Fajne czy to kolejny banał :)?
K
Klarysa225 pkt
2.1k wyświetleń
Już po raz kolejny idę pustym, białym korytarzem nikogo nie obchodząc. Tak właśnie to ja smutna, bez dalszych chęci do walki. Sunę po zimnej posadzce myśląc jak by było gdyby, pozwalając sobie na chwile słabości. Jestem wolna od poleceń, nie muszę udawać że jest dobrze. To jest mój świat gdzie mogę być sobą a nie porządną córeczką którą muszę udawać. Nikt nie wie jakie mam problemy w szkole czy własnym życiu, a to wszystko ze względu na mój charakter. Zawsze stawiam na swoim, nie daję sobą rządzić.
- Ania wstawaj spóźnisz się do szkoły!- Krzyczy mama, wyrywając mnie z głębokiego snu. Powoli wystawiam głowę spod kołdry, potem kolej na prawą nogę i w końcu przychodzi czas na lewą kończynę dolną. Nie pewnie staje na jednej nodze potem na drugiej sprawdzając czy aby na pewno utrzymają mój ciężar. Prawie pewna kieruję się do łazienki, aby do prowadzi się do porządku dziennego i sprawdzić czy nic się nie zmieniło w moim wyglądzie. Staję przed lustrem i nie pewnie podnoszę głowę, bojąc się tego co ujrzeć. Po chwili pustego wpatrywania się w swój wygląd oddycham z ulgą i mogę powiedzieć – Jest dobrze, nic się nie zmieniło, teraz może być tylko lepiej. Dodaję sobie otuchy w myślach. Chociaż i tak każdy już pogodził się z tym co nastąpi tylko ja się oszukuję że będzie dobrze, że życie zmieni scenariusz i za pomocą czarów wszystkie zmartwienia znikną. Najpierw nakładam podkład, potem trochę tuszu i już mogę zamknąć oczy i założyć perukę. Ja nie daje rady tak jak inni pogodzić się z prawdą i ujawnić wszystkim co jest nie tak, zamiast tego wolę udawać że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało. Udawać że to wszystko to tylko zły sen. Ubrana w czarne legginsy i beżową bluzkę z napisem „ live per it will be to late” czyli żyj za nim będzie za późno.
- Cześć!- Witam się z rodzicami ze sztucznym uśmiechem.
- Siadaj zjesz z nami.- Mówi ojciec usilnie się starając aby nie dać upustu emocją.
- Z przyjemnością.
Jemy w milczeniu cisze zostaje przerwana dopiero gdy zegarek wskazuje 7:30 informując mnie o tym aby iść już do szkoły. Szybko żegnam się z rodzicami i idę. Droga mija mi zadziwiająco szybko ze zdziwieniem spoglądam na zegarek i okazuję się że jest już 8:10.
- No nie spóźniłam się. Jak to możliwe?- Myślę rozpaczliwie szukając powodu mojego spóźnienia.
Pod chodzę pod klasę i słyszę głos dyrektorki. Chwila wahania czy wejść.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.- Mówię gdy z trudem nacisnęłam klamkę.
Wszystkie znajome z widzenia twarze patrzą się na mnie, po chwili spostrzegam kogoś nowego. Niby kojarzę z skądś tą osobę, ale nie mogę sobie przypomnieć z skąd.
- Dlaczego się spóźniłaś.- Pyta się mnie dyrektorka.
- Za późno wyszłam z domu. Przepraszam.
- Często się spóźnia?- Te słowa kieruję do nauczycielki.
- Nie, w zasadzie to pierwszy raz się spóźniła, zawsze miała 100% frekwencji. Aniu zajmij swoje miejsce.
Posłusznie kieruję się do swojej ławki w szkole dla bogaczy. Szczerze nie na widzę tego miejsca, dużo bym oddała by się wynieść z tego miejsca.
- Ania wstawaj spóźnisz się do szkoły!- Krzyczy mama, wyrywając mnie z głębokiego snu. Powoli wystawiam głowę spod kołdry, potem kolej na prawą nogę i w końcu przychodzi czas na lewą kończynę dolną. Nie pewnie staje na jednej nodze potem na drugiej sprawdzając czy aby na pewno utrzymają mój ciężar. Prawie pewna kieruję się do łazienki, aby do prowadzi się do porządku dziennego i sprawdzić czy nic się nie zmieniło w moim wyglądzie. Staję przed lustrem i nie pewnie podnoszę głowę, bojąc się tego co ujrzeć. Po chwili pustego wpatrywania się w swój wygląd oddycham z ulgą i mogę powiedzieć – Jest dobrze, nic się nie zmieniło, teraz może być tylko lepiej. Dodaję sobie otuchy w myślach. Chociaż i tak każdy już pogodził się z tym co nastąpi tylko ja się oszukuję że będzie dobrze, że życie zmieni scenariusz i za pomocą czarów wszystkie zmartwienia znikną. Najpierw nakładam podkład, potem trochę tuszu i już mogę zamknąć oczy i założyć perukę. Ja nie daje rady tak jak inni pogodzić się z prawdą i ujawnić wszystkim co jest nie tak, zamiast tego wolę udawać że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało. Udawać że to wszystko to tylko zły sen. Ubrana w czarne legginsy i beżową bluzkę z napisem „ live per it will be to late” czyli żyj za nim będzie za późno.
- Cześć!- Witam się z rodzicami ze sztucznym uśmiechem.
- Siadaj zjesz z nami.- Mówi ojciec usilnie się starając aby nie dać upustu emocją.
- Z przyjemnością.
Jemy w milczeniu cisze zostaje przerwana dopiero gdy zegarek wskazuje 7:30 informując mnie o tym aby iść już do szkoły. Szybko żegnam się z rodzicami i idę. Droga mija mi zadziwiająco szybko ze zdziwieniem spoglądam na zegarek i okazuję się że jest już 8:10.
- No nie spóźniłam się. Jak to możliwe?- Myślę rozpaczliwie szukając powodu mojego spóźnienia.
Pod chodzę pod klasę i słyszę głos dyrektorki. Chwila wahania czy wejść.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.- Mówię gdy z trudem nacisnęłam klamkę.
Wszystkie znajome z widzenia twarze patrzą się na mnie, po chwili spostrzegam kogoś nowego. Niby kojarzę z skądś tą osobę, ale nie mogę sobie przypomnieć z skąd.
- Dlaczego się spóźniłaś.- Pyta się mnie dyrektorka.
- Za późno wyszłam z domu. Przepraszam.
- Często się spóźnia?- Te słowa kieruję do nauczycielki.
- Nie, w zasadzie to pierwszy raz się spóźniła, zawsze miała 100% frekwencji. Aniu zajmij swoje miejsce.
Posłusznie kieruję się do swojej ławki w szkole dla bogaczy. Szczerze nie na widzę tego miejsca, dużo bym oddała by się wynieść z tego miejsca.