HEJ:D to pytanie mojej koleżanki: Witam, jestem...
Z
Zakochana1322.4k pkt
667 wyświetleń
Monika. Mam problem i chciałabym wiedzieć co wy o tym myślicie
No więc tak, jestem z Kamilem od 8 miesięcy. Na prawdę go kocham, byłam już gotowa zaryzykować życie dla niego, ale to już nieważne.. kłócimy się, z resztą jak wszyscy, ale bardzo szybko się godziliśmy..
Przeżyłam z nim mój pierwszy (i nie jedyny) raz.. na prawdę dobrze to przemyślałam i nie żałuję. Chodzi o to, że ostatnio się ciągle kłóciliśmy, przez dwa tygodnie to wyglądało tak;
Poszliśmy się przejść, pokłóciliśmy się, zgoda była dopiero następnego dnia, pod koniec szkoły. Wracamy sb tacy szczęśliwi, potem idziemy się przejść i wszystko od nowa. Tak było codziennie, przez 2 tyg i ciągle o jakieś glupoty..
Potem przez tydzień było okej, wtedy jeszcze raz to zrobilismy, jakiś tydzień po tym okazało się że jestem w ciąży, ale poroniłam (samo z siebie, ja nic z tym nie zrobiłam) Byłam po tym strasznie załamana ;(( przecież to było nasze dziecko! Raz mu się wypłakałam na ten temat, bo miałam dość duszenia tych uczuć w sb. On wtedy powiedział, że to nie było dziecko, tylko zwykły glut. Ale dobra, nie wszyscy myślą tak samo jak ja..
Ale to mi nadal nie przeszło, gdy tylko o tym pomyślę, płaczę i nie mg się opanować.. mam problem z psychiką, kiedyś byłam nie do zdarcia, a teraz sama nie wiem co się ze mną dzieje, najchętniej bym ze sb skończyła i nie mg przestać tak myśleć, nie panuję nad tym. Powiedziałam mu o tym, mówił że mi pomoże, że bd mnie wspierał, ale jest odwrotnie.. znowu się zaczęlismy kłócić. Przez parę dni. Dzisiaj jak wracaliśmy ze szkoły powiedział że mam 3 dni żeby coś zmienić (mówi że go nie szanuję, bo do niego przeklinałam podczas kłótni, coś typu 'czego ku.wa chcesz?!' ) inaczej to koniec. Ja sama o tym myślałam, ale nie wiem, sama już nie wiem co mam zrobić, zostałam sama..
Co wy o tym myślicie? Co byście zrobili na moim miejscu? ;(
No więc tak, jestem z Kamilem od 8 miesięcy. Na prawdę go kocham, byłam już gotowa zaryzykować życie dla niego, ale to już nieważne.. kłócimy się, z resztą jak wszyscy, ale bardzo szybko się godziliśmy..
Przeżyłam z nim mój pierwszy (i nie jedyny) raz.. na prawdę dobrze to przemyślałam i nie żałuję. Chodzi o to, że ostatnio się ciągle kłóciliśmy, przez dwa tygodnie to wyglądało tak;
Poszliśmy się przejść, pokłóciliśmy się, zgoda była dopiero następnego dnia, pod koniec szkoły. Wracamy sb tacy szczęśliwi, potem idziemy się przejść i wszystko od nowa. Tak było codziennie, przez 2 tyg i ciągle o jakieś glupoty..
Potem przez tydzień było okej, wtedy jeszcze raz to zrobilismy, jakiś tydzień po tym okazało się że jestem w ciąży, ale poroniłam (samo z siebie, ja nic z tym nie zrobiłam) Byłam po tym strasznie załamana ;(( przecież to było nasze dziecko! Raz mu się wypłakałam na ten temat, bo miałam dość duszenia tych uczuć w sb. On wtedy powiedział, że to nie było dziecko, tylko zwykły glut. Ale dobra, nie wszyscy myślą tak samo jak ja..
Ale to mi nadal nie przeszło, gdy tylko o tym pomyślę, płaczę i nie mg się opanować.. mam problem z psychiką, kiedyś byłam nie do zdarcia, a teraz sama nie wiem co się ze mną dzieje, najchętniej bym ze sb skończyła i nie mg przestać tak myśleć, nie panuję nad tym. Powiedziałam mu o tym, mówił że mi pomoże, że bd mnie wspierał, ale jest odwrotnie.. znowu się zaczęlismy kłócić. Przez parę dni. Dzisiaj jak wracaliśmy ze szkoły powiedział że mam 3 dni żeby coś zmienić (mówi że go nie szanuję, bo do niego przeklinałam podczas kłótni, coś typu 'czego ku.wa chcesz?!' ) inaczej to koniec. Ja sama o tym myślałam, ale nie wiem, sama już nie wiem co mam zrobić, zostałam sama..
Co wy o tym myślicie? Co byście zrobili na moim miejscu? ;(