Halloween to nie święto, zacznijmy od tego. To zwyczaj kulturowy, tak samo jak choćby Walentynki.
Jest to zwyczaj obcy dla polskiej kultury i ogólnie chrześcijańskiej (w takiej formie). To, czy ktoś takie zwyczaje pielęgnuje czy też nie, to sprawa prywatna. Jednemu bardziej zależy na duchowym przygotowaniu do Wszystkich Świętych, innym mniej.
Jednak przebranie się w "straszny strój", zbieranie cukierków po domach i obejrzenie jakiegoś horroru ze znajomymi w ramach uczczenia tego zwyczaju, to nie grzech, o czym wielu zapomina. Grzechem byłoby, gdyby ktoś obchodził Halloween zamiast Wszystkich Świętych, wywoływał duchy, czcił je, czy odprawiał jakieś rytuały na cmentarzu.
Jak już ktoś tak uparcie i "hucznie" che to obce dla naszej kultury Halloween obchodzić, niech sobie obchodzi, od tego mamy w kraju wolność wyboru i wyznawania poglądów, a w zakresie religijnym - wolną wolę.
Ja tego w żaden sposób nie obchodzę, dla mnie ważniejsze jest wyciszenie przed pierwszym listopada. Ale nie mogę zabronić nikomu przebrania się i paradowania w tym stroju po ulicy.
Chciałabym tylko, aby to działało w dwie strony, a niestety tak nie jest. Osoby obchodzące Halloween dobijają mi się do drzwi, sterczą przed nimi przez kwadrans, nie potrafią uszanować słowa "nie" i trzeba im pieprznąć drzwiami przed nosem, bo inaczej nie dociera. Zapewne dlatego masie ludzi to przeszkadza. Nie sam fakt istnienia w polskiej przestrzeni Halloween, tylko brak szacunku dla tych, których taki rodzaj "dobrej zabawy" nie interesuje i nie bawi. I trudno się dziwić.
Myślę, że dlatego ludzie w naszym kraju są temu przeciwni. Pomijam "mohery", dla których już glany i czarny t-shirt to satanizm.