Hej, mam problem i to nie mały :P zakochałam...
D
dzasta123414 pkt
640 wyświetleń
się w chłopaku mieszkającym na drugim końcu polski. I to prawdopodobnie z wzajemnością.. Nie wiem czy powinnam mu wprost powiedzieć o swoich uczuciach czy to w ogóle ma sens.. wiem, że miłość na odległość jest trudna.. ale mi teraz jest trudno jakoś bez niego obok..
Poznaliśmy się na Woodzie, byliśmy w jednej wiosce, przez ten czas (tydzień) zbliżyliśmy się do siebie.. ludzie zaczęli brać nas nawet za pare, jego najlepszy kolega także tak myślał..
Trzymaliśmy się za ręce, głaskając się po nich, patrzyliśmy sobie w oczy czy też leżeliśmy obok siebie wyglądaliśmy jak zakochani.. wszyscy wokoło widzieli, że miedzy nami coś jest jednak ja wkoło zaprzeczała.. ale teraz widze, że mieli racje.. Był zazdrosny o każdego kto się do mnie zbliżył, zaczepił.. nawet o koleżankę bo nie wiedział z kim przez telefon rozmawiałam. Nie potrafiliśmy do siebie w praktyce zagadać, on strasznie nieśmiały a mi brakowało przy nim „języka”, wszystko załatwialiśmy po przez spojrzenie.. kiedy popatrzył się na mnie wiedziałam, że chce bym usiadła obok niego.. Przyznał mi się do pewnych rzeczy np. do niskiej samooceny, uważa się za gorszego od innych.. Wiem, też że nie miał nigdy dziewczyny..
Pisałam wczoraj chwile z nim byłam szczęśliwa kiedy po 2 sek. odpisał mi.. nie wiem czy dać sobie z nim spokój czy walczyć.. on idzie teraz na studia.. najgorsze dla nas było rozstanie.. mocno się przytuliliśmy powiedział do mnie żebym już poszła i poleciała mu łzy.. Nie wiem co mam zrobić, jestem w kropce.. pomóżcie, poradźcie coś
Poznaliśmy się na Woodzie, byliśmy w jednej wiosce, przez ten czas (tydzień) zbliżyliśmy się do siebie.. ludzie zaczęli brać nas nawet za pare, jego najlepszy kolega także tak myślał..
Trzymaliśmy się za ręce, głaskając się po nich, patrzyliśmy sobie w oczy czy też leżeliśmy obok siebie wyglądaliśmy jak zakochani.. wszyscy wokoło widzieli, że miedzy nami coś jest jednak ja wkoło zaprzeczała.. ale teraz widze, że mieli racje.. Był zazdrosny o każdego kto się do mnie zbliżył, zaczepił.. nawet o koleżankę bo nie wiedział z kim przez telefon rozmawiałam. Nie potrafiliśmy do siebie w praktyce zagadać, on strasznie nieśmiały a mi brakowało przy nim „języka”, wszystko załatwialiśmy po przez spojrzenie.. kiedy popatrzył się na mnie wiedziałam, że chce bym usiadła obok niego.. Przyznał mi się do pewnych rzeczy np. do niskiej samooceny, uważa się za gorszego od innych.. Wiem, też że nie miał nigdy dziewczyny..
Pisałam wczoraj chwile z nim byłam szczęśliwa kiedy po 2 sek. odpisał mi.. nie wiem czy dać sobie z nim spokój czy walczyć.. on idzie teraz na studia.. najgorsze dla nas było rozstanie.. mocno się przytuliliśmy powiedział do mnie żebym już poszła i poleciała mu łzy.. Nie wiem co mam zrobić, jestem w kropce.. pomóżcie, poradźcie coś