Widzę tutaj połączenie masochizmu i sadyzmu, masochizm dotyczy cierpienia własnego, natomiast sadyzm dotyczy cierpienia innych. Twoja matka się wszystkim wygadała, więc wiedzą i są niestety wśród nich ludzie, którzy sobie robią z tego żarty (albo zachowują się chamsko, poprawnie mówiąć - niestosownie do sytuacji), jak ci tak przygadują, to proponuję abyś się tym nie przejmowała i olewała to co do ciebie mówię, albo nawet potwierdzała i pokazywała im, ze sobie nic z tego nie robisz (wiem, moze to być trudne, ale to moze pomóc, jeśli wiesz ze ktos ci nie jest przychylny, wie o sytuacji, psychicznie wtedy kwestia odcięcia się od emocji związanych z reakcją na ich docinki), skoro siostra ci dokucza to podobnie sie zachowuj wobec niej, pewnie ci będzie ci mówić, ze jestes idiotką ale się tym nie przejmuj. Jeszcze teraz kwestia drugiego pytania, czy będziesz normalna. To, ze odczuwasz jakby satysfakcję ogólnie z cierpienia (zarówno twojego jak i czyjegoś) może (nie musi) wynikać z tego, ze masz poczucie tego, ze jakby wegetujesz, nie wiem jak jest w twoim wypadku. Najlepiej jakbyś odkryła co ci sprawia największą frajdę i jeśli to nie jest nic niebezpiecznego to abyś się tym poprostu zajmowała, ewentualnie tez inne rzeczy, które lubisz, myślę, ze przy pracy nad sobą, aby to wykasować kiedyś w końcu to się odwróci, i będziesz normalna, wzłaszcza, ze masz dopiero 14 lat, dojrzewasz. Życzę ci powodzenia, a przede wszystkim sił w radzeniu sobie z reakcją otoczenia na twoją przypadłość i determinacji w eliminowaniu tych przypadłości (ktoś, kto nie wie ze to choroba moze cie nawet traktować jako poprostu złą osobę), i abyś po jakimś czasie mogła spokojnie stwierdzić, ze w końcu ci się ułożyło w życiu.