Hej! Bardzo proszę o pomoc. Nie potrafię...
A
Arya4.4k pkt
703 wyświetlenia
zapanować nad grupą, to mnie przerasta.
Mamy napisać parodię-scenariusz do Romea i Julii na przedstawienie, ale cała grupa ma z tego bekę. Cały pomysł prawie w ogóle nie przypomina koncepcji Szekspira, a najgorsze jest to, że próbują również wstawić parodię nauczyciela, którego nikt nie lubi, i z którego wszyscy mają bekę. Oczywiście cała grupa bierze to na poważnie. Rozumiem prywatne nabijanie się z niego, ale tutaj będzie to oglądać cała szkoła, być może nawet nauczyciele. Będziemy mieć przechlapane, gdy skapnie się, że to o niego chodzi i dowie się, kto pisał scenariusz. W żaden sposób nie mogę przekonać dziewczyn. Uważają, że nie wynikną z tego żadne konsekwencje, ja jednak nauczyłam się, że należy doceniać swojego wroga. Niby typek wydaje się być tępy jak but, ale chyba jako jedna z niewielu dostrzegam, że nie jest taki głupi, na jakiego się wydaje.
Nie daję rady zapanować nad grupą. Nie chcę się ośmieszyć w oczach nauczycielki. Mogłabym zrezygnować, ale zależy mi na tym przedstawieniu. Nigdy nie miałam woli przebicia. Wszyscy stoją murem za tym pomysłem.
Jakie rozwiązanie proponujecie?
Pliska, pomóżcie, jestem załamana, czas wykonania scenariusza skraca się coraz szybciej.
Mamy napisać parodię-scenariusz do Romea i Julii na przedstawienie, ale cała grupa ma z tego bekę. Cały pomysł prawie w ogóle nie przypomina koncepcji Szekspira, a najgorsze jest to, że próbują również wstawić parodię nauczyciela, którego nikt nie lubi, i z którego wszyscy mają bekę. Oczywiście cała grupa bierze to na poważnie. Rozumiem prywatne nabijanie się z niego, ale tutaj będzie to oglądać cała szkoła, być może nawet nauczyciele. Będziemy mieć przechlapane, gdy skapnie się, że to o niego chodzi i dowie się, kto pisał scenariusz. W żaden sposób nie mogę przekonać dziewczyn. Uważają, że nie wynikną z tego żadne konsekwencje, ja jednak nauczyłam się, że należy doceniać swojego wroga. Niby typek wydaje się być tępy jak but, ale chyba jako jedna z niewielu dostrzegam, że nie jest taki głupi, na jakiego się wydaje.
Nie daję rady zapanować nad grupą. Nie chcę się ośmieszyć w oczach nauczycielki. Mogłabym zrezygnować, ale zależy mi na tym przedstawieniu. Nigdy nie miałam woli przebicia. Wszyscy stoją murem za tym pomysłem.
Jakie rozwiązanie proponujecie?
Pliska, pomóżcie, jestem załamana, czas wykonania scenariusza skraca się coraz szybciej.