HEJ &a
D
DNana577 pkt
1.2k wyświetlenia
SZCZERZE CO O TY SADZICIE, JAK WY BYSCIE ZAREAGOWALI, plizzzzz
WIEM ZE TO DLUGIE, ALE PRZECZYTAJCIE, DLA MNIE TO JEST WAZNE...
Wiec dla tych co nie wiedza, macie link do poprzedniego pytania : http://dojrzewamy.pl/pyt/240746/pomozcie-powiedzcie-co-mam-robic-blagam--prosze-p
Wiec zaczynamy : On (nazwijmy M) Naprawde chodzil z ta A, i juz to od 2 tygodni jak o tym sie dowiedzialam ><. No dodatek to nie on o tym mi powiedzial, tylko nasz kolega, nazwijmy R.
Ten R probowal mnie tak pocieszyc, gadalismy wlasnie tak po tej sytuacji, nie niezle do siebie "przywiazalismy", ale wsedzie dobrzy przyjaciele. Popewnym czasie R przyznal mi sie do tego, ze obaj byli we mnie zauroczeni podczas wakacji, ale ze on juz do mnie tak "startowal" i ze mamy ten sam wiek (ja i M), to sobie odposcil i ze teraz zaluje wgl ze zapoznal nas razem (bo to wlasnie dzieki niemu poznalam M), ze mi to by nigdy takiego czegos nie zrobil, i mnie o wiele b.lubi od tamtej A.
Nastepnie juz to M mi sam to powiedzial, juz sam sie "przyznal", i sie spytal czy to prawda ze plakalam po tym jak sie o tym dowiedzialam, (do tej pory sie zastanawiam sie skad o tym wiedzial, nikomu o tym nie mowialam, mi mowil ze to do kolego (???)), ja odpowiedzialam ze tak, lekko sie poklucilismy, itp... Nie chcialam juz wogule z nim rozmawiac (do tej pory nic nie gadam, jak ma cos do powiedzenia to niech sie odezwie ><).
Po pewnym czasie, juz nie wiem ile dokladnie, R mi powiedzial ze M nie chodzi juz z ta A.
I oczywiscie juz pozniej dopiero M sie odezwal, i tak zaczal nie smialo, czy to ma jeszcze sens mi to mowic... Ja powiedzialam ze i tak juz o tym wiem, ale to duzo nie zmieni, bo to co mnie zranilo to ze mi o tym nie powiedzial i wolal to ukrywac, jak debil ><, a nie ze z nia chodzil, jak juz to wole zeby on nie cierpial (zwiazki na odleglosc...) niech i bedzie szczesliwy...
Wiecej nie gadalismy.
Minal chyba z miesiac, kiedy to ja raz sie tak spytalam co slycha, on pierwsze co odpowiedzial to bylo cos w stylu "o, juz nie jestes na mnie oburzona ^^" czy cis takiego. Ja powiedzialam ze to juz prawie zapomniane, ale to nie znaczy ze prawie przebaczone, i jedynie chcialam sie dowiedziec co nowego u cbie (bo przyznam sie, dalej nie moge o nim zpomniec) no i tam troche sobie pogadalismy, tak juz gadalismy jak to na samym poczatku, tak spoko i wgl...
R mi sie tak spytala, chyba to bylo na zajutrz, czy to juz prwada ze sie "pogodzilismy", ja powiedzialam ze jesli tak uwaza, to niech sobie tak mysli, ale z mojej strony "pogodzic sie" to dosc duze slowo....
(i dalej ta rutyna, blablabla...)
I teraz do chodze do mego problemu : jak to mowilam wyyyyzej, R byl we mnie zauroczony, i sie zastanawiam czy i dalej jest :/ Znajduje sie troche w takiej delikatnej sytuacji, bo juz tak sobie "dla zartu" ustalilisy ze bedzie udawac pare przy M, zeby go troche powkurzac i zobaczyc czy bedzie zazdrosny...
I mysle ze dla R to by calkiem taka sytuacja pasowala, ale dla mnie to jest tylko b.dobry przyjaciel, nie chce nikogo ranic /
A z M zadnych kontaktow juz od ostatniej rozmowy nie utrzymuje... Ale nadal go kocham o.O
Zostalo jeszcze 12 dni do mego przylotu do Polski, boje sie jak to wszystko wyjdzie... Czy warto jeszcze walczyc o M?
Bym chciala zeby znow, jak w wakacje, bym taki jaki byl... Zeby chociaz ciut sie mna interesowal, bo jakos cos nie wiem w jaki sposob on mnie spostrzega, czy cos dla niego licze...
WIEM ZE TO DLUGIE, ALE PRZECZYTAJCIE, DLA MNIE TO JEST WAZNE...
Wiec dla tych co nie wiedza, macie link do poprzedniego pytania : http://dojrzewamy.pl/pyt/240746/pomozcie-powiedzcie-co-mam-robic-blagam--prosze-p
Wiec zaczynamy : On (nazwijmy M) Naprawde chodzil z ta A, i juz to od 2 tygodni jak o tym sie dowiedzialam ><. No dodatek to nie on o tym mi powiedzial, tylko nasz kolega, nazwijmy R.
Ten R probowal mnie tak pocieszyc, gadalismy wlasnie tak po tej sytuacji, nie niezle do siebie "przywiazalismy", ale wsedzie dobrzy przyjaciele. Popewnym czasie R przyznal mi sie do tego, ze obaj byli we mnie zauroczeni podczas wakacji, ale ze on juz do mnie tak "startowal" i ze mamy ten sam wiek (ja i M), to sobie odposcil i ze teraz zaluje wgl ze zapoznal nas razem (bo to wlasnie dzieki niemu poznalam M), ze mi to by nigdy takiego czegos nie zrobil, i mnie o wiele b.lubi od tamtej A.
Nastepnie juz to M mi sam to powiedzial, juz sam sie "przyznal", i sie spytal czy to prawda ze plakalam po tym jak sie o tym dowiedzialam, (do tej pory sie zastanawiam sie skad o tym wiedzial, nikomu o tym nie mowialam, mi mowil ze to do kolego (???)), ja odpowiedzialam ze tak, lekko sie poklucilismy, itp... Nie chcialam juz wogule z nim rozmawiac (do tej pory nic nie gadam, jak ma cos do powiedzenia to niech sie odezwie ><).
Po pewnym czasie, juz nie wiem ile dokladnie, R mi powiedzial ze M nie chodzi juz z ta A.
I oczywiscie juz pozniej dopiero M sie odezwal, i tak zaczal nie smialo, czy to ma jeszcze sens mi to mowic... Ja powiedzialam ze i tak juz o tym wiem, ale to duzo nie zmieni, bo to co mnie zranilo to ze mi o tym nie powiedzial i wolal to ukrywac, jak debil ><, a nie ze z nia chodzil, jak juz to wole zeby on nie cierpial (zwiazki na odleglosc...) niech i bedzie szczesliwy...
Wiecej nie gadalismy.
Minal chyba z miesiac, kiedy to ja raz sie tak spytalam co slycha, on pierwsze co odpowiedzial to bylo cos w stylu "o, juz nie jestes na mnie oburzona ^^" czy cis takiego. Ja powiedzialam ze to juz prawie zapomniane, ale to nie znaczy ze prawie przebaczone, i jedynie chcialam sie dowiedziec co nowego u cbie (bo przyznam sie, dalej nie moge o nim zpomniec) no i tam troche sobie pogadalismy, tak juz gadalismy jak to na samym poczatku, tak spoko i wgl...
R mi sie tak spytala, chyba to bylo na zajutrz, czy to juz prwada ze sie "pogodzilismy", ja powiedzialam ze jesli tak uwaza, to niech sobie tak mysli, ale z mojej strony "pogodzic sie" to dosc duze slowo....
(i dalej ta rutyna, blablabla...)
I teraz do chodze do mego problemu : jak to mowilam wyyyyzej, R byl we mnie zauroczony, i sie zastanawiam czy i dalej jest :/ Znajduje sie troche w takiej delikatnej sytuacji, bo juz tak sobie "dla zartu" ustalilisy ze bedzie udawac pare przy M, zeby go troche powkurzac i zobaczyc czy bedzie zazdrosny...
I mysle ze dla R to by calkiem taka sytuacja pasowala, ale dla mnie to jest tylko b.dobry przyjaciel, nie chce nikogo ranic /
A z M zadnych kontaktow juz od ostatniej rozmowy nie utrzymuje... Ale nadal go kocham o.O
Zostalo jeszcze 12 dni do mego przylotu do Polski, boje sie jak to wszystko wyjdzie... Czy warto jeszcze walczyc o M?
Bym chciala zeby znow, jak w wakacje, bym taki jaki byl... Zeby chociaz ciut sie mna interesowal, bo jakos cos nie wiem w jaki sposob on mnie spostrzega, czy cos dla niego licze...