Miałam takie badanie i patrzyłam w takie światełko, ale trwało to jedynie krótką chwilę i nic nie łzawiłam. To światełko mocno nie świeci. W tym aparacie jest malutka żaróweczka. Moja koleżanka też miała podobne badanie właśnie z patrzeniem w takie światełko z tym, że odbywało się to inaczej. Przed badaniem miała wpuszczone krople do oczu, które spowodowały rozszerzenie źrenic i okulista za pomocą tego światełka badał stan siatkówki oka. Ujemnym skutkiem wpuszczenia tych kropli i rozszerzenia źrenic była kilkugodzinna utrata ostrości widzenia oraz niemożliwość patrzenia na światło - bardzo ją to raziło i jedynym rozwiązaniem było zamknięcie powiek. To rozszerzenie źrenic miało trwać ok. 30 min., ale trwało kilka godzin. Dlatego musiałam przy niej cały czas być i przyprowadzić ją do domu. Najlepiej nie iść samemu na takie badanie, bo po nim trzeba długo siedzieć w poczekalni aż wzrok wróci do normy. Najlepiej przed badaniem zapytać lekarza, czy będą wpuszczane krople rozszerzające źrenice, aby ew. móc zadzwonić do przyjaciół z komórki i zwrócić się o pomoc w powrocie do domu.
11
K
kinga199
13 lat temu
3
Wytrzymać, przecież takie badanie nie będzie trwało godzinami, a kilka minut. I zazwyczaj to nie patrzy się w to światełka, bo wzrok się psuje, okulista patrzy tylko na gałkę oczną, ale i tak będzie Ci kazał spojrzeć tam gdzie nie ma światełka.
3
S
SweetMadzia69
13 lat temu
2
Ale masz problem -,-
2
S
sierota267
13 lat temu
1
straszne uczucie , ja tak miałam ale trzeba wytrzymać