hej nie wiem co mam robić może wy mi doradzicie...
I
ilonka99990 pkt
717 wyświetleń
w jakiś sposób. Jestem z chłopakiem od 4 lat i ....wszystko się poprostu nam zaczęło sypać nie czuję się przez niego kochana ma wieczne pretensje do mnie o wszystko obwinia mnie nic w sobie nie widzi żadnych błędów ja będąc z nim cierpie, no ale to już jest 4 lata nie wiem co robić. MC temu zaproponowałam mu współne mieszkanie on uważa że to jeszcze nie ten czas zrozumiałam to pomyślałam niech mu będzie no ale proszę jesteśmy 4 lata ja mam 21lat on ma 24 na co ma być za wcześnie??? Ja już mam dość chciałabym być znowu szczęśliwa jak kiedyś próbowałam z nim rozmawiać to on i tak mówi, że to jest moja wina. Ja mu powiedziałam, że to jest nasza wina bo oboje sobie odpuściliśmy no ale ja robiłam wszystko naprawdę wszystko, a on i tak uważa że to za mało i że ciągle narzekam;(( wspomne, że to jest straszliwy fanatyk piłki nożnej i na 7 dni w tygodniu on gra 5 dni no ale cóż akceptuje to chodzę z nim na te meczę potrafie cały mecz sta ć na dworze i patrzecc jak gra nawet teraz jak taka paskudna pogoda i nawet zdarza się, że nie usłyszę słowa dziękuję. Najgorsze jest to, że on nie potrafi zrezygnować z meczu żeby gdzieś ze mną pójść na spacer czy do kina no ale ok akceptuje to. Tylko powiedzcie mi dlaczego ja mam ze wszystkiego rezygnować ze wszystkich przyjemności na rzecz jego... z przyjaciółkami zerwałam kontak bo on ich nie lubi i uważa że one nie są dka mnie. Z każdego zaproszenia jakie dostane na imprezę czy coś muszę rezygnową bo on nie chce iść... moją studnówkę zrójnował poprostu chciałam z nim potańczyć to mu muzyka nie odpowiadała a to moja klasa za szczyle dla niego no ale ok przymknęłam na to oko i co z tego mam. Zamiast cieszyć się życiem to ciągle myślę co ja robie takiego źle....już nie wiem co mam robić doradzcie mi coś.... wspomnę że już rozmowa nie pomoże bo on i tak uważa że to moja wina.