High School w USA, poradźcie coś proszę....
L
leanne044 pkt
693 wyświetlenia
:)
W tej chwili po wakacjach idę do 3 klasy gimnazjum. Od zawsze chciałam wyjechać na studia do USA, mam odpowiednie papiery i tak dalej, w tym roku po raz pierwszy tam pojechałam, a konkretniej do Nowego Jorku. Mam okazję, żeby pojechać do USA do High School (podczas trwania 1 klasy LO - na 10 miesięcy lub na 5, czyli od września lub od stycznia do maja). Normalnie mieszkałabym tam u jakiejś wybranej amerykańskiej rodziny i chodziła do high school.
Chciałabym tam pojechać, chociażby żeby zorientować sie w amerykańskim systemie nauczania i zdecydować czy faktycznie chcę tam iść na studia, nauczyć się języka nie tylko w stopniu komunikatywnym, ale właśnie tak jak w szkołach na co dzień rozmawiają i nauczają, co byłoby pomocne przy późniejszych ewentualnych studiach. Poznałabym oczywiście też ich styl życia, trochę kraju bym zobaczyła, nawiązała nowe znajomości itp - korzyści jest wiele. No i nie każdy może sie potem pochwalic takim CV!
Byłam już zdecydowana na 10 miesiecy, ale niektórzy z rodziny twierdzą, że powinnam jechac na 5 (czyli od stycznia 2015 do czerwca - na II semestr) i teraz mam już kompletny metlik w głowie.
Jak mój brat chodził do liceum to jego przyjaciółka pojechała w 1 klasie do Niemiec na wymianę i później jak wróciła to nie poszła do 2 klasy, ale zdecydowała powtarzać 1szą, bo było tyle zaległości, że nie dałaby rady wszystkiego nadrobić.
Mi to w sumie nie robi różnicy, bo co to jest rok dłużej przy takiej okazji? Ale rodzina twierdzi, że powinnam właśnie jechac na II semestr to wtedy w wakacje bym zdążyła nadrobic i normalnie szła do 2 klasy. Opcja troche bez sensu, bo nawet jak nadrobie, to bedzie to "nadrabiane na szybko" i wszystko mi szybko wyleci z głowy. A tak to bym poszła normalnie po wyjeździe do 1 klasy, rok dłużej przygotowania do matury i tak dalej. Wydaje sie, że to jeszcze sporo czasu na decydowanie, ale nie ważne czy jechałabym na 5 czy na 10 miesiecy to wszystkie formalności trzeba załatwiac do stycznia 2014.
Możecie mi poradzic, rozwazyc ze mną argumenty i kontraargumenty? Tyle czasu poza domem, w dodatku nie gdzieś w Europie, ale za ocean, a kontakty z Polską miałabym ograniczone. W przypadku 10 miesiecy co prawda może rodzina odwiedzic, ale nie można za czesto dzwonic i tak dalej, nie przydzielają też osób na wymianie z tego samego kraju do tego samego miasta w USA, żeby jak najbardziej sie integrowac z Amerykanami. A brat na studiach jest, wiec same z mamą mieszkamy i z psem jeszcze (którego też mi bardzo szkoda zostawiac na 10 miesiecy, 5 to co innego, a i tak by nie wytrzymywał dobrze tego, jest do mnie strasznie przywiązany...). No i mama nie miałaby z kim sie kłócic, wiec też troche żal zostawiac ją samą. 10 miesiecy jednak wiecej by mi dało, ale z drugiej strony tak daleko i długo od domu... Ehh, poradźcie...
W tej chwili po wakacjach idę do 3 klasy gimnazjum. Od zawsze chciałam wyjechać na studia do USA, mam odpowiednie papiery i tak dalej, w tym roku po raz pierwszy tam pojechałam, a konkretniej do Nowego Jorku. Mam okazję, żeby pojechać do USA do High School (podczas trwania 1 klasy LO - na 10 miesięcy lub na 5, czyli od września lub od stycznia do maja). Normalnie mieszkałabym tam u jakiejś wybranej amerykańskiej rodziny i chodziła do high school.
Chciałabym tam pojechać, chociażby żeby zorientować sie w amerykańskim systemie nauczania i zdecydować czy faktycznie chcę tam iść na studia, nauczyć się języka nie tylko w stopniu komunikatywnym, ale właśnie tak jak w szkołach na co dzień rozmawiają i nauczają, co byłoby pomocne przy późniejszych ewentualnych studiach. Poznałabym oczywiście też ich styl życia, trochę kraju bym zobaczyła, nawiązała nowe znajomości itp - korzyści jest wiele. No i nie każdy może sie potem pochwalic takim CV!
Byłam już zdecydowana na 10 miesiecy, ale niektórzy z rodziny twierdzą, że powinnam jechac na 5 (czyli od stycznia 2015 do czerwca - na II semestr) i teraz mam już kompletny metlik w głowie.
Jak mój brat chodził do liceum to jego przyjaciółka pojechała w 1 klasie do Niemiec na wymianę i później jak wróciła to nie poszła do 2 klasy, ale zdecydowała powtarzać 1szą, bo było tyle zaległości, że nie dałaby rady wszystkiego nadrobić.
Mi to w sumie nie robi różnicy, bo co to jest rok dłużej przy takiej okazji? Ale rodzina twierdzi, że powinnam właśnie jechac na II semestr to wtedy w wakacje bym zdążyła nadrobic i normalnie szła do 2 klasy. Opcja troche bez sensu, bo nawet jak nadrobie, to bedzie to "nadrabiane na szybko" i wszystko mi szybko wyleci z głowy. A tak to bym poszła normalnie po wyjeździe do 1 klasy, rok dłużej przygotowania do matury i tak dalej. Wydaje sie, że to jeszcze sporo czasu na decydowanie, ale nie ważne czy jechałabym na 5 czy na 10 miesiecy to wszystkie formalności trzeba załatwiac do stycznia 2014.
Możecie mi poradzic, rozwazyc ze mną argumenty i kontraargumenty? Tyle czasu poza domem, w dodatku nie gdzieś w Europie, ale za ocean, a kontakty z Polską miałabym ograniczone. W przypadku 10 miesiecy co prawda może rodzina odwiedzic, ale nie można za czesto dzwonic i tak dalej, nie przydzielają też osób na wymianie z tego samego kraju do tego samego miasta w USA, żeby jak najbardziej sie integrowac z Amerykanami. A brat na studiach jest, wiec same z mamą mieszkamy i z psem jeszcze (którego też mi bardzo szkoda zostawiac na 10 miesiecy, 5 to co innego, a i tak by nie wytrzymywał dobrze tego, jest do mnie strasznie przywiązany...). No i mama nie miałaby z kim sie kłócic, wiec też troche żal zostawiac ją samą. 10 miesiecy jednak wiecej by mi dało, ale z drugiej strony tak daleko i długo od domu... Ehh, poradźcie...