Hej. Poświecicie mi chwilę czasu?
T
topniejąca27 pkt
523 wyświetlenia
Właściwie to mojej koleżance. Pisze opowiadania. I właśnie chciałabym udostępnić jej jedno, krótnie opowiadanie. Proszę o szczere komentarze, opinię ::) A oto opowiadanie :
"Osamotniona pośród tłumu?"
Taa.... Jestem dość popularną osobą w szkole - kapitan drużyny szkolnej w klubowej w koszykówkę i przewodnicząca szkoły. I wydawać by się mogło, że mam wokół siebie wspaniałych ludzi (i tak jest) i grono chłopców dobijających się do mojego oschłego serca, więc na pewno jestem szczęśliwa. Ale czy tak jest na pewno ?
Dzień jak co dzień. Wchodzę do szkoły luźnym krokiem i zaraz pojawiają się koło mnie znajomi, rówieśnicy. I każdego poranka spotykam kilkudziesięciu miłych, sympatycznych ludzi. Mam niby super dwie przyjaciółki. Każda z nas to zupełnie inna osobowość. Choć nieraz się nie możemy porozumieć to i tak uchodzimy za słodkie przyjaciółeczki. Ostatnio dużo się w moim życiu dzieje - szkoła, obowiązki przewodniczącego, basen, treningi, próby w zespole, rozstanie z chłopakiem, cięty historyk, kłótnie z rodzicami, opieka nad siostrą. Czy to niezbyt wiele jak na piętnastolatkę? Codziennie uśmiechnięta, radosna i pełna energii. A tak naprawdę? Nieprzespane nocki, próba poskładania życia w zgrabną i schludną całość. Chciałabym choć jednego dnia poleniuchować, ale nie. Moi rodzice chcą, żebym była idealna we wszystkich dziedzinach, lecz ja już nie daję rady i do tego nie mam z kim pogadać. Pewnie się terasz dziwisz, ale taka jest prawda. Pośród milionów ludzi czuję się samotna i zagubiona. Z moim zdrowiem teraz też jest źle. Kołatanie serca, nerwica - to wszystko z przemęczenia. Chciałabym się komuś wypłakać, ta osoba nie musiałaby nic mówić tylko i wyłącznie wyciągnąć ręce, i przytulić. Dlaczego nie pogadam z przyjaciółkami? To proste. One mają swój świat, nie chce je obarczać moimi problemami, a poza tym mam wrażenie, że pewnie je to mało obchodzi, bo oddalamy się od siebie. A ja sama w sobie się po prostu kotłuję, płaczę, ale nie mam takiej osoby, której mogłabym to wszystko powiedzieć. Dziwne? Na pewno.
I zastanawiam się, czy pośród tych milionów osób znajdzie się choćby jedna istota, z którą będę mogła szczerze porozmawiać...? Czy wymagam od życia, aż tak wiele.. ?
"Osamotniona pośród tłumu?"
Taa.... Jestem dość popularną osobą w szkole - kapitan drużyny szkolnej w klubowej w koszykówkę i przewodnicząca szkoły. I wydawać by się mogło, że mam wokół siebie wspaniałych ludzi (i tak jest) i grono chłopców dobijających się do mojego oschłego serca, więc na pewno jestem szczęśliwa. Ale czy tak jest na pewno ?
Dzień jak co dzień. Wchodzę do szkoły luźnym krokiem i zaraz pojawiają się koło mnie znajomi, rówieśnicy. I każdego poranka spotykam kilkudziesięciu miłych, sympatycznych ludzi. Mam niby super dwie przyjaciółki. Każda z nas to zupełnie inna osobowość. Choć nieraz się nie możemy porozumieć to i tak uchodzimy za słodkie przyjaciółeczki. Ostatnio dużo się w moim życiu dzieje - szkoła, obowiązki przewodniczącego, basen, treningi, próby w zespole, rozstanie z chłopakiem, cięty historyk, kłótnie z rodzicami, opieka nad siostrą. Czy to niezbyt wiele jak na piętnastolatkę? Codziennie uśmiechnięta, radosna i pełna energii. A tak naprawdę? Nieprzespane nocki, próba poskładania życia w zgrabną i schludną całość. Chciałabym choć jednego dnia poleniuchować, ale nie. Moi rodzice chcą, żebym była idealna we wszystkich dziedzinach, lecz ja już nie daję rady i do tego nie mam z kim pogadać. Pewnie się terasz dziwisz, ale taka jest prawda. Pośród milionów ludzi czuję się samotna i zagubiona. Z moim zdrowiem teraz też jest źle. Kołatanie serca, nerwica - to wszystko z przemęczenia. Chciałabym się komuś wypłakać, ta osoba nie musiałaby nic mówić tylko i wyłącznie wyciągnąć ręce, i przytulić. Dlaczego nie pogadam z przyjaciółkami? To proste. One mają swój świat, nie chce je obarczać moimi problemami, a poza tym mam wrażenie, że pewnie je to mało obchodzi, bo oddalamy się od siebie. A ja sama w sobie się po prostu kotłuję, płaczę, ale nie mam takiej osoby, której mogłabym to wszystko powiedzieć. Dziwne? Na pewno.
I zastanawiam się, czy pośród tych milionów osób znajdzie się choćby jedna istota, z którą będę mogła szczerze porozmawiać...? Czy wymagam od życia, aż tak wiele.. ?