Dobry kawałek? Szedłem ciemną ulicą....
R
rastafari69974 pkt
691 wyświetleń
Ciemność wypełniła całe moje oczy, było tak cicho, że mogłem usłyszeć bicie swojego serca. Na końcu uliczki mrugała wysoka latarnia. Czułem się dziwnie niespokojny. Mróz drapał mi gardło, wdzierając się do płuc. Ręce zaczęły mi siniec z zimna.
-Jordan! - zawował mnie znajomy, zachrypnięty, męski głos.
Odwróciłem się, lecz ciemność nie pozwoliła mi rozpoznać postaci. Dopiero, gdy zbliżyłem się do mężczyzny, poczułem ten specyficzny, ostry zapach bazylii.
-Czego znowu chcesz Derek?- warknąłem.
-Nie rozumiesz, że chce dla ciebie dobrze?
Fala gniewu ogarnęła całe moje ciało, lecz milczałem. Ręcę miałem zaciśnięte w pięści, gotów do walki. Podszedłem do Dereka, zauważyłem jak zaciska szczęki.
-Pozwól, że sam będę o sobie decydował.-powiedziałem i odwróciłem się od niego.
Czułem jak drętwieją mi nogi. Nie wiedziałem, czy to było spowodowane spotkaniem Dereka, czy tym, że moje ciało powoli zamarzało.
Może być?
-Jordan! - zawował mnie znajomy, zachrypnięty, męski głos.
Odwróciłem się, lecz ciemność nie pozwoliła mi rozpoznać postaci. Dopiero, gdy zbliżyłem się do mężczyzny, poczułem ten specyficzny, ostry zapach bazylii.
-Czego znowu chcesz Derek?- warknąłem.
-Nie rozumiesz, że chce dla ciebie dobrze?
Fala gniewu ogarnęła całe moje ciało, lecz milczałem. Ręcę miałem zaciśnięte w pięści, gotów do walki. Podszedłem do Dereka, zauważyłem jak zaciska szczęki.
-Pozwól, że sam będę o sobie decydował.-powiedziałem i odwróciłem się od niego.
Czułem jak drętwieją mi nogi. Nie wiedziałem, czy to było spowodowane spotkaniem Dereka, czy tym, że moje ciało powoli zamarzało.
Może być?