Nie ma nic niezwykłego w tym, że SZESNASTOLATKA nie może zostawać na noc u swojego chłopaka. To, że iluś rodziców twoich znajomych ma bardziej liberalne podejście do wychowania swoich dzieci, nie znaczy, że twoi też mają mieć. To jest inna mentalność, inne poczucie odpowiedzialności, nie wspominając już o tym, że Niemcy dbają o wychowanie seksualne swoich dzieci i także rodzice dzieci z danej klasy mają ze sobą przeważnie dobry kontakt. Ale pomijając, masz 16 lat, a zachowujesz się jak dziesięciolatka w sklepie z cukierkami, która zaczyna wrzeszczeć i płakać, bo mamusia nie chce jej kupić cukierka.
Twoi rodzice wychowuje cię tak, a nie inaczej. A gdybyś naprawdę była dojrzała do takiego wychodzenia z domu, to przede wszystkim nie okłamałabyś rodziców i już dawno poprosiłabyś ich o dojrzałą rozmowę, przekazała numer telefonu do rodziców chłopaka, poprosiła, by się spotkali, porozmawiali, ze swojej strony podałabyś argumenty, które by ich przekonały, a nie leciała na dojrzewamy ze skargą, jakich to masz strasznych rodziców, którzy cię nie rozumieją i na nic nie pozwalają. Być może to kwestia tego, że cię rozpuszczono, ciężko stwierdzić. Ale niezależnie od tego, czy to po prostu niedojrzałość czy też zaniedbanie rodziców, to tak długo, jak masz takie podejście, to rodzice robią bardzo dobrze, decydując się na pozostawienie cię w domu. I póki nie dorośniesz do tych swoich "niemieckich 16 lat na luzie" (które oznaczają tak naprawdę przeważnie odpowiednią dojrzałość, a nie lekkomyślność i takie tam sobie byle jakie podejście do wychowania), to nie oczekuj, że rodzice cokolwiek zmienią. I dobrze, bo po co ryzykować, że córeczka im któregoś dnia oświadczy, że posunęła się za daleko i teraz płacz.