Hej, co zrobilibyście na moim miejscu?
A
Arya4.4k pkt
444 wyświetlenia
We wrześniu poznałam pewnego chłopaka. Świetnie się dogadywaliśmy i ostatecznie zakochałam się. Przed grudniem zaczął zrywać kontakt. Urwał się całkowicie, gdy przeniósł się do innej szkoły. Starałam się odkochać, zapomnieć i udało się...
Średnio raz na miesiąc pisał do mnie, jednak w połowie rozmowy urywał ją. Wypisywałam wtedy za każdym razem do przyjaciółki. Byłam jedynie ciekawa, dlaczego do mnie pisze, mimo zerwanego kontaktu. Miałam nadzieję, że przyjaciółka będzie wiedzieć, bo z tego, co było mi wiadome, ona utrzymywała z nim większy kontakt.
Na początku wakacji napisał, że dowiaduje się ciekawych rzeczy od mojej przyjaciółki. Byłam pewna o co chodzi. Po "przyciśnięciu" przyjaciółki wyznała, że powiedziała mu o moim uczuciu. Byłam na nią wściekła, jednak doszłam do wniosku, że zrobiła to, bo chciała dobrze, bo nie wiedziała, że on już mnie nie obchodzi. Powiedziałam jej, by to wszystko odkręciła. Natomiast z rozmowy z tym chłopakiem wywnioskowałam, że być może nadal coś do mnie czuje, co jeszcze bardziej mnie podłamało.
Przyjaciółka próbowała to odkręcić, on jej nie uwierzył. Nie pisał do mnie przez 1,5 tygodnia, więc uznałam, że jednak jej uwierzył. Myliłam się. Napisał do mnie ponownie, mówiąc, że przyjaciółka mu o wszystkim powiedziała. Chwilę popisaliśmy, wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy. Powiedziałam, że już nic do niego nie czuję. Niby powinno być wszystko okej, powinnam być wtedy już spokojna, ale nie... Po rozmowie coraz bardziej zaczęłam o nim myśleć. Pogubiłam się w swoich uczuciach... Podczas rozmowy opowiedział mi o pewnej rzeczy, dzieki której zaczęłam go bardziej rozumieć.
Raz już nawet mi się śnił. Nie wiem, co czuję, czy cokolwiek czuję. Raz chciałabym dać mu drugą szansę, a raz nie. Chciałabym z nim być, za chwilę znowu zmieniam zdanie. Mimo, że mnie skrzywdził, zrywając kontakt, nie chcę go w żaden sposób ranić, ani wykorzystać. To jedyne co wiem. Boję się też, że to kwestia dni, że jak teraz nie ustabilizuję swoich uczuć, on tak jakby odejdzie i jak później będę chciała wrócić, już nie będzie to możliwe. Czy da się w jakiś sposób sprawdzić, czy rzeczywiście mi się podoba, czy to chwilowa słabość, echo tego, co było kiedyś? Czy da się coś zrobić w tej sytuacji?
Średnio raz na miesiąc pisał do mnie, jednak w połowie rozmowy urywał ją. Wypisywałam wtedy za każdym razem do przyjaciółki. Byłam jedynie ciekawa, dlaczego do mnie pisze, mimo zerwanego kontaktu. Miałam nadzieję, że przyjaciółka będzie wiedzieć, bo z tego, co było mi wiadome, ona utrzymywała z nim większy kontakt.
Na początku wakacji napisał, że dowiaduje się ciekawych rzeczy od mojej przyjaciółki. Byłam pewna o co chodzi. Po "przyciśnięciu" przyjaciółki wyznała, że powiedziała mu o moim uczuciu. Byłam na nią wściekła, jednak doszłam do wniosku, że zrobiła to, bo chciała dobrze, bo nie wiedziała, że on już mnie nie obchodzi. Powiedziałam jej, by to wszystko odkręciła. Natomiast z rozmowy z tym chłopakiem wywnioskowałam, że być może nadal coś do mnie czuje, co jeszcze bardziej mnie podłamało.
Przyjaciółka próbowała to odkręcić, on jej nie uwierzył. Nie pisał do mnie przez 1,5 tygodnia, więc uznałam, że jednak jej uwierzył. Myliłam się. Napisał do mnie ponownie, mówiąc, że przyjaciółka mu o wszystkim powiedziała. Chwilę popisaliśmy, wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy. Powiedziałam, że już nic do niego nie czuję. Niby powinno być wszystko okej, powinnam być wtedy już spokojna, ale nie... Po rozmowie coraz bardziej zaczęłam o nim myśleć. Pogubiłam się w swoich uczuciach... Podczas rozmowy opowiedział mi o pewnej rzeczy, dzieki której zaczęłam go bardziej rozumieć.
Raz już nawet mi się śnił. Nie wiem, co czuję, czy cokolwiek czuję. Raz chciałabym dać mu drugą szansę, a raz nie. Chciałabym z nim być, za chwilę znowu zmieniam zdanie. Mimo, że mnie skrzywdził, zrywając kontakt, nie chcę go w żaden sposób ranić, ani wykorzystać. To jedyne co wiem. Boję się też, że to kwestia dni, że jak teraz nie ustabilizuję swoich uczuć, on tak jakby odejdzie i jak później będę chciała wrócić, już nie będzie to możliwe. Czy da się w jakiś sposób sprawdzić, czy rzeczywiście mi się podoba, czy to chwilowa słabość, echo tego, co było kiedyś? Czy da się coś zrobić w tej sytuacji?