Dlaczego on mnie nie zaprasza?
O
Olciaaaaaaaa96 pkt
713 wyświetleń
Jestem z chłopakiem już prawie rok. Znam jego rodzeństwo i często chodzimy do znajomych. Jak wychodzimy sami, nigdy mnie do siebie nie zaprasza. Czas spędzamy w aucie. U mnie nie możemy się spotkać, gdyż tak, jak mu powiedziałam, nie mam ku temu warunków. U niego ten aspekt odpada. Widziałam na zdjęciach jego dom, pokoju ma sterylną czystość. Ma dosłownie pięć rzeczy na biurku. Powiedział mi, że jego mama czasami naciska na to, żeby mnie do siebie wziął, ale przecież to wymysły. Do mojej koleżanki powiedział, że nie będzie mnie zapraszać, bo po co? Jednak koledzy do niego przychodzą. Ostatnio w sklepie słyszałam rozmowę dwóch nieznajomych, z czego jeden powiedział, że w niedzielę nie może wyjść, bo jest zaroszony do… [ksywka mojego chł. i ksywka jego brata]. Mój chłopak wyparł się tego, spanikował, jakbym go nakryła na przestępstwie. Stwierdził, że to zbieg okoliczności, że dwóch ludzi ma takie same przezwiska. Dodał, że bardzo rzadko kogoś zaprasza od jakiegoś czasu, za to on sam czasami do kogoś wpada. Zdenerwował się, takie mam wrażenie, że go podejrzewam, i nie chce wracać do tego tematu, który dla niego jest wyjaśniony i zamknięty. Ostatnio rozmawialiśmy o naszych znajomych. Wspomniałam o swojej koleżance, która została na noc u chłopaka, a on o swoim koledze u którego dziewczyna nocuje już drugi miesiąc. Bardzo krytykuje takie zachowanie. Spytał, czy oni nie mają własnych domów i co sobie o nich rodzice pomyślą, i że w ogóle im na to pozwalają. Powiedział, że u niego rodzice w życiu by na to nie pozwolili, jakbyśmy nie byli narzeczeństwem, żebym ja została na noc, chociaż jego brat kilka razy przenocował swoją dziewczynę. Przy okazji innej rozmowy powiedział, że nie rozumie ludzi, którzy przychodzą bez zaproszenia i nie znają umiaru. Powiedział, jak ja bym się czuła jakby do mnie przyszedł bez zaproszenia i siedział do nocy, buszował po lodówce. Powiedziałam, ze normalnie, bo trzeba odróżnić rodzinę, od znajomych. Stwierdził, że to i może być racja, bo do niego rat tak przychodzi i na odwrót. Powiedział, że u niego rodzice wyjeżdżają na wakacje to będę mogła do niego wpaść na film. Szybko jednak zmienił zdanie i wiedział że jednak chyba nie wypali, bo mama może nie dostać urlopu, więc trudno się mówi. Mój chłopak bierze pod uwagę, że wspólnie zamieszkamy, jak za rok wyjadę do innego miasta. Mówi, że spędzał by ze mną całe dnie i noce, ale robi się już coraz zimniej i będziemy się rzadko widywać, bo nie wysiedzimy w aucie. Ale dlaczego nie może mnie zaprosić do siebie?
Kochani, dziękuję, że wytrwaliście do końca. Co wy bycie robili w tej sytuacji? Wysyłam mu aluzje, ale nic to nie daje. Szczera rozmowa raczej odpada, bo nie chcę się wpraszać do kogoś, kto mnie nie chce zaprosić. Postawię go w głupiej sytuacji. Już raz tak było. Ktos miał podobnie, albo o tym słyszał? To nie jest chyba normalne, co nie? Pomóżcie. Z góry dziękuję za sugestie i opinie.
Kochani, dziękuję, że wytrwaliście do końca. Co wy bycie robili w tej sytuacji? Wysyłam mu aluzje, ale nic to nie daje. Szczera rozmowa raczej odpada, bo nie chcę się wpraszać do kogoś, kto mnie nie chce zaprosić. Postawię go w głupiej sytuacji. Już raz tak było. Ktos miał podobnie, albo o tym słyszał? To nie jest chyba normalne, co nie? Pomóżcie. Z góry dziękuję za sugestie i opinie.