hmm, więc ... Kompletnie nie rozumiem...
R
realmadrid731 pkt
650 wyświetleń
dziewczyny i nie wiem co mam robić... liczę na jakąś podpowiedź:
Więc tak.. Poznałem dziewczynę, z początku po prostu z nią zacząłem pisać, coraz częściej i częściej, spotykać się na jakieś spacery.. Drobne prezenciki, wszystko ładnie pięknie, zawsze, ale to zawsze byłem i jestem dla niej, jeśli miała jakiś problem, zawsze starałem się jej pomagać, jeśli była na jakiejś imprezie, i mnie potrzebowała, zrywałem się w nocy by po nią jechać i się nią zaopiekować, pomóc. Po prostu byłem... Cały czas jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, jeśli było zimno, oferowałem, że ją podwiozę 5 km do koleżanki, gdzie ja do jej miasta mam 30km.. Robiłem to, w skrócie.. Robiłem co mogłem, pisałem, mówiłem, okazywałem jak mi bardzo zależy, ale jeśli przyszło do poważnej rozmowy, że .. Chcę z nią być, chce ją zdobyć, że bardzo ją Pokochałem, to ona... Twierdzi, że bardzo mnie lubi, że jestem bardzo kochany, że widzi jak baardzo się staram, że każda dziewczyna by chciała mieć takiego chłopaka, ale ona cyt słowa" nie potrafię kochać, nie mam uczuć", twierdzi, że nie chce zrywać z mną kontaktu, ale nie potrafi "Kochać" mówi, że nie chce mnie skrzywdzić. Nie mam kompletnie pojęcia co ja mam zrobić... Niby daje mi jakieś znaki.. Chce bym okazywał jak bardzo mi zależy itd.. Ale płacze po tym, jak jej mówie, że bardzo mi zależy, po tym jak to okazuje i po tym, jak mówie, że ją Kocham, i zrobie dla niej wszystko, płacze, bo nie potrafi mi dać tego, czego pragnę, bo nie ma "uczuć" ... Nie "potrafi kochać" ... Jezuu.. Nie wiem co mam o tym myśleć, co robić..
Więc tak.. Poznałem dziewczynę, z początku po prostu z nią zacząłem pisać, coraz częściej i częściej, spotykać się na jakieś spacery.. Drobne prezenciki, wszystko ładnie pięknie, zawsze, ale to zawsze byłem i jestem dla niej, jeśli miała jakiś problem, zawsze starałem się jej pomagać, jeśli była na jakiejś imprezie, i mnie potrzebowała, zrywałem się w nocy by po nią jechać i się nią zaopiekować, pomóc. Po prostu byłem... Cały czas jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, jeśli było zimno, oferowałem, że ją podwiozę 5 km do koleżanki, gdzie ja do jej miasta mam 30km.. Robiłem to, w skrócie.. Robiłem co mogłem, pisałem, mówiłem, okazywałem jak mi bardzo zależy, ale jeśli przyszło do poważnej rozmowy, że .. Chcę z nią być, chce ją zdobyć, że bardzo ją Pokochałem, to ona... Twierdzi, że bardzo mnie lubi, że jestem bardzo kochany, że widzi jak baardzo się staram, że każda dziewczyna by chciała mieć takiego chłopaka, ale ona cyt słowa" nie potrafię kochać, nie mam uczuć", twierdzi, że nie chce zrywać z mną kontaktu, ale nie potrafi "Kochać" mówi, że nie chce mnie skrzywdzić. Nie mam kompletnie pojęcia co ja mam zrobić... Niby daje mi jakieś znaki.. Chce bym okazywał jak bardzo mi zależy itd.. Ale płacze po tym, jak jej mówie, że bardzo mi zależy, po tym jak to okazuje i po tym, jak mówie, że ją Kocham, i zrobie dla niej wszystko, płacze, bo nie potrafi mi dać tego, czego pragnę, bo nie ma "uczuć" ... Nie "potrafi kochać" ... Jezuu.. Nie wiem co mam o tym myśleć, co robić..