hej pomóżcie mi bo nie wiem co mam zrobic!;[[ mam ta...
N
Natuśś319233 pkt
1.5k wyświetlenia
ka koleżanke która pisała do mojego chłopaka mimo iż obiecała mi że nie bd przez nia mielismy duże prolemy nasz zwiazek prawie sie rozpadł. prosiła mnie o wybaczenie a ze ja lubie powiedziałam ze nie chowam do niej głębszej urazy ale ze jak narazie to nie ufam jej. może kiedys to się zmiani. ale nie teraz. spotkałam się z moim chłopakiem wyjasniismy sobie wszystko jest ok . gdy posedł pogadac z moja kolezanka wziełam jego telefon i przegladnełam mu skrzynke odbiorcza. były od niej wiadomości . pisała w nich abym się nie dowiedziąła że ona pisze do niego. te sms były dzień przed naszym pogodzeniem. wybaczyła mu bo bardzo nie przeprosił zreszta zapewnił mnie ze mnie kocha . ja mu wierze. w tym samym dniu napisałam do niej ze jest bardzo fałszywa nie hce jej znać i że nie daruje jej. a ona wyjechała że jej nie znam że gdybym wiedziała co się stało to że może bym ja zrozumiała. powiedziała mi ze została zgwałcona ze zaszła w ciąze ale poroniła. ja się tym przejełam ale prawde mówiąc nie uwierzyłam jej. moja kuynka i chłopak rówież. nie wiedziaam jednak co mam zrobić bo jesli to prawda to powinnam ją przeprosić ale nie wierzyłam jej. zadedowałam ze pojde z nią na policje ona sie zgodziła. ale prosiła by nikt si nie dowiedzał. pisalismy jesace o tym długo ale poszłam spać. około 03;00 wysłała mi smsa że nie pójdzie bo się boi. a ja ze jesli tego nie zrobi to pomyśe ze kłamała bo chciała mnie wziąć na litość. pisała jeszce 7 sms bardzo długich o tym ze to prawda ale 8 był o tym ze z poronieniem to kłamała. wtedy już jej w ogóle nie wierzyłam. ale zgodziąła sie isć chociaż z gwałtem na policje pózniej mi powiedziała ze z ty też kłmała . ja powiedziałam ze potrzebna jej pomoc bo to nie jest normalne że pójde z nią do psychologa. ona mi podziekowała i sie zgodziła natomiast rano napisała mi ze mam jej przeczytała wszystkie sms i ze w poniedziałek idie z nią do ginekologa. ja jej po tym wszystkim nie wierzyłam więc powiedziałam zeby dała mi numer do jej mamy najpierw spytała po co później podała mi go. wtedy przyznam że troche miałam nutke wahania bo gdyby to nie była prawda nie podała by mi swojego domowego numru prawda? napisałam jej ze pojde z nią i jej mama do tego ginekologa ona powiedziała że to dopiero za tydzień. A ja ja ze gdyby moja mam dowiedziałą sie ze coś takiego mi sie przytrafiło to w tym samym dniu wzieła by mnie do ginekologa i na policje. a ona ze ona na poczatku nie chciała próbowała sie wyrwać ale troche też chciała i ze to nie jest gwałt. spytala czy nadal pójde z nia do psychologa a ja ze tak. jak myślicie kłamie czy nie? co o tym mam myśleć? ona ma tylu znajomych wszyscy ja lubią a tu takie coś. po ty wszystkim myśle ze ona jest chora bo kto normalny wymyśla gwałt i poronieni???? a póżniej mówi że ona też troche chciała. no ja nie nie wiem co mam robić pomóżcie!!!!!