego książek, nie mówiąc już o książka wypożyczanych z biblioteki. Bardzo cenię sobie tego autora, jego książki mnie wciągają i czasem mnie zaskakują.
Będąc młodsza uwielbiałam książki polskiej pisarki Ewy Nowak. Czytając jej książki miałam po 11-13 lat, a nawet ostatnio z ciekawości przyczytałam jedną z jej ostatnio wydanych książek. Dlaczego? Ponieważ wiedziałam, że nie będzie to kolejne badziewie dla nastolatek, o nastoletniej miłości, przesłodzone. I właśnie za to lubię jej książki - książki dla młodzieży, o młodzieży, ale bez zbędnego słodzenia i migdalenia.
A ile książek czytam... To całkowicie zależy od tego, ile mam wolnego czasu, jak gruba jest książka i jak bardzo mnie wciągnie. W roku szkolnym nie miałam zbytnio czasu, czytałam trochę w weekendy i przyznam, że zdarzało się, że przeczytałam tylko jedną książkę na miesiąc. Tak, to okropne. Zaś w czasie wakacji, będąc prawie cały czas w domu zdarza się, że czytam jedną książkę na dwa dni, a jak bardzo wciągnie to nawet w jeden. Więc wychodzi tak z 10, choć to różnie bywa - jednak takim wynikiem mogę pochwalić się jedynie w wakacje (chociaż powiem, że w tym roku tak nie będzie, w zeszłym tak było).