Hej! Chłopcy i Dziewczyny proszę, potrzebuję...
M
Malinka1055 pkt
787 wyświetleń
Waszej rady i opinii! No więc przejdźmy od razu do sedna sprawy... Chodzi o chłopaka. ;) Poznaliśmy się ok 3 lata temu, potem się z mojej winy pokłóciliśmy, nie odzywaliśmy się do siebie rok podczas którego dowiedziałam się, że on mnie kocha (oczywiście od jego kolegi więc źródło niepewne), a ja zrozumiałam, że bez niego jestem niespełniona, że mam wewnątrz jakby lukę, którą tylko on jest w stanie zapełnić. Słowem - że też go kocham. Gdy sprawa się wyjaśniła, przeprosiłam go, no i zaczęliśmy pisać ze sobą. Wymienialiśmy się piosenkami, opowiadaliśmy sobie co w szkole, itp. Pewnego letniego (lipiec 2012) dnia (;D) napisał, żebyśmy się gdzieś przeszli. I zaczęliśmy się spotykać. ^^ Czułam się spełniona jak nigdy dotąd, przy nim byłam swobodna i czułam, że Bóg mnie wysłuchał. Chłopak od czasu do czasu powiedział mi komplement, który mi się bardzo podobał. ;) Na dobranoc dopominał się o buziaka, i 2 ostatnie razy gdy się widzieliśmy i się żegnaliśmy, to pytał, czy dostanie buziaka. I niby wszystko pięknie, ale do czasu...
Tym czasem była pielgrzymka. Trwała trochę ponad tydzień, podczas którego utrzymywaliśmy stały kontakt. On już pierwszego dnia mówił, że tęskni.
Gdy wróciłam, on już nie proponował spotkania, a gdy ja coś niebezpośredniego zaproponowałam, to się wykręcał. Z czasem sprawy zaczęły się jeszcze pogarszać. Przestał mi odpisywać na sms-y i naszym jedynym kontaktem było gg. Z upływem dni i to zanikło. ;(
Napisałam do niego niedawno, jak złapałam go na gg. Był zimny, niedostępny, ale podtrzymywał rozmowę i widać było, że nie jest taki z powodu złego humoru czy doła, po prostu takie zachowanie wobec mnie stało się dla niego normalne.
Co ja mam o tym myśleć?! Jak sprawić, żeby było jak przedtem? Co oznacza ta jego nagła oziębłość? Nie chcę go znowu stracić, bo bez niego jestem pusta, niespełniona. On jest tym brakującym elementem, tylko on może uczynić mnie szczęśliwą w sposób, który nie potrafi nikt inny. Gdy tylko go widzę czuję skaczące serce, a gdy uśmiechnie się na ulicy czuję na twarzy promienie słońca, nawet jak niebo jest ciężkie od chmur... Nie chcę, żeby to był koniec, jestem zdecydowana walczyć do końca.
Tym czasem była pielgrzymka. Trwała trochę ponad tydzień, podczas którego utrzymywaliśmy stały kontakt. On już pierwszego dnia mówił, że tęskni.
Gdy wróciłam, on już nie proponował spotkania, a gdy ja coś niebezpośredniego zaproponowałam, to się wykręcał. Z czasem sprawy zaczęły się jeszcze pogarszać. Przestał mi odpisywać na sms-y i naszym jedynym kontaktem było gg. Z upływem dni i to zanikło. ;(
Napisałam do niego niedawno, jak złapałam go na gg. Był zimny, niedostępny, ale podtrzymywał rozmowę i widać było, że nie jest taki z powodu złego humoru czy doła, po prostu takie zachowanie wobec mnie stało się dla niego normalne.
Co ja mam o tym myśleć?! Jak sprawić, żeby było jak przedtem? Co oznacza ta jego nagła oziębłość? Nie chcę go znowu stracić, bo bez niego jestem pusta, niespełniona. On jest tym brakującym elementem, tylko on może uczynić mnie szczęśliwą w sposób, który nie potrafi nikt inny. Gdy tylko go widzę czuję skaczące serce, a gdy uśmiechnie się na ulicy czuję na twarzy promienie słońca, nawet jak niebo jest ciężkie od chmur... Nie chcę, żeby to był koniec, jestem zdecydowana walczyć do końca.