ehhh... może i się powtarzam ale po prostu...
C
CeBool164 pkt
1.3k wyświetleń
nie...
daję już tak rady sam z tym wszystkim... mam prawie 18 lat i nigdy nie miałem nie mam i pewnie nie będę miał dziewczyny... olewają mnie jak leci... nawet sie nigdy nie tuliłem a co dopiero coś więcej... a przecież staram sie jak moge jestem miły sympatyczny (a przynajmniej staram się być)... ale oni... moi "koledzy"... to się ciągnie za mną od podstawówki... oczywiście "koledzy" są inni a problem ten sam...zobaczyli że jestem zbyt wrażliwy i strasznie nerwowy więc wykorzystują to aż do dziś... czy mam dobry czy zły humor zawsze muszą go popsuć... śmieją sie ze mnie poniżają... a ja jestem u progu załamania nerwowego... miałem już 2 próby samobójcze myśle nad 3-cią... nie mam chwili spokoju... stałem sie tak nieśmiały że nie potrafie żadnej najprostszej sprawy załatwić bo sie boję że to wróci... poza tym wszyscy mnie strasznie olewają... co bym nie zrobił nikogo to nie interesuje... od dziewczyn te kosze i jeszcze ona... dziewczyna która strasznie mi sie podoba a może nawet ją kocham... mamy w klasie jakiś tam kontakt ale gdy ona napisała że jeśli by jej napisał że sie zakochałem to by sie więcej nie odezwała... i że nie bedzie mi dawać buziaków na powitanie itp. bo robi to z kimś kogo zna dość długo a to co powiedziałem robi z chłopakiem z klasy którego zna tyle co mnie... jak ostatnio tak dla zabawy sie za ręce trzymali to mnie krew zalewała i zazdrość zżerała (ona ma chłopaka)... i jest o wiele więcej warta niż większość dziewczyn w moim liceum... rodzice nie rozumieją... nie mam sie komu wypłakać... większość na gg ma dość moich dołów... ja już tego nerwowo nie wytrzymuję... nie wiem co mam zrobić z tym moim parszywym nic nie znaczącym życiem ;( ..... nikt sie za mną nie wstawi nigdy... nie mam żadnego wsparcia tylko ciągle mnie cisną... już tak nie mogę ;(
daję już tak rady sam z tym wszystkim... mam prawie 18 lat i nigdy nie miałem nie mam i pewnie nie będę miał dziewczyny... olewają mnie jak leci... nawet sie nigdy nie tuliłem a co dopiero coś więcej... a przecież staram sie jak moge jestem miły sympatyczny (a przynajmniej staram się być)... ale oni... moi "koledzy"... to się ciągnie za mną od podstawówki... oczywiście "koledzy" są inni a problem ten sam...zobaczyli że jestem zbyt wrażliwy i strasznie nerwowy więc wykorzystują to aż do dziś... czy mam dobry czy zły humor zawsze muszą go popsuć... śmieją sie ze mnie poniżają... a ja jestem u progu załamania nerwowego... miałem już 2 próby samobójcze myśle nad 3-cią... nie mam chwili spokoju... stałem sie tak nieśmiały że nie potrafie żadnej najprostszej sprawy załatwić bo sie boję że to wróci... poza tym wszyscy mnie strasznie olewają... co bym nie zrobił nikogo to nie interesuje... od dziewczyn te kosze i jeszcze ona... dziewczyna która strasznie mi sie podoba a może nawet ją kocham... mamy w klasie jakiś tam kontakt ale gdy ona napisała że jeśli by jej napisał że sie zakochałem to by sie więcej nie odezwała... i że nie bedzie mi dawać buziaków na powitanie itp. bo robi to z kimś kogo zna dość długo a to co powiedziałem robi z chłopakiem z klasy którego zna tyle co mnie... jak ostatnio tak dla zabawy sie za ręce trzymali to mnie krew zalewała i zazdrość zżerała (ona ma chłopaka)... i jest o wiele więcej warta niż większość dziewczyn w moim liceum... rodzice nie rozumieją... nie mam sie komu wypłakać... większość na gg ma dość moich dołów... ja już tego nerwowo nie wytrzymuję... nie wiem co mam zrobić z tym moim parszywym nic nie znaczącym życiem ;( ..... nikt sie za mną nie wstawi nigdy... nie mam żadnego wsparcia tylko ciągle mnie cisną... już tak nie mogę ;(