Hej! Przychodzę do Was z prośbą o radę. Wróciłam...
X
xfgbzv106 pkt
693 wyświetlenia
dziś z imprezy, na której poznałam wiele osób. Ogólnie razem bylo chyba 10 osób, a ja znałam tylko 2 z nich, ale jako iż jestem osobą która uwielbia nawiązywac nowe znajomości, nie miałam problemu z odnalezieniem się na tej imprezie.
Ok północy jak siedziałam trochę podpita na fotelu, podszedł do mnie chłopak, który juz wcześniej wpadł mi w oko, ale stwierdziłam że nie chce mi sie bawić w podrywanie. Zagadał do mnie, gadaliśmy chyba z godzinę. Piliśmy razem. W końcu spytal czy pojdziemy gdzies gdzie nie ma ludzi, żeby pogadać w spokoju-zgodziłam się. Poszlismy do pokoju i usiedliśmy nawet nie koło siebie, tylko tak "zdystansowani", ale po 40min rozmowy usiadł kolo mnie, ja się o niego oparłam bo byłam padnięta i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować. Dlugo się calowaliśmy, leżeliśmy razem. Ok 4 poszedł spać gdzieś gdzie miał pierwotnie spać, a ja zostalam tam gdzie miałam bo zresztą nie chcialam nawet z nim spać, żeby nie wyszły jakies nieprzyjemnosci.
Rano jak już oboje wstaliśmy, poszliśmy pogadac gdzies na bok. Wszystko sobie wyjasnilismy. Po chwili ciszy on wstał i mnie mocno przytulił, po chwili odchylił mi głowe, spojrzał mi w oczy i mnie pocałował. Znowu się przytulilismy i tak chwile stalismy. Po 2h juz musialam jechac do domu, ostatni raz mnie przytulił i chyba z 3min staliśmy przytuleni.
I teraz nie wiem czy coś z nim próbować? Czy mam w ogóle u niego szansę, bo chłopak naprawde mi się podoba. Jest swietny z charakteru i no po prostu super. Co sadzicie o tej sytuacji? Czy ten pocalunek na trzezwo mógł cos znaczyć? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Ok północy jak siedziałam trochę podpita na fotelu, podszedł do mnie chłopak, który juz wcześniej wpadł mi w oko, ale stwierdziłam że nie chce mi sie bawić w podrywanie. Zagadał do mnie, gadaliśmy chyba z godzinę. Piliśmy razem. W końcu spytal czy pojdziemy gdzies gdzie nie ma ludzi, żeby pogadać w spokoju-zgodziłam się. Poszlismy do pokoju i usiedliśmy nawet nie koło siebie, tylko tak "zdystansowani", ale po 40min rozmowy usiadł kolo mnie, ja się o niego oparłam bo byłam padnięta i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować. Dlugo się calowaliśmy, leżeliśmy razem. Ok 4 poszedł spać gdzieś gdzie miał pierwotnie spać, a ja zostalam tam gdzie miałam bo zresztą nie chcialam nawet z nim spać, żeby nie wyszły jakies nieprzyjemnosci.
Rano jak już oboje wstaliśmy, poszliśmy pogadac gdzies na bok. Wszystko sobie wyjasnilismy. Po chwili ciszy on wstał i mnie mocno przytulił, po chwili odchylił mi głowe, spojrzał mi w oczy i mnie pocałował. Znowu się przytulilismy i tak chwile stalismy. Po 2h juz musialam jechac do domu, ostatni raz mnie przytulił i chyba z 3min staliśmy przytuleni.
I teraz nie wiem czy coś z nim próbować? Czy mam w ogóle u niego szansę, bo chłopak naprawde mi się podoba. Jest swietny z charakteru i no po prostu super. Co sadzicie o tej sytuacji? Czy ten pocalunek na trzezwo mógł cos znaczyć? Z góry dziękuję za odpowiedź.