8 odpowiedzi
-1
-2
Hmm.... To moja opowieść jest jeszcze z innej bajki....
Swoją drugą połówkę poznałam w kościele. Może to brzmi trochę głupio no ale cóż. A mianowicie on był ministrantem, ja poprostu zawsze stałam na kościele. Znałam go już dawniej, jednak pewnego dnia w kościele zaczą się do mnie uśmiechać. Odpowiedziałam tym samym. I tak zostało. Kolejna niedziela, kolejne uśmiechy. Trwało to dobry czas zanim staliśmy się sobie bliżsi. Najpierw takie krótkie spotkania po kościele, potem po szkole dłuższe wypady na miasto. Jednak czuliśmy do siebie jedno wielkie uczucie. Pozwoliliśmy mu się rozwijać. Tak dorastało a wraz z nim my. Pewnego dnia gdy pojechałam na działkę i tam nocowałam, okazało się że o 6:56 budzi mnie telefon. Od niego. Kazał wyjść na balkon. Siedział z truskawkami i czekał na mnie. Pokonał 30 km ścigaczem żeby mi na śniadanie przywieźć truskawki. I wtedy wyznał to! Powiedział że mnie kocha i że nie może beze mnie żyć. To było przed rokiem. Teraz jesteśmy razem i nawzajem się kochamy. Nawzajem staramy się dbać o nasz związek aby był na miarę możliwości idealny. On przyjeżdża pod moją szkołę po mnie, jedziemy na piknik. Żyjemy razem i chcemy aby tak zostało. Wiem że kościół to jest naprawdę dziwne miejsce, ale ja jednak w nim poznałam swoją miłość, swoje szczęście, swojego wariata - Michała <33
Swoją drugą połówkę poznałam w kościele. Może to brzmi trochę głupio no ale cóż. A mianowicie on był ministrantem, ja poprostu zawsze stałam na kościele. Znałam go już dawniej, jednak pewnego dnia w kościele zaczą się do mnie uśmiechać. Odpowiedziałam tym samym. I tak zostało. Kolejna niedziela, kolejne uśmiechy. Trwało to dobry czas zanim staliśmy się sobie bliżsi. Najpierw takie krótkie spotkania po kościele, potem po szkole dłuższe wypady na miasto. Jednak czuliśmy do siebie jedno wielkie uczucie. Pozwoliliśmy mu się rozwijać. Tak dorastało a wraz z nim my. Pewnego dnia gdy pojechałam na działkę i tam nocowałam, okazało się że o 6:56 budzi mnie telefon. Od niego. Kazał wyjść na balkon. Siedział z truskawkami i czekał na mnie. Pokonał 30 km ścigaczem żeby mi na śniadanie przywieźć truskawki. I wtedy wyznał to! Powiedział że mnie kocha i że nie może beze mnie żyć. To było przed rokiem. Teraz jesteśmy razem i nawzajem się kochamy. Nawzajem staramy się dbać o nasz związek aby był na miarę możliwości idealny. On przyjeżdża pod moją szkołę po mnie, jedziemy na piknik. Żyjemy razem i chcemy aby tak zostało. Wiem że kościół to jest naprawdę dziwne miejsce, ale ja jednak w nim poznałam swoją miłość, swoje szczęście, swojego wariata - Michała <33
-2
-2
Ja akurat jestem inna bo poznałam swoją drugą połówkę przez internet a dokładnie przez portal randkowy sympatia. Zaczęło się od tego, że zajrzałam na jego profil i bardzo mnie on zainteresował, więc postanowiłam zadać mu pytanie ( niedyskretne pytanie-kategorie). Później on mi pytanie zadał i aż napisał wiadomość, że zainteresowałam go itd. Podał gg i tak rozpoczęła się nasza konwersacja przez gg. Codzienne rozmowy do godziny 3 nad ranem, mimo, że prace miał to i tak zawsze znajdował czas na rozmowę, potem wymiana numeru telefonu, i rozmowy przez tele. No i po 2 miesiącach spotkanie pierwsze.Stres ogromny bo liczy się oczywiście pierwsze wrażenie. No, ale było bardzo fajnie. Potem były kolejne spotkania, wypady do kina, na spacer itd, i tak od ogółu do szczegółu to zostaliśmy parą. Kocham Go i wzajemnie. Mieszkamy od siebie w odległości 30km. Widujemy się tak często jak jest to możliwe. :)
-2