Hej, piszę o tym tutaj, ponieważ nie mam...
R
readytodie75 pkt
539 wyświetleń
przyjaciół, którym mogłabym o tym opowiedzieć, a na prawdę potrzebuję pomocy.
Od początku roku szkolnego jestem w innej szkole (jestem w 2. gimnazjum, ale przeniosłam się ze względu na problemy w poprzedniej klasie), w której znam się z wieloma osobami i z częścią się koleguje, ale nie na tyle by im o tym opowiedzieć. Jedną z takich osób jest pan x, którego pieszczotliwie nazywam cipeuszem (nieważne czemu, po prostu zasłużył), z którym ostatnio często piszę. Nie są to jednak normalne rozmowy - piszemy sobie o rzeczach, które chcielibyśmy ze sobą robić, o tym jak pociągają nas wzajemnie nasze ciała. Ale żebym nie wyszła na taką złą powiem, że piszemy sobie tez o naszych problemach - dla mnie dobrze, bo nie muszę tłumić emocji w sobie, a on może pogadać o czymś innym niż wyniki ostatnich meczy. I w tym wszystkim nie byłoby nic złego, nie robiłabym problemu, gdyby nie to, że ma dziewczynę. Złe samopoczucie potęguje to, że z panią x również się koleguję (mamy wspólnych wrogów i chodzimy razem do sekty teatralnej xd) i to, ze on mi się podoba. I to nie tak, że nagle mi się zaczął podobać, to się ciągnie 2 lata. Poza tym boli mnie to, że kiedy ze sobą piszemy jest miły i pisze inne rzeczy (które niestety mi schlebiają), a w szkole tylko się przywita, czasem, kiedy nikt nie wodzi, znacząco się uśmiecha i tyle...
Uprzedzając ewentualne komentarze typu „ale puszczalska szmata” - nie jestem puszczalska. Intrygują mnie rzeczy, o których z nim pisze i tyle
Od początku roku szkolnego jestem w innej szkole (jestem w 2. gimnazjum, ale przeniosłam się ze względu na problemy w poprzedniej klasie), w której znam się z wieloma osobami i z częścią się koleguje, ale nie na tyle by im o tym opowiedzieć. Jedną z takich osób jest pan x, którego pieszczotliwie nazywam cipeuszem (nieważne czemu, po prostu zasłużył), z którym ostatnio często piszę. Nie są to jednak normalne rozmowy - piszemy sobie o rzeczach, które chcielibyśmy ze sobą robić, o tym jak pociągają nas wzajemnie nasze ciała. Ale żebym nie wyszła na taką złą powiem, że piszemy sobie tez o naszych problemach - dla mnie dobrze, bo nie muszę tłumić emocji w sobie, a on może pogadać o czymś innym niż wyniki ostatnich meczy. I w tym wszystkim nie byłoby nic złego, nie robiłabym problemu, gdyby nie to, że ma dziewczynę. Złe samopoczucie potęguje to, że z panią x również się koleguję (mamy wspólnych wrogów i chodzimy razem do sekty teatralnej xd) i to, ze on mi się podoba. I to nie tak, że nagle mi się zaczął podobać, to się ciągnie 2 lata. Poza tym boli mnie to, że kiedy ze sobą piszemy jest miły i pisze inne rzeczy (które niestety mi schlebiają), a w szkole tylko się przywita, czasem, kiedy nikt nie wodzi, znacząco się uśmiecha i tyle...
Uprzedzając ewentualne komentarze typu „ale puszczalska szmata” - nie jestem puszczalska. Intrygują mnie rzeczy, o których z nim pisze i tyle