' Los bywa złośliwy. Chyba wiesz to z doświadczenia. '
' j*bana słabość do brązowych oczu. '
' mówią : ' jesteś za wulgarna ' a z nich towar na anioła też k*rewsko marny. '
' Kazali mi narysować to co czuję do ciebie. Oddałam pustą kartkę. '
' zacznij myśleć rozumem oraz sercem a nie ch*jem . '
' powinieneś mieć status na fejsie ' sk*rwysyn ' . '
' płacz nie pokazuję tego, że jesteśmy słabi tylko udowadnia że mamy uczucia . '
' I chociaz wiem, że w domu nie ma nic słodkiego do zjedzenia, to i tak chodzę i szukam wszędzie z nadzieją, że znajdę. '
' Tylko ja potrafię spi*przyć coś, czego nie było . '
' masz rację - nie zasługuję na Ciebie, wybacz, ale jeżeli selekcjonujesz panienki na dz*wki i cnotki to jesteś skończonym idiotą. '
' myślisz, że jeśli poszedłeś ze mną do łóżka to od razu coś dla mnie znaczysz ? mylisz się Kotku. seks do niczego nie zobowiązuje. a szczególnie nie do tego, abym cię kochała. '
' Była na imprezie. Wiedziała, że przyjdzie więc już na początku zaczęła pić. Po godzinie stała nawalona pod ścianą i krztusiła się dymem z papierosa. Wszedł do kuchni nie wiedząc, że ona tam jest. Odwrócił się, spojrzał na jej oczy, które się zaszkliły i podszedł bliżej. Zaczęła się śmiać. 'Tylko sobie nie myśl, że to przez Ciebie. Dymem się zakrztusiłam i tyle.' Złapał ją za łokieć. 'Chodź. Wyjdziemy na zewnątrz.' Spojrzała na niego wściekła i pijana. 'Chyba sobie kpisz.' Odwróciła się i kończyła swoje piwo. Wyrwał jej butelkę z dłoni i wziął na ręce przekładając przez ramię! 'Cholera! Puść mnie. Puść mnie, no!' Wyszli na zimne powietrze. Postawił ją na ziemi i odwrócił się plecami. 'Coś Ty sobie, k*rwa, myślał? Że przyjdziesz i będziesz udawał bohatera? Po jakiego ch*ja mnie wyprowadzałeś? No po co pytam?! Nie ma już nas. Sam o tym zdecydowałeś i guzik powinno Cię obchodzić, co się ze mną dzieje!' Biła go pięściami po plecach. 'Kocham Cię.' Powiedział. Uderzyła mocniej. '
' Weszła na siłownię. Akurat podciągał się na drążku. Dojrzała pracę jego mięśni i rąk. Skończył. Stał tyłem i wycierał twarz ręcznikiem. Podeszła bliżej i pocałowała go delikatnie w plecy. Wystraszył się i po chwili uśmiechnął. 'Cześć,Kochanie. Miałaś być wieczorem.' Objął ją w pasie. 'Chciałam tylko zajrzeć, co robisz i sobie pójść, ale sam wiesz, jak reaguję na Twój widok.' Zaśmiał się głośno. 'Pociągam Cię?' Przygryzła wargę i spuściła głowę. 'Hahah, buraku mój.' Odwróciła się na pięcie. 'Gdzie idziesz?' Zawołał wciąż się śmiejąc. 'Byle dalej od Ciebie.' Spojrzała naburmuszona. 'I skończ się wreszcie nabijać! Nie moja wina, że...że wywołujesz u mnie takie reakcje!' Podbiegł do niej i złapał za nadgarstki. 'Też Cię kocham.' Szepnął i ujął jej twarz w dłonie, by ją pocałować. 'Nie! Poczekaj do wieczora.' Powiedziała słodko i wyszła z pomieszczenia. Złapał się za głowę i wywrócił oczami. 'Kocham ją, no normalnie ją kocham!' '
Pijemy za zdrowie facetów , którzy nas zdobyli , frajerów , którzy nas stracili i farciarzy , którzy nas poznają ! : D '
Człowieku , możesz czuć się jak ofiara cały czas , lub podnieść swój tyłek i zrobić to , co chcesz zrobić .
namaluję Ci na zębach takie małe penisy , będziesz miał ch*jowy uśmiech . :D
dobra . niszcz , zabijaj , poniżaj , baw się uczuciami , dalej . ale najpierw powiedz , czym sobie na to zasłużyłam ? chciałabym w przyszłości , uniknąć takich sytuacji , więc uzasadnienie byłoby mile widziane .
- mamo , wywiadówka jest . - kiedy ? - wczoraj .
mimo wszystko dziękuję , że mogłam to przeżyć .
Może nadszedł już czas by pogodzić się z faktem , że nawzajem robimy sobie w głowie niepotrzebny burdel i po prostu się pożegnać ?
Wymienił mnie na nią , bo ładniej się uśmiecha , ma klasę i w szpilkach nie chodzi jak kaleka .
główny bohater moich snów ma nieuleczalną chorobę niezdecydowania , prymitywną potrzebę łamania serc dziewczynom i nad wyraz perfidny urok osobisty .
po zerwaniu jest konkurs : kto lepiej umie udawać , że g*wno go to obchodzi .
- Pa . Trzymaj się . - Ok . Ty też się nie puszczaj . ; d
przyzwyczaj się - facet to tępy ch*j i ZAWSZE najbardziej ma Cię w d*pie wtedy , kiedy Tobie najbardziej zależy ... ale wróci , każdy pies wraca .
to nie tak , że się poddałam . po prostu daję spokój , bo to nie ma żadnego sensu , a niedługo nie będzie miało znaczenia .
- Jakoś dziwnie wyglądasz . Chyba Cię coś bierze . - No . K*rwica .
Pocałunki są mową miłości , więc może wpadniesz i się wypowiesz ?