Hej. Mam mały problem i proszę Was o radę....
M
Mirame95609 pkt
860 wyświetleń
Historia jest długa i nudna, ale w skrócie: Poznałam 5 lat temu pewnego chłopaka. Była to znajomość tylko internetowa bo mieszkamy w dwóch róznych częściach Polski. Od początku dobrze się rozumieliśmy. Po pewnym czasie On powiedział, że mnie kocha. Ja Jego też kochałam. Ciągnęliśmy tę znajomość kilka lat. W tym czasie były wzloty i upadki, "schodziliśmy się" i "rozchodziliśmy". Po jednym z tych rozejść postanowiłam, że czas ułożyc sobie normalne życie z facetem, który będzie obok, a nie z internetowym gościem, którego nigdy na oczy nie widziałam. Związałam się z kimś, a On znów się do mnie odezwał, znów zaczęliśmy się do siebie zbliżać. I zerwałam mój ówczesny związek dla Niego... I postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Spakowałam się i pojechałam do Niego. To było nasze pierwsze spotkanie twarzą w twarz. Pierwszego dnia mojej wizyty byliśmy spięci, opornie szła nam rozmowa. Drugiego doszło do czegoś więcej tzn pocałowaliśmy się. Trzeciego zaś wszytko jakby pękło, trzymał mnie na dystans, unikał kontaktu fizycznego. Męczyła mnie ta sytuacja. Kilka dni po powrocie spytałam go wprost czy ma jakieś plany względem mnie. Odpowiedział, że nie, że On potrzebuje silnej i twardo stąpającej po ziemi kobiety, która będzie uzupełnieniem Jego braków, a ja taka nie jestem. I dodał, że nie wykazałam odpowiedniej inicjatywy bo nie zrobiłam nic wiedząc o Jego problemach (nieśmiałość, brak otwartości itp).
I tu moje pytanie: co powinnam zrobić? Odpuścić czy walczyć? Kocham Go niezmiennie od 5 lat i On o tym wie. Byłam gotowa przeprowadzić się w Jego rejony..a teraz nie wiem czy warto.
Jeśli radzicie walczyć, to jak? Bo moje pomysły się już kończą..
I tu moje pytanie: co powinnam zrobić? Odpuścić czy walczyć? Kocham Go niezmiennie od 5 lat i On o tym wie. Byłam gotowa przeprowadzić się w Jego rejony..a teraz nie wiem czy warto.
Jeśli radzicie walczyć, to jak? Bo moje pomysły się już kończą..