Hej ;) Mam taki problem. Chodzi o mnie i mojego...
M
motorfanka225 pkt
473 wyświetlenia
byłego.
Byliśmy razem we wrześniu do listopada, niecałe dwa msce.
Rozstaliśmy się z jego winy, powiem : zostawił mnie dla innej,
która dała mu coś więcej niż ja. Chyba wiecie o co chodzi.
No i tak po około miesiącu napisał do mnie po rozstaniu zwykłe hej. No i tak co kilka dni coś tam pisał.
W grudniu odezwał się też do mnie i powiedział dlaczego mnie zostawił, powiedział o tamtej dziewczynie.
No w styczniu nasze relacje zaczęły się naprawiać, pisał, dzwonił, coraz to częściej. Pisał mi wielokrotnie o tym czy jest możliwość abyśmy znowu razem byli.
Spotkaliśmy się w lutym, zaproponował mi przyjaźń. Po tym spotkaniu byłam w kiepskim nastroju, przypominał mi się on. Chyba wiecie jak to jest umówić się z byłym i dalej wszystko wraca, wspomnienia itp.
No i za kilka dni po tym spotkaniu jak pisaliśmy to pisał o jakieś dziewczynie, "moja prawie dziewczyna" no i ja pozniej napisałam mu co myślę, że to co było między nami to tylko jaja i że nic nie miał do mnie nigdy, że nie czuł nic do mnie.
A on mnie zaskoczył i pisał że jak mogę tak myśleć, ze jakby nic nie czuł do mnie to by chodził już z inną dziewczyną. no i tak to się skończyło.
Wiele pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie. A potem na początku maja się wybraliśmy na koncert jakiegoś tam zespołu.
Chodziliśmy za ręce, w objęciach, nie mogliśmy przestać się całować.
Pisaliśmy trochę żadziej ale wczoraj się spotkaliśmy, przyjechał do mnie.
Siedzieliśmy i gadaliśmy. Nie wiem co ja mam o tym sądzić i co robić. Nie potrafię na niego patrzeć i myśleć jako tylko o koledze.
To nie jest łatwe. Nie rozumiem go dlaczego na tym koncercie się zachowuje jak gdyby śmy byli razem, a przecież tak nie jest.
Czego mi zawsze pisze czy wróce do niego, a gdy się spotykamy nic nie mówi o nas, o tym co jest między nami. Czy ja coś znaczę dla niego ??
Byliśmy razem we wrześniu do listopada, niecałe dwa msce.
Rozstaliśmy się z jego winy, powiem : zostawił mnie dla innej,
która dała mu coś więcej niż ja. Chyba wiecie o co chodzi.
No i tak po około miesiącu napisał do mnie po rozstaniu zwykłe hej. No i tak co kilka dni coś tam pisał.
W grudniu odezwał się też do mnie i powiedział dlaczego mnie zostawił, powiedział o tamtej dziewczynie.
No w styczniu nasze relacje zaczęły się naprawiać, pisał, dzwonił, coraz to częściej. Pisał mi wielokrotnie o tym czy jest możliwość abyśmy znowu razem byli.
Spotkaliśmy się w lutym, zaproponował mi przyjaźń. Po tym spotkaniu byłam w kiepskim nastroju, przypominał mi się on. Chyba wiecie jak to jest umówić się z byłym i dalej wszystko wraca, wspomnienia itp.
No i za kilka dni po tym spotkaniu jak pisaliśmy to pisał o jakieś dziewczynie, "moja prawie dziewczyna" no i ja pozniej napisałam mu co myślę, że to co było między nami to tylko jaja i że nic nie miał do mnie nigdy, że nie czuł nic do mnie.
A on mnie zaskoczył i pisał że jak mogę tak myśleć, ze jakby nic nie czuł do mnie to by chodził już z inną dziewczyną. no i tak to się skończyło.
Wiele pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie. A potem na początku maja się wybraliśmy na koncert jakiegoś tam zespołu.
Chodziliśmy za ręce, w objęciach, nie mogliśmy przestać się całować.
Pisaliśmy trochę żadziej ale wczoraj się spotkaliśmy, przyjechał do mnie.
Siedzieliśmy i gadaliśmy. Nie wiem co ja mam o tym sądzić i co robić. Nie potrafię na niego patrzeć i myśleć jako tylko o koledze.
To nie jest łatwe. Nie rozumiem go dlaczego na tym koncercie się zachowuje jak gdyby śmy byli razem, a przecież tak nie jest.
Czego mi zawsze pisze czy wróce do niego, a gdy się spotykamy nic nie mówi o nas, o tym co jest między nami. Czy ja coś znaczę dla niego ??