Hej, byłam z chłopakiem około pół roku....
O
Owocóffka2.4k pkt
679 wyświetleń
Było świetnie, to że studiujemy w dwóch różnych miastach nie przeszkadzało byśmy mogli się spotykać. Na początku on przyjeżdżał tylko do mnie, potem ja zaczęłam do niego i coraz mniej czasu mogliśmy spędzać bez siebie. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, mieliśmy tylko jedną sprawę w której nie do końca mogliśmy się zgodzić... Jestem nieśmiała a on ma bardzo dużo znajomych których zna od lat. Na początku wgl nie chciałam z nim chodzić na imprezy, ale z czasem zaczęłam i już się do tego przyzwyczaiłam. Nagle zaczął wymagać ode mnie tego bym wyjeżdżała czy spędzała z nim i z nimi całe weekendy. Dla mnie to jeszcze krępujące więc się nie zgadzałam, ale starałam się nad tym pracowac i on obiecał że nie będzie naciskać ale że musimy nad tym pracować. Jego znajomi mnie polubili i mówili że zmienił się przy mnie na lepsze i że na żadnej dziewczynie nigdy mu tak nie zależało widziałam że kiedy on to słyszał był z tego dumny. Ostatnio też było wszystko było ok, no może trochę mniej gadaliśmy bo on miał projekt do zrobienia a ja trochę nauki. Nagle w sobotę rano napisał że jeżeli tyle czasu się nie odzywam (dwa dni) to wiadomo co to znaczy i że się rozstajemy. Nie robiłam mu afery stwierdziłam że jeżeli tak chce to ok. Potem stwierdził że nie wie co czuje, a następnie zaczął wypisywać że może jeśli bym przyjechała do niego razem z jego znajomymi na majówkę to może było by inaczej. Byłam w szoku... nawet jestem do teraz... Czeka nas jeszcze jedno spotkanie, ma odebrac ode mnie swoje rzeczy ale nie wiem kiedy to będzie. Czy możliwe żeby tak nagle się odkochał, skoro było wszystko ok? Czy to wszystko mogło tak nagle się zmienić? Co mam zrobić? Mi nadal strasznie na nim zależy ale nie chcę zatrzymywać go na siłę... Poza tym zawsze sporo rozmawialiśmy i nic nie mówił że ma wątpliwosci czy mnie kocha, wręcz przeciwnie.