I CZĘŚĆ OPOWIADANIA ! mam nadzieję, że Wam...
B
blablebla5.4k pkt
885 wyświetleń
się spodoba. Chciałabym Was prosić o ocenę, przyjmę każdą krytykę.. ;)
Był ciepły wiosenny dzień niezapowiadający żadnych zmian w dotychczasowym, poukładanym życiu Emily. Jednak gdyby mogła przewidzieć jak bardzo ten sobotni z pozoru spokojny wieczór wpłynie na jego dalszy ciąg z pewnością wybrałaby pracę po godzinach, z której zrezygnowała na rzecz upragnionego odpoczynku. Emily ostatnio bardzo ciężko pracowała, zostawała w pracy do późna w nocy, ale cóż się dziwić? Tylko w pracy mogła zapomnieć o tym jak bardzo skrzywdził ją Jack, jej były chłopak. Teraz nie miała już nikogo… Jej rodzice zginęli w wypadku dwadzieścia lat temu, jedyna siostra zmarła na raka po dość długiej chemioterapii, a Jack tak po prostu odszedł. Odszedł, bo co? Znudziła mu się? Była dla niego za głupia? Za mało się starała? Otóż nie.. Oszukał ją. Cały czas ukrywał przed nią fakt, że ma nieślubne dziecko. Tak bardzo ją zranił, przecież zrozumiałaby gdyby jej o tym powiedział, każdy człowiek popełnia jakieś błędy, nikt nie jest idealny.
- Żałosny typ... – podsumowała swoje rozmyślania Emily. – nie powinnam o nim myśleć, muszę być twarda! Kto da radę jak nie ja? Prawda Woolfi?.. – uśmiechnęła się do swojego pupila. Był on teraz jej jedynym przyjacielem, innych nie miała.
Emily postanowiła tego wieczoru obejrzeć jakiś ciekawy film zajadając się ulubionymi lodami. Nie wiedziała jednak co dziś nadają w telewizji, przecież tak długo z niej nie korzystała rzucając się w wir pracy. Postanowiła to sprawdzić, wszędzie szukała gazety z programem lecz nigdzie nie mogła jej znaleźć.
- No nie, znowu zapomniałam jej kupić. Czy ja zawsze muszę o wszystkim zapominać? – karciła się w myślach Emily. Po dłuższej chwili głośno powiedziała – Że też na to nie wpadłam, przecież jest telegazeta. – Emily głaskając pieska leżącego tuż obok niej wzięła pilot i zaczęła szukać odpowiedniej strony, strony 665. – Znowu ta cholerna piątka nie działa! – krzyknęła ze zdenerwowania. Na swoim starym ledwodziałającym pilocie wybrała trzy szóstki, zamierzała później cofnąć strony o jedną pozycję by dojść do 665.
Jednak los pokrzyżował jej plany, stało się coś dziwnego. Nagle zrobiło się strasznie ciemno, rozpętała się wielka burza, deszcz lał jak opętany. W całym domu słychać było tylko jak ciężkie krople deszczu uderzają o szyby nieumytych od Wielkanocy okien, jak co chwila całkiem znienacka uderzają pioruny. Czegoś takiego w swym dwudziestosiedmioletnim życiu jeszcze nie widziała, poczuła strach, a przecież nigdy się nie bała. Wtem usłyszała ciche trzaśnięcie drzwi frontowych, jakby ktoś wszedł do środka.
- Co jest? Przecież je zamknęłam… - wyszeptała, wzięła na ręce psa i odważyła się cichutko stąpając po schodach pójść do kuchni gdzie umiejscowione były drzwi. Bała się, ale chciała sprawdzić co się dzieje. Były zamknięte na dwa zamki tak jak zawsze to robiła. – Dziwne… - pomyślała – pewnie się przesłyszałam… I już chyba przestało lać, możemy więc wracać i obejrzeć film. – mówiąc to pomaszerowała do salonu nie wypuszczając Woolfi`ego z objęć.
Jednak to co zobaczyła znowu wprowadziło ją w chwilowe przerażenie. Na ekranie telewizora zamiast kolorowego obrazu ujrzała tylko biało - czarne poziome pasy, a dźwięk zastąpił szum. – Pewnie jakieś zakłócenia po burzy. Echh… Nici z filmu, trzeba iść spać. – tłumaczyła sobie. Wyłączyła telewizor i poszła do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Położyła się wygodnie, jednak nie mogła zasnąć. Coś nie dawało jej spokoju, czuła, że w tym domu oprócz niej i Woolfi`ego jest ktoś jeszcze. Niestety przeczucie tym razem nie zawiodło…
CDN.
Był ciepły wiosenny dzień niezapowiadający żadnych zmian w dotychczasowym, poukładanym życiu Emily. Jednak gdyby mogła przewidzieć jak bardzo ten sobotni z pozoru spokojny wieczór wpłynie na jego dalszy ciąg z pewnością wybrałaby pracę po godzinach, z której zrezygnowała na rzecz upragnionego odpoczynku. Emily ostatnio bardzo ciężko pracowała, zostawała w pracy do późna w nocy, ale cóż się dziwić? Tylko w pracy mogła zapomnieć o tym jak bardzo skrzywdził ją Jack, jej były chłopak. Teraz nie miała już nikogo… Jej rodzice zginęli w wypadku dwadzieścia lat temu, jedyna siostra zmarła na raka po dość długiej chemioterapii, a Jack tak po prostu odszedł. Odszedł, bo co? Znudziła mu się? Była dla niego za głupia? Za mało się starała? Otóż nie.. Oszukał ją. Cały czas ukrywał przed nią fakt, że ma nieślubne dziecko. Tak bardzo ją zranił, przecież zrozumiałaby gdyby jej o tym powiedział, każdy człowiek popełnia jakieś błędy, nikt nie jest idealny.
- Żałosny typ... – podsumowała swoje rozmyślania Emily. – nie powinnam o nim myśleć, muszę być twarda! Kto da radę jak nie ja? Prawda Woolfi?.. – uśmiechnęła się do swojego pupila. Był on teraz jej jedynym przyjacielem, innych nie miała.
Emily postanowiła tego wieczoru obejrzeć jakiś ciekawy film zajadając się ulubionymi lodami. Nie wiedziała jednak co dziś nadają w telewizji, przecież tak długo z niej nie korzystała rzucając się w wir pracy. Postanowiła to sprawdzić, wszędzie szukała gazety z programem lecz nigdzie nie mogła jej znaleźć.
- No nie, znowu zapomniałam jej kupić. Czy ja zawsze muszę o wszystkim zapominać? – karciła się w myślach Emily. Po dłuższej chwili głośno powiedziała – Że też na to nie wpadłam, przecież jest telegazeta. – Emily głaskając pieska leżącego tuż obok niej wzięła pilot i zaczęła szukać odpowiedniej strony, strony 665. – Znowu ta cholerna piątka nie działa! – krzyknęła ze zdenerwowania. Na swoim starym ledwodziałającym pilocie wybrała trzy szóstki, zamierzała później cofnąć strony o jedną pozycję by dojść do 665.
Jednak los pokrzyżował jej plany, stało się coś dziwnego. Nagle zrobiło się strasznie ciemno, rozpętała się wielka burza, deszcz lał jak opętany. W całym domu słychać było tylko jak ciężkie krople deszczu uderzają o szyby nieumytych od Wielkanocy okien, jak co chwila całkiem znienacka uderzają pioruny. Czegoś takiego w swym dwudziestosiedmioletnim życiu jeszcze nie widziała, poczuła strach, a przecież nigdy się nie bała. Wtem usłyszała ciche trzaśnięcie drzwi frontowych, jakby ktoś wszedł do środka.
- Co jest? Przecież je zamknęłam… - wyszeptała, wzięła na ręce psa i odważyła się cichutko stąpając po schodach pójść do kuchni gdzie umiejscowione były drzwi. Bała się, ale chciała sprawdzić co się dzieje. Były zamknięte na dwa zamki tak jak zawsze to robiła. – Dziwne… - pomyślała – pewnie się przesłyszałam… I już chyba przestało lać, możemy więc wracać i obejrzeć film. – mówiąc to pomaszerowała do salonu nie wypuszczając Woolfi`ego z objęć.
Jednak to co zobaczyła znowu wprowadziło ją w chwilowe przerażenie. Na ekranie telewizora zamiast kolorowego obrazu ujrzała tylko biało - czarne poziome pasy, a dźwięk zastąpił szum. – Pewnie jakieś zakłócenia po burzy. Echh… Nici z filmu, trzeba iść spać. – tłumaczyła sobie. Wyłączyła telewizor i poszła do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Położyła się wygodnie, jednak nie mogła zasnąć. Coś nie dawało jej spokoju, czuła, że w tym domu oprócz niej i Woolfi`ego jest ktoś jeszcze. Niestety przeczucie tym razem nie zawiodło…
CDN.