Ehh, jestem w dosc trudnej sytuacji uczuciowej i...
K
Kichot26 pkt
691 wyświetleń
nie wiem co mam w ogole sobie myslec, mam nadzieje ze mi pomozecie. To pytanie kieruje szczegolnie do dziewczyn.
Z moja kolezanka znamy sie dopiero od wrzesnia, od razu mi sie spodobala. Czesto nawiazywalismy jakies luzne rozmowy,a po pewnym czasie mowilismy sobie juz o badzo wielu roznych sprawach (takich skompliowanych i dziwnych, ze niektorych tematow nie poruszalem nigdy nawet z najlepszm przyjacielem). Takie rozmowy odbywaly sie na naszych 'spotkaniach'. Spotkaniach wlasnie, nie wiem czy mozna by je nazwac czyms wiecej. Wygladalo to tak,ze szlismy gdzies duza grupa, a ona sama proponowala, czy bysmy gdzies nie wyszli sami. Byly wiec wizyty w restauracji, spacer w swietle ksiezyca i ogolnie czulem ze nawiazuje sie miedzy nami jakas wiez, choc i tego nie bylem do konca pewien,. Byc moze jest to wynk mojej malej pewnosci siebie, ale ona jest osoba bardzo lubiana w towarzystwie, nie ma problemow z nawiazywaniem wiezi i nie wiem czy te wypady nie byly dlatego,zebym hmmm... nie czul sie sam (slabo znalem ten krag osob z ktorymi wychodzilismy wspolnie) bo autobus do domu mam dopiero pozna noca... Mimo wszystko zawsze sluchala mnie z zainteresowaniem, odprowadzalem aj do domu, smiala sie, bawilismy sie dobrze, zawsze tulilem ja na pozegnanie :).
I nie wiem co sie ze mna dzialo, chyba chcialem zanegowac to co do niej czuje bo zaczalem jej troche unikac ijakos gdy niejestesmy sam na sam ciezko i cos zagadac (jak juz mowilem jestem niesmialy a ona mi sie podoba i nie chce palnac jakichs glupot). Przy glupotach bedac, aah... Pare razy zdarzyulo mi sie ja urazic, czasem obrazala sie slusznie, czasem zupelnie nie wiedzialem skad foch, zawsze ja wtedy przepraszalem, czasem anwet baardzo dlugo. No i wybaczala mi. Wciaz byla dla mnie mila, troche zaczepna :) Moze to glupio brzmiec, ale gdy raz popelnilem gafe krzyknela pare razy (niby zartobliwym tonem, ale kilka razy :)) 'Miedzy nami koniec!', moze to i moja nadinterpreatacja ale w swietle niektorych zdarzen o jakich nie bede pisal byl to dla mnie jakis znak ze ona cos do mnie tez czuje.
Wracajac do tematu chemii, ktora nas laczy (a moze nie? :/) - naprawde czulem ze to cos wiecej ii ona chyba tez, bo gdzy czasem wracam mysla do naszych takich rozmow, wiadomosci na gg to widze ewidentnie ze i ona cos czula chyba do mnie.
raz gdy wspominalem tak przy klasie cos o jakims kinie, to sama zaproponowala ze by ze mna poszla (nie doszlo do skutku, bo termin gdy byl ten film jej nie odpowiadal a ja glupi sie za slabo staralem zeby to spotkanie doszlo do skutku), kiedy indziej wkrecila sie najkis wypad po szkole...
Podsumowujac, chyba bardzo zle robilem ze jej unikalem bo teraz i ona stala sie chlodnejsza w stosunku do mnie, choc wciaz czasem kokietuje... Co grsza kreci sie wokol niej kilku chlopakow, a ja glupi jestem o na cholernie zazdrosny. i nie myslcie sobie, ze cenie w niej tylko to ze jest ladna - podzielamy bardzo wiele zainteresowan,, lubie jej wspanaly charakter, poczycie humoru, zapach tembr glosu, po prostu jestm zakocany, czesto o niej mysle...
Walczyc o nia? Dac sobie spokój? nie piszcie tylkoz ebym zapytal o "chodzenie", najpierw chyba musalbym przywrocic calkowicie te atmosfere ktora wokol nas byla. No to jak, ruszac do boju? czyto bylo moze z jej strony tylko nrmalne zachowanie i traktowanie mnie ajko przyjaciela? Ale wiecie, moje zdania pisane tutaj tego nie wyraza, ale chyba cos miedzy nami bylo..
Piszcie, pomozcie, blagam! @edit Nie wspoinalem chyba o flircie, flirtowalismy prezez gg dosyc czesto.
Z moja kolezanka znamy sie dopiero od wrzesnia, od razu mi sie spodobala. Czesto nawiazywalismy jakies luzne rozmowy,a po pewnym czasie mowilismy sobie juz o badzo wielu roznych sprawach (takich skompliowanych i dziwnych, ze niektorych tematow nie poruszalem nigdy nawet z najlepszm przyjacielem). Takie rozmowy odbywaly sie na naszych 'spotkaniach'. Spotkaniach wlasnie, nie wiem czy mozna by je nazwac czyms wiecej. Wygladalo to tak,ze szlismy gdzies duza grupa, a ona sama proponowala, czy bysmy gdzies nie wyszli sami. Byly wiec wizyty w restauracji, spacer w swietle ksiezyca i ogolnie czulem ze nawiazuje sie miedzy nami jakas wiez, choc i tego nie bylem do konca pewien,. Byc moze jest to wynk mojej malej pewnosci siebie, ale ona jest osoba bardzo lubiana w towarzystwie, nie ma problemow z nawiazywaniem wiezi i nie wiem czy te wypady nie byly dlatego,zebym hmmm... nie czul sie sam (slabo znalem ten krag osob z ktorymi wychodzilismy wspolnie) bo autobus do domu mam dopiero pozna noca... Mimo wszystko zawsze sluchala mnie z zainteresowaniem, odprowadzalem aj do domu, smiala sie, bawilismy sie dobrze, zawsze tulilem ja na pozegnanie :).
I nie wiem co sie ze mna dzialo, chyba chcialem zanegowac to co do niej czuje bo zaczalem jej troche unikac ijakos gdy niejestesmy sam na sam ciezko i cos zagadac (jak juz mowilem jestem niesmialy a ona mi sie podoba i nie chce palnac jakichs glupot). Przy glupotach bedac, aah... Pare razy zdarzyulo mi sie ja urazic, czasem obrazala sie slusznie, czasem zupelnie nie wiedzialem skad foch, zawsze ja wtedy przepraszalem, czasem anwet baardzo dlugo. No i wybaczala mi. Wciaz byla dla mnie mila, troche zaczepna :) Moze to glupio brzmiec, ale gdy raz popelnilem gafe krzyknela pare razy (niby zartobliwym tonem, ale kilka razy :)) 'Miedzy nami koniec!', moze to i moja nadinterpreatacja ale w swietle niektorych zdarzen o jakich nie bede pisal byl to dla mnie jakis znak ze ona cos do mnie tez czuje.
Wracajac do tematu chemii, ktora nas laczy (a moze nie? :/) - naprawde czulem ze to cos wiecej ii ona chyba tez, bo gdzy czasem wracam mysla do naszych takich rozmow, wiadomosci na gg to widze ewidentnie ze i ona cos czula chyba do mnie.
raz gdy wspominalem tak przy klasie cos o jakims kinie, to sama zaproponowala ze by ze mna poszla (nie doszlo do skutku, bo termin gdy byl ten film jej nie odpowiadal a ja glupi sie za slabo staralem zeby to spotkanie doszlo do skutku), kiedy indziej wkrecila sie najkis wypad po szkole...
Podsumowujac, chyba bardzo zle robilem ze jej unikalem bo teraz i ona stala sie chlodnejsza w stosunku do mnie, choc wciaz czasem kokietuje... Co grsza kreci sie wokol niej kilku chlopakow, a ja glupi jestem o na cholernie zazdrosny. i nie myslcie sobie, ze cenie w niej tylko to ze jest ladna - podzielamy bardzo wiele zainteresowan,, lubie jej wspanaly charakter, poczycie humoru, zapach tembr glosu, po prostu jestm zakocany, czesto o niej mysle...
Walczyc o nia? Dac sobie spokój? nie piszcie tylkoz ebym zapytal o "chodzenie", najpierw chyba musalbym przywrocic calkowicie te atmosfere ktora wokol nas byla. No to jak, ruszac do boju? czyto bylo moze z jej strony tylko nrmalne zachowanie i traktowanie mnie ajko przyjaciela? Ale wiecie, moje zdania pisane tutaj tego nie wyraza, ale chyba cos miedzy nami bylo..
Piszcie, pomozcie, blagam! @edit Nie wspoinalem chyba o flircie, flirtowalismy prezez gg dosyc czesto.