Hej, mam niecodzienny problem....wielu z was...
P
pomidorowazlutnia139 pkt
919 wyświetleń
może mi nie uwierzyć...tylko że to się działo i dzieje na prawdę, a ja nwm co powinnam zrobić w tym przypadki. Parę dni temu mój chłopak <narzeczony> bo mi sie już oświadczył szedł sobie ulicą wieczorkiem do domu, koło lasu. Dostrzegł ognisko w lesie, wykopany wielki dół,więc podszedł bliżej, zobaczył ogrodzenie na nim wisiał odwrócony krzyż...stanął i chciał się odwrócić , kiedy się odwrócił ujrzał postać mężczyzny ubranego na czarno z łańcuchem na szyji a na nim odwrócony krzyż... ten facet szedł w jego stronę, podniósł ręce w i zaczął coś mówić ale to nie po polsku...jakiś inny język... mój narzeczony nie wiedział gdzie ma uciekać ponieważ zauważył szałas jakiś i słyszał jakby ktoś z niego wychodził, uderzył tamtego mężczyzne pięścią w twarz... kiedy mi o tym powiedział, uwierzyłam mu. Jestem osobą wierzącą w Boga, może nie jestem jakoś gorliwą katoliczką ale wierze. Na drugi dzień szukałam informacji ... co to mogli być za ludzie itd. dowiedziałam sie że mogli być to sataniści nie mylić z szatanistami. Wczoraj romawiałam z nim, wieczorem był u siebie na podwórku, nagle się rozł i nie mogłam się z nim skontaktować po 15 minutach zadzwonił do mnie, spytałam go co się stało powiedział mi ,że nic i nie chce mnie martwić bo wie że jestem strachliwą osobą, on jest inny może oglądać horrory itd, jego to bawi ale po ostatnim wydarzeniu się zmienił nastawienie co do tych fimów. Na ale wracając do sytuacji z wczoraj, powiedziałam mu że, ma mi powiedzieć so się dzieje ...czułam że jest coś z nim nie tak, był przerażony. Powiedzial mi że kiedy ze mną rozmawiał, podrapał się po nosie, zamknął oczy przy tym..i kiedy je otworzył lekko to poczuł zobaczył czarne pazury na swoim nosie, przestraszył się i kiedy już je szeroko otworzył za choinką zobaczył cień ... pobiegł do domu i kiedy wchodził do mieszkania poczuł że ktoś za nim stoi i to coś jakby z nim weszło do domu. Zapytałam go gdzie teraz jest powiedział, mi że jest w pokoju u siebie zapytałam jak się czuję itd... powiedział że, dobrze...zapytałam czy jest spokojny powiedział mi że, tak lecz ja wiem kiedy kłamie... On mówi że, z biegiem czasu o tym zapomni lecz mi się wydaje że to coś go śledzi, sam mi nawet wspomniał że czuje czyjąś obecnośc...martwie się o niego. On nie chodzi do kościoła, rzadko się modli. Pomózcie :(