{++} Hej, oto dalsza część mojego opowiadania....
N
nelly473 pkt
718 wyświetleń
:) Krótkie przypomnienie: opowiada o na pozór nastolatce, która ma dylematy związane ze swoją miłością i uzależnieniem... od masturbacji. Dla osób, które nie czytały, tutaj jest link do rozdziału I, części I: http://dojrzewamy.pl/pyt/313097/-hej-pisze-opowiadanie-o-na-pozor-zwyklej a tutaj do części II: http://dojrzewamy.pl/pyt/313630/-hej-oto-dalsza-czesc-mojego-opowiadania :))
Okej, a teraz przedstawiam wam...
Opowiadanie (aktualnie bez tytułu), rozdział I, częśc III !
- Konrad, nie podrywaj Magdy tylko zajmij się lekcją! – z zamyślenia wyrywa mnie głos faceta od informatyki. Po chwili słychać kłótnie Konrada z belfrem, który zapiera się, że tylko pytał Magdy o dzisiejszy temat lekcji. Ukradkiem zerkam na przyjaciółkę, która jest cała zaczerwieniona po uwadze pana. Uśmiecham się do siebie. Pamiętam, że w zeszłym tygodniu zwierzała mi się, że jej się podoba Konrad. Ale nie chce zrobić pierwszego kroku tylko nadal czeka aż on przejmie inicjatywę. Eh. Niby do zakochania jeden krok, a jak przyjdzie co do czego to musimy zapi****lać kilometry. Dzisiaj Magda ma do mnie przyjść po lekcjach, poplotkujemy sobie trochę. O 19 idziemy razem na tańce, więc często się zdarza w środy i w poniedziałki, że przychodzi. Z drugiej strony, tracę możliwość spędzenia popołudnia sam na sam z moją ręką, ale staram się nie żałować, bo inaczej bym weszła na kolejny stopień uzależnienia. W czwartek dzwonię do seksuologa, może on mi coś poradzi na mój problem.
– Co się z wami wszystkimi dzisiaj dzieje?! W ogóle nie uważacie! Zaraz wszystkim postawię pały!
- Proszę pana, obawiam się, że mi nie ma pan co stawiać! – wróciłam do życia próbując ożywić nieco swoją klasę dawką humoru. I udało mi się, klasa ryknęła śmiechem. Zadowolona z siebie wstałam ze swojego stanowiska przy komputerze numer 11, gdyż właśnie zadzwonił dzwonek. Po chwili dogoniła mnie Magda i zaczęła coś paplać o Konradzie, ale nie słyszałam jej, bo właśnie się wyłączyłam – zobaczyłam Adriana gadającego z kumplami. Położyłam szybko moją torbę i podeszłam do nich. Rozmawiali o seksie, oczywiście. Jeden z nich, Piotrek, jest strasznie religijny. Pełni nawet rolę ministranta w kościele. Ja chodzę tam okazyjnie, jedynie podczas rekolekcji. Nie odczuwam większej potrzeby, częstotliwość 3 razy do roku w zupełności mi odpowiada. Wypisałabym się chętnie z religii, ale matka mi nie pozwala, muszę chodzić aż do bierzmowania… Ale może jakoś to przeżyję. Wsłuchałam się w rozmowę chłopaków, aby być w temacie.
– A wiecie, że Kościół nie zezwala na używanie prezerwatyw i innych środków antykoncepcyjnych?
- Ciekawe dlaczego? – głośno rozmyślał Adrian.
– No… pewnie żeby nie dusić ptactwa! – Adrian aż się zakrztusił wodą w chwili gdy to powiedziałam.
No nie, dzwonek na lekcję zadzwonił. Dlaczego zawsze dzwoni w momencie najciekawszej dyskusji? CDN.
Jak wam się podoba? Następna część niedługo :) Macie pomysł na dalszy rozwój akcji? I na tytuł? Co poprawić w opowiadaniu? Piszcie w komentarzach! Dodaję jeszcze dzisiaj, bo miałam wenę. Jutro pewnie nowa część. Zastanawiam się czy nie założyć sobie bloga na Onecie żeby publikować opowiadanko... co o tym sądzicie?
Okej, a teraz przedstawiam wam...
Opowiadanie (aktualnie bez tytułu), rozdział I, częśc III !
- Konrad, nie podrywaj Magdy tylko zajmij się lekcją! – z zamyślenia wyrywa mnie głos faceta od informatyki. Po chwili słychać kłótnie Konrada z belfrem, który zapiera się, że tylko pytał Magdy o dzisiejszy temat lekcji. Ukradkiem zerkam na przyjaciółkę, która jest cała zaczerwieniona po uwadze pana. Uśmiecham się do siebie. Pamiętam, że w zeszłym tygodniu zwierzała mi się, że jej się podoba Konrad. Ale nie chce zrobić pierwszego kroku tylko nadal czeka aż on przejmie inicjatywę. Eh. Niby do zakochania jeden krok, a jak przyjdzie co do czego to musimy zapi****lać kilometry. Dzisiaj Magda ma do mnie przyjść po lekcjach, poplotkujemy sobie trochę. O 19 idziemy razem na tańce, więc często się zdarza w środy i w poniedziałki, że przychodzi. Z drugiej strony, tracę możliwość spędzenia popołudnia sam na sam z moją ręką, ale staram się nie żałować, bo inaczej bym weszła na kolejny stopień uzależnienia. W czwartek dzwonię do seksuologa, może on mi coś poradzi na mój problem.
– Co się z wami wszystkimi dzisiaj dzieje?! W ogóle nie uważacie! Zaraz wszystkim postawię pały!
- Proszę pana, obawiam się, że mi nie ma pan co stawiać! – wróciłam do życia próbując ożywić nieco swoją klasę dawką humoru. I udało mi się, klasa ryknęła śmiechem. Zadowolona z siebie wstałam ze swojego stanowiska przy komputerze numer 11, gdyż właśnie zadzwonił dzwonek. Po chwili dogoniła mnie Magda i zaczęła coś paplać o Konradzie, ale nie słyszałam jej, bo właśnie się wyłączyłam – zobaczyłam Adriana gadającego z kumplami. Położyłam szybko moją torbę i podeszłam do nich. Rozmawiali o seksie, oczywiście. Jeden z nich, Piotrek, jest strasznie religijny. Pełni nawet rolę ministranta w kościele. Ja chodzę tam okazyjnie, jedynie podczas rekolekcji. Nie odczuwam większej potrzeby, częstotliwość 3 razy do roku w zupełności mi odpowiada. Wypisałabym się chętnie z religii, ale matka mi nie pozwala, muszę chodzić aż do bierzmowania… Ale może jakoś to przeżyję. Wsłuchałam się w rozmowę chłopaków, aby być w temacie.
– A wiecie, że Kościół nie zezwala na używanie prezerwatyw i innych środków antykoncepcyjnych?
- Ciekawe dlaczego? – głośno rozmyślał Adrian.
– No… pewnie żeby nie dusić ptactwa! – Adrian aż się zakrztusił wodą w chwili gdy to powiedziałam.
No nie, dzwonek na lekcję zadzwonił. Dlaczego zawsze dzwoni w momencie najciekawszej dyskusji? CDN.
Jak wam się podoba? Następna część niedługo :) Macie pomysł na dalszy rozwój akcji? I na tytuł? Co poprawić w opowiadaniu? Piszcie w komentarzach! Dodaję jeszcze dzisiaj, bo miałam wenę. Jutro pewnie nowa część. Zastanawiam się czy nie założyć sobie bloga na Onecie żeby publikować opowiadanko... co o tym sądzicie?