Hej. Od jakiegoś czasu czuję się okropnie...
O
Olka7887265 pkt
657 wyświetleń
samotna. Zawszę szalałam w towarzystwie, zawszę sobie jakoś radziłam z moimi problemami i kaprysami.
Od dawna chodzę do psychologa, bo od zawszę nie radziłam sobie z moimi wybuchami gniewu i nerwami. Nigdy mi to jakoś nie pomagało, ale czułam, że ktoś mnie choć trochę rozumie i czułam się lepiej. Nigdy nie potrzebowałam jakiejś ogromnej bliskości z innymi. Zawszę był jakiś dystans, przez co jestem uważana zagburowatą i taką co tylko ją dotkniesz to gryzie, zresztą tak trochę jednak jest. Tylko od jakiegoś czasu czuję się bardzo samotnie. Z nikim się nie mogę zrozumieć. Zwykła rozmowa kończy się awanturą. Wszyscy otaczający mnie ludzie mnie denerwują. We wszystkich ludziach widzę fałszywe, złe, świnie. Nie mam się komu zwierzyć. Nawet bliższe mi osoby mnie nie potrafią zrozumieć. Wszyscy wokół mówią, że za dużo krzyczę, jest to prawdą ale tak już mam od zawszę. Powoli zaczynam nie lubić samej siebie, wypominam sobie nic nie znaczące błędy przeszłości, ale za żadne skarby się nie zmienię. Zawszę obstawiałam przy swoim. Wiem, że zrażam do siebie ludzi. Zawszę planowałam, że będę singielką, ale tak jakoś już zaczyna mi być smutno bez kogoś z kim mogę pogadać, przytulić, bez kogoś kto mnie zrozumie. Tak mi jakoś samotnie. Ciągle myślę o takim jednym, przez niego nie mogę jeść, spać, a on o tym nie wie i sie nie dowie. Denerwują mnie inni ludzie chyba dlatego, bo nie są nim. Jak mam sobię poradzić z tym uczuciem samotności?
Od dawna chodzę do psychologa, bo od zawszę nie radziłam sobie z moimi wybuchami gniewu i nerwami. Nigdy mi to jakoś nie pomagało, ale czułam, że ktoś mnie choć trochę rozumie i czułam się lepiej. Nigdy nie potrzebowałam jakiejś ogromnej bliskości z innymi. Zawszę był jakiś dystans, przez co jestem uważana zagburowatą i taką co tylko ją dotkniesz to gryzie, zresztą tak trochę jednak jest. Tylko od jakiegoś czasu czuję się bardzo samotnie. Z nikim się nie mogę zrozumieć. Zwykła rozmowa kończy się awanturą. Wszyscy otaczający mnie ludzie mnie denerwują. We wszystkich ludziach widzę fałszywe, złe, świnie. Nie mam się komu zwierzyć. Nawet bliższe mi osoby mnie nie potrafią zrozumieć. Wszyscy wokół mówią, że za dużo krzyczę, jest to prawdą ale tak już mam od zawszę. Powoli zaczynam nie lubić samej siebie, wypominam sobie nic nie znaczące błędy przeszłości, ale za żadne skarby się nie zmienię. Zawszę obstawiałam przy swoim. Wiem, że zrażam do siebie ludzi. Zawszę planowałam, że będę singielką, ale tak jakoś już zaczyna mi być smutno bez kogoś z kim mogę pogadać, przytulić, bez kogoś kto mnie zrozumie. Tak mi jakoś samotnie. Ciągle myślę o takim jednym, przez niego nie mogę jeść, spać, a on o tym nie wie i sie nie dowie. Denerwują mnie inni ludzie chyba dlatego, bo nie są nim. Jak mam sobię poradzić z tym uczuciem samotności?