Przejdź do treści głównej

hejka :D ostatnio stwierdziłam, że powoli mi...

Z
zicha1.3k pkt
2.7k wyświetleń
się tu nudzi. Więc zrobie mały konkurs, w którym do wygrania bedzie sporo pkt. Wię opiszcie mi swoje najlepsze wspomnienia z tegorocznych wakacji. Mogą być śmieszne historyjki. Niech wygra najlepszy!!!!
Powodzenia Zicha :>

7 odpowiedzi

Nie wiem czy ta historia może kogoś zainteresować.. ale do "odważnych świat należy.."
Więc tak, z chłopakami oraz oczywiście za zgodą rodziców... a raczej dziadków bo rodzice wyjechali na wakację, ruszyliśmy w "plener"... nie na jednodniową czy dwugodzinną wycieczkę. Wzieliśmy swoje torby, które nie używaliśmy od czasu, gdy ostatni raz szliśmy do szkoły.. no dobrze, spakowaliśmy się, oraz "trochę przerobiliśmy" nasze rowery, by można było w nie zabrać trochę więcej... Na nasz wypad musieliśmy wziąć oczywiście namiot, pieniądze i oczywiście obowiązkowo aparat. Pewnie dziwicie się, "ale ja tam wole morze" może i tak, ale ja kocham jechać przed siebie.. nie patrząc w przeszłość... Ale to nie jest ważne.

Więc tak, mieliśmy spakowane plecaki, śpiwory, i naładowane rowery. Szczerze jechało nam się trochę "blado" bo jednak kilka kilogramów na plecach i na bagażniku nie pomagały. Rekompensowała nam to dobra i ładna pogoda. Jako, że miałem GPS w komórce, wybraliśmy plan trasy. Dziennie mieliśmy pokonać jakoś 50 km - panowie jednak nie byli tym zachwyceni, ale jak mus to mus.. ruszyliśmy w trasę. Jechaliśmy jechaliśmy.. i jak to w te wakacje było, pogoda była zmienna... Po pięknym słonku, na horyzoncie spotkaliśmy piękne.. czarne chmurki.. wjechaliśmy do jakiegoś miasteczka, zaczęło padać, a my... poszliśmy do sklepu. Tak, tego w planie akurat nie było, ale strasznie padało i nie było lepszego schronienia niż supermarket TESCO... Gdy kupiliśmy jakieś tam "słodycze" i coś do picia, przestało padać, ale było zimniej, a jak ktoś tak ładnie powiedział "Pogoda wpływa na stan ducha człowieka"... to też mieliśmy tego wszystkiego dość! Ale 25 kilometrów było za nami.. wolność, swoboda... natura! Choć ja sam, jakoś tej całej natury nie lubię i pająków czy myszy boje się jak nie jedna "baba" to wyjazd z przyjaciółmi trochę podniósł mnie na duchu... Pokonaliśmy kolejne kilkanaście kilometrów i było już około godziny 19... Dlatego, też jako, że nie umieliśmy rozbijać namiotu po ciemku, zdecydowaliśmy, że na dzisiaj koniec. Oczywiście, na początku upewniliśmy się czy łąka, czasem nie sąsiaduje z jakimś dziwnym dzikim lasem.. z którego w nocy mogą wyjść przeróżne stworzenia.. od dzików po zombie. Oczywiście, najpierw zadzwoniliśmy do rodziców, a później do dziadków którzy już odchodzili od zmysłów. Gdy udało nam się rozbić namiot, trzeba było "sobie pościelić"... wszystko rozłożyliśmy, i nie poszliśmy jeszcze spać. Niebo było bezchmurne, piękne i pełne gwiazd... Szczerze nie widziałem czegoś piękniejszego.. Potem czas było udać się na spoczynek, i tak też zrobiliśmy... :)
Drugiego dnia, obudzilismy się około 7... było trochę zimno, i doskwierał nam "brak wody"... skorzystaliśmy, z naszej "kropli beskidu"... spakowaliśmy się i ruszyliśmy na zakupy. Byliśmy strasznie głodni, a jako, że na śniadanie nie je się słodyczy z "monopolowego" to ruszyliśmy do "małej knajpki"? Szczerze nie wiem co to było, ale jedzenie mieli dobre, no i tanie! Pozniej ruszylismy dalej, po sprawdzeniu czy wszystko mamy, wlaczylismy GPS-a i pojechaliśmy... Droga można powiedzieć niczym "z Niemiec" nowa, asfaltowa, miała nawet narysowane "pasy" ale mały ruch trochę nas zdziwił, choć było to tylko zaletą. W około pełno lasów i łączek... po pokonaniu kilkunastu kilometrów chyba nawet 42... dojechaliśmy do miejscowości o nazwie Szczytniki :) Co ciekawe, już na "starcie" czekała na nas niespodzianka.. Naszym oczom ukazały się dwie bardzo ładne 16 latki.. jako, że byliśmy zmęczeni.. podjechaliśmy i spytaliśmy czy można gdzies tutaj zjeść czy coś... One ładnie powiedziały, i spytały skąd jesteśmy... wytłumaczyliśmy, że przybywamy z daleka i to część naszej wyprawy.. A one nas zaprosiły na ognisko! No nie powiem, byliśmy zaskoczeni i trochę podekscytowani. Po ogarnięciu się dojechaliśmy na miejsce około 19.. troszke zmartwieni ze nie mamy gdzie przenocować, ale... gdy dojechaliśmy ukazała nam się 2 hektarowa działka Dagmary tzn, ich rodziców. Czekały na nas kiełbaski i "dziewczyny :) Julia i właśnie Dagmara. Obok działki jakaś łąka a za działką las... po prostu niby zwyczajny, ale jakiś taki "tajemniczy". Dagmara i Julia nas przywitały, i powiedziały, że jeśli nie mamy się gdzie podziać to możemy spać tutaj.. Zaskoczyły nas totalnie, bo za "szopką" która tam stałą był ich namiot... "wyprawa do tego spotkanie z fajnymi dziewczynami.. bajka" :D Ale cóż, ognisko się udało, trochę pogadaliśmy poznaliśmy się, i zobaczyliśmy coś na prawdę, czego nie widziałem nigdy. Las w świetlikach. Nie wiem czym, jak te świetliki tak świecą, ale były nie samowite.. Las cały w świetlikach.... po takim "spacerze" po ciemnym a raczej oświetlonym lesie udalismy sie do swoich namiotow.. trzeba bylo sie wyspac, chociaz, padało to szybko usnelismy :)
Trzeci dzien to dzien powrotu... dobre 80 km do domu! Nogi bolą, ale przy dziewczynach zawsze jest łatwiej : ) Bardzo ładnie podziękowaliśmy i ruszylismy o dobrej 7 rano do domu.. cóż, wrocilismy do domu okolo 23.. ale wyprawa totalnie się udała! Zwiedziliśmy kawałek polski, poznaliśmy fajne dziewczyny i do tego świetnie się bawiłem :)

Pozdrawiam :) I dzięki za przeczytanie :P
34
D

dzooz

15 lat temu

Bylo cieple, sierpniowe popoludnie. Siedziala w pokoju, zabardzo nie wiedziala co ze soba zrobic.
W sumie nie mogla juz doczekac sie konca wakacji.
Poraz kolejny sprawdzila telefon. Pusto.
Byla troche zla, przeciez obiecal jej ze jeszcze przed koncem wakacji gdzies ja zabierze, mowil ze to
ma byc niespodzianka.
Wiec gdy zadzwonila jej komorka serce zczelo od razy szybciej bic.
Spojrzala na wyswietlacz : "madzia"
-ehh- westchnela . To jej kumpela.
Odebraka telefon
-No co tam?powiedziala bezbrarwnie do sluchawki
-Wow, co masz taki glos-zaniepokoila sie jej kumpela
-A tak jakos
-To sluchaj, mam dla Ciebie super niespodzanke, badz za pol godz w parku na naszej laweczce
-Ale...
-Zadne ale, poprostu badz-powiedziala radosnie i sie rozlaczyla

-Taaa..nastepna z niespodzianka-powiedziala w glos.
Ale glos jej kumpeli byl bardzo radosny, a ze i tak nic nie miala do roboty, ubrala sie szybko, powiedziala mamie ze idzie do kumpei i szybko wyszla.

Z daleka juz zauwazyla ze na ich laweczce nie bylo nikogo.
Spjrzala na zegarek
-No dobra, jeszcze 5 min- pomyslala i usiadla na laweczce
Zabrala komorke i zaczela grac bezmyslnie w jakas gre.

-Wolne-uslyszala meski glos
W ulamku sekundy jej serduszko zaczelo walic jak oszalale.
Poznalaby ten glos w milionach innych glosow, ale przeciez to niemozliwe aby to byl on.
Bala sie podnosi oczu.
Poczula delikatny dotyk na policzku
Uniosla powoli oczy.
-No hej Gwiazdeczko-usmiechnal sie delikatnie
Nie mogla w pierwszej chwili w to uwierzyc
-czekasz na kogos innego? zapytal po chwili
-Nie..tzn tak..na kumpele..miala tu byc..
dring..dring..dring-zadzwonila jej komorka.
Szybko spojrzala na ekran. "madzia"
Odebrala, ale za nim zdazyla cos powiedziec kumpela ja uprzedziala
-No i jak niespodzianka sie podoba?-zapytala
Byla w szoku. sama juz nie wiedziala czy to wszytko dzieje sie naprawde czy tylko sni..
-Hej jestes tam?
-Tak..tak..ale co? jak? Skad?-powtarzala chaotycznie w kolo
-Oj, nie marudz, pozniej Ci wszystko wyjasnie a teraz bawcie sie dobrze, i pamietaj ze jestem twoja najlepsza..aaa bylabym zapomniala, rozmawialam z twoja mama i powiedziala mi ze jak zechcesz to mozesz spac u mnie, o nic sie
niemartw , to nara, bawcie sie dobrze i ja co to dzwon.
Odlozyla sluchawke. W dalszym ciagu byla w szoku.
Wzial jej dlon , sam usiadl na laweczce i wzial ja na kolana. obial czule ramieniem i przytulil.
Wtulila sie w niego slodko.
-jestes, ty naprawde jestes,,czuje cie..tak wyraznie-szeptala wtulajac sie w niego slodko
-Ano jestem, przeciez ci obiecalem. a teraz chodz, dluga droga przed nami
-Ale..
-Zadne ale, poprostu idziemy.

Po chwili siedzieli juz w samochodzie.
-To gdzie jedziemy?
-To dalsza czesc niespodzianki-pocalowal ja delikatnie w glowe
Nie pytala wiecej. Wiedziala ze moze mu zaufac.Juz ponad rok byli razem i tyle razy jej to pokazal.
-Dobrze kochanie-mowiac to pocalowala go w policzek i znow wtulila sie w niego slodko

Otworzyla oczy.
-Hej Sarbie, ja sie spalo?-uslyszala znajomy glos.
Rozejrzala sie wokolo.
To nie byl sen. siedziala w samochodzie a obok byl naprawde on
Rzucila mu sie na szyje.
-jestes..jestes..jestes..szeprtajac i calujac jego twarz
--ano jestem-odpowiedzial slodko-wysiadamy kochanie.

To co ujrzala wysiadajac z zamochodu przeszlo najsktytsze oczekiwania
To byla..
ich plaza..ich dzika plaza.
Zmow rzucila mu sie na szyje
-Robert!!!! kocham Cie!!! krzyczala w glos
Przytulil ja do siebie
-Ja tez Cie kocham, pamietasz, obiecalem Ci prezent na nasza racznice, i to jest wlasnie ten prezent.
Wziela jego twarz w dlonie, spojrzala prosto w oczy
-Skarbie, to najwspanialszy prezent jaki moglam sobie wyobrazic na rocznice naszej milosci, tak
bardzo cie kocham- mowiac to pocalowala go w usta.-jestem taka szczesliwa
-Uwielbiam sprawiac ci radosc, i wierze ze bedzie duzo takich rocznic-pocalowal jej usta, gleboko i namietnie.
A ona poprostu jakby owinela sie wokolo niego
-Chodz, przejdziemy sie-szepnal jej do ucha jak juz ich usta sie rozloczyly.

Szli boso wzdluz brzegu dokladnie jak rok temu. Wtuleni w siebie. Ich bose stopy zapadaly sie w cieplym piasku Splecione dlonie a ich palce szeptaly sie wzajemnie.
Doszli do tego miejsca. Zwalone drzewo. Nic sie tu przez ten rok nie zmienilo.
usiedli tak jak wtedy. przodem do siebie.
Oplotla go nogami i ramionami. wtulela sie w niego slodko\
-Robert?
-Tak?
-Jestem taka szczesliwa, dziekuje ci za ten caly rok, ze byles ze mna, wiem ze czasami bylam okropna...
-Ciiiiiiiiiiiiii- polozyl jej palec na ustach-to ja Ci dziekuje ze pozwalasz mi byc z Toba, ze pozwalasz mi Cie uwielbiac
ze...
-Ciiiiiiiiiiiiiiii-teraz ona polazyla mu palec na ustach-nic nie mow, pocaluj

25
K

ksiezyc30

15 lat temu

Te wakacje zaliczam do 'tych' najlepszych ;) Wiele ciekawych wydarzeń, miłosnych wątków i
wiele poznanych ludzi :)
Miło będę wspominać wszystkie nocki pod namiotem z których przez alkohol mało co pamiętam.
Wszystkie imprezy, o których także mogę mało powiedzieć xd Zdecydowanie w pamięci zostaną mi paro dniowe kace i te namiętne spotkania z panem sedesem :)

a żeby nie było ze całe wakacje tylko piłam dodam że miło spędzałam czas także na internecie
odpowiadając na pytania uzytkowników portalu dojrzewamy.pl co sprawiało/sprawia mi wiele frajdy ;D

Serdecznie Pozdrawiam ;)
1
P

Preecise1

15 lat temu

Ja zostawiłam torbę z moimi ciuchami nad morzem, ponad 650 km ode mnie. Skapnęłam się dopiero następnego dnia, po powrocie(w nocy wróciłam i następnego ranka)gdy nadszedł czas rozpakowywania się, wynoszenia torb z samochodu.. I wszystko na wariata, dzwonienie do właścicielki domku, kombinowanie, wysyłanie itp
-1
W

Wika1

15 lat temu

Przez te wakacje dużo miałam ognisk. Wiecie ; muzyka, grill lub ognisko ( to zależy u kogo ) alkohol , taniec. Na pierwszym takim ognisku u kolegi pierwszy raz się napiłam wódki ( zazwyczaj preferowałam piwo, wina, nalewki ) i trochę przeholowałam... Upiłam się , ale kontaktowałam wszystko. Poznałam fajnego chłopaka i zakochałam się w nim ! :)

Potem były kolejne ognika to u mnie w miejscowości, to w sąsiedniej to u chłopaków. A ja nadam myślałam o tym chłopaku z ogniska, wiedziałam że on jest nieśmiały i ja też nie należe do tych wygadanych, mimo to próbowałam dalej. Na festynie opiłam się tak że nie mogłam chodzić, nic nie pamiętam, ale wiem że temu chłopakowi nagadałam mu teksty typu : ' kocham Cię ' itd. Na szczęście nie zwracał na to uwagi z powodu wypitego przeze mnie alkoholu.

Potem pojechałam do jego miejscowości bo znam się z jego kolegami, więc ze znajomą wpadłyśmy do Wojtka ( to ten kolega ) . Pojechaliśmy z nimi nad wodę, skakaliśmy z tamy itd, było bardzo fajnie. Na następny dzień chłopak z ogniska się do mnie odezwał i chciał się spotkać . Na początku myślałam że chce mnie ochrzanić za festyn ( chociaż go przepraszałam ). Spotkałam się. Okazało się że podobam się mu i chciałby spróbować, jestem bardzo szczęśliwa że jesteśmy razem... Więc to raczej jest moja wakacyjna miłość a nie przygoda ! :)

Życze wszystkim takich wakacji ! ;D
-3
P

POTENTiALLY

15 lat temu

Nuda
-4
K

Konik14

15 lat temu

Jak lecialam na wakacje do Turcji z moimi rodzicami i rodzina brata mojego taty, moj wujek i tata sie troche opili. Na poczatku okazalo sie ze lot jest spozniony jakies dwie godzinki wiec sie wkurzyli i poszli na bezcowke po wisniowki dwie. Moj wujek dal jedna mojemu tacie i mowi do niego "Wojtus tylko ja cie prosze nie rozbij jej" Ale moj tata oczwiscie madry rzucil plecakiem o ziemie i wisniowka sie rozbila. POszli do ubikacji umyc plecak itp. Kiedy sie okazalo ze mamy jeszcze czekac 5 godzin na samolot to wujek i tata kupili flaszke noi wypili ja i spali na lotnisku jak menele. ale najlepsze jest to ze jak moj wujek sie obudzil to sie wkurzyl i stwierdzil ze on od razu jak wyladujemy to wskakuje do Oceanu wiec zalozyl na siebie okulary plywackie i pletwy i tak wchodzil do samolotu i tak lecial cala droge. :))
-18
S

SweetBetty0909

15 lat temu