No dobra. Mój kumpel na lekcji matematyki siedzi cicho bo za bardzo nie rozumiał tematu, nagle nauczycielka prosi kogoś, żeby spróbował zrobić zadanie w ten sposób jak tłumaczyła, no i oczywiście padło na mojego kumpla, podszedł zrobił a właściwie pisał co nauczycielka dyktowała, następnie poprosiła innego kolege do tablica a kolega: ale ja nie umiem. A nauczycielka na to że piotrkowi(ten co był przy tablicy) nie postawiłam pały. My z kumplem w brecht a matematyczka dopiero później skapowała o co chodzi.