Mi po obejrzeniu tego filmiku, przeszły po ciele ciarki i zrobiło się ciepło na całym ciele - zwłaszcza w sercu. Moim zdaniem, dobrze, że na świecie są jeszcze tacy ludzie którzy nie przechodzą obojętnie na cierpienie i nieszczęście innych, ja takiemu biednemu człowiekowi mógłbym oddać wszystko co mam, bo wiem, że jemu na prawdę jest to potrzebne. U mnie w mieście również jest sporo takich, ale trudno rozpoznać oszustów, bo są też tacy, którzy tylko zbierają na piwo i alkohol, ale są też Ci potrzebujący, którzy nie mają co jeść, gdzie się podziać / mieszkać i głodują, cierpią. Tydzień temu ( może tydzień i ze dwa dni do przodu ) to był wtorek, dzień targowy, szedłem do siostry zanieść jej jajka, bo ma małe dziecko i trudno jej się gdziekolwiek ruszyć, więc jej kupiłem i zaniosłem je, po drodze widziałem takiego biednego, starszego człowieka, ( widywałem go wiele razy i zawsze gdy coś miałem to mu oddałem ) zatrzymałem się przy nim i spytałem Czy chce jeść i pić, ze łzami w oczach odpowiedział mi, tak, bardzo proszę, pomóż mi, więc poszedłem do sklepu i kupiłem mu wodę. nie miałem więcej pieniędzy, bo to była reszta jaka mi została z pieniędzy siostry, która dała mi na jajka, więc kupiłem mu tą wodę ( było wtedy gorąco i temperatura sięgała do 30 stopni na plusie ) więc stwierdziłem, że woda mu się na prawdę przyda, nawet nie macie pojęcia z jaką wdzięcznością mi dziękował za butelkę wody... następnie gdy wróciłem do domu, to podczas powrotu do domu ciągle myślałem o tym biednym człowieku, postanowiłem po drodze że przyniosę mu więcej. Z czystego serca, po prostu chciałem mu pomóc, więc złapałem pierwszy lepszy plecak i napakowałem go bułkami... chlebem... wodą i napojami... dżemami, tak brałem kiedyś caritas i miałem jeszcze troszkę tej żywności, więc wszystko co mi tylko pozostało wrzuciłem do tego plecaka i trochę od siebie + drobne zakupy, napchałem go całego jedzeniem i piciem ( zero alkoholu ) i po prostu założyłem plecak na ramię, zaniosłem temu człowiekowi go i powiedziałem, że tutaj ma jedzenie, na prawdę tego stanu nie da się opisać ludzie... jego zadowolenia... tego uśmiechu na jego twarzy... radości... coś na prawdę wspaniałego... nie, że rechotał się jak głupi, czy coś ale czułem sam na sobie jak promieniowało ze mnie ciepło... radość ze środka, że tak bardzo pomogłem temu człowiekowi, nie obchodziło mnie ani trochę, że ludzie w okół gapili się na mnie jak na czuba... mnie to na prawdę nie interesowało, dodatkowo wrzuciłem do puszki temu człowiekowi wszystkie oszczędności jakie miałem przy sobie, bo wziąłem z domu.... zostałem bez niczego, żadnej kasy, ale byłem tak bardzo szczęśliwy, że on miał, że jemu to oddałem, że nie wydałem tego na własne przyjemności takie jak batona, czy chipsy. Dając mu ten plecak z jedzeniem i piciem byłem tak szczęśliwy. no tego nie da się opisać, niesamowite uczucie. Tak bardzo mi ten człowiek dziękował, a ludzie gapili się na mnie jakby chcieli mnie zaraz zabić czy zjeść... ale coś wam powiem... jeśli chcecie spróbować rozpoznać oszusta... a dobre serce każe wam dać mu coś... to po prostu najlepiej spytać czy ten człowiek jest głodny? jeśli powie,że tak... to oznacza, że nie oszukuje, nie chce na gorzałę, ale jedzenie... wtedy kupcie coś pożytecznego takiemu człowiekowi i dajcie mu to... widząc jak bardzo się z tego cieszy, możecie dopiero mu wrzucić coś pieniędzy do puszki, bo taki którego zapytacie czy jest głodny a on powie, żebyście mu wrzucili w puszkę to jest to zwykły oszust... tak samo byłem kiedyś z matką w sklepie i stał tam przed sklepem taki młody chłopak w puszką i kulą,którą trzymał w ręku, był ułomny, miałem przy sobie jakieś drobne i wrzuciłem mu wszystko , co do grosza... po prostu spojrzałem na niego i w jego oczach widziałem już, że nie jest oszustem... po prostu to wiedziałem i widziałem to w jego oczach... widziałem, także wdzięczność po nim, mimo, że powiedział mi tylko dziękuję ( którego nawet nie oczekiwałem ) to wiedziałem, że jest mi za to wdzięczny... gdy odszedłem dalej to matka mnie zaczęła ochrzaniać za to że mu wrzuciłem jakiekolwiek pieniądze, więc kłóciłem się z nią, bo wiedziałem, że w słusznej sprawie i to jest właśnie przykład... ja a moja matka... ona jest obojętna... ja nie... i nie mówię tego wszystkiego by zrobić z siebie bohatera... nie jestem nim... po prostu proszę wszystkich, którzy to przeczytali, abyście również nie byli zamknięci na czyjąś krzywdę... pomagali na prawdę takim potrzebującym, bo na prawdę nie ma nic piękniejszego, niż dawać innym wszystko, nie mając na prawdę nic.