Jak pogodzić się sama ze sobą, odzyskać...
O
Olkaa19936.5k pkt
2k wyświetleń
spokój ducha i wiarę w siebie? Ostatnio dołuję się że jestem do niczego, a to po ostatniej imprezie na której złamałam swoje własne zasady...
Jestem dziewczyną która kilka miesięcy temu rozstała się z chłopakiem. No i od tego czasu w jakiś sposób sobie żyłam, w tym roku mam maturę, zajmują mnie sport i nauka, także jakoś wiązałam koniec z końcem. Zdarzały się flirty z facetami, ale też odrzucałam propozycje zrobienia z kimś czegoś bez tzw. zobowiązań. No a w ubiegłą sobotę tańczyłam na domówce z pewnym chłopakiem, nie ukrywam że przystojnym, a jako że "przytulanka" ze mnie, jakoś tak mnie ta sytuacja przerosła, że pozwoliłam mu w tańcu przysunąć się nieco bliżej, a potem dotknąć, co ostatecznie skończyło się pieszczotami piersi w drugim pokoju. Na więcej oczywiście nie pozwoliłam. Samo to było przyjemne, ale jak ochłonęłam z tego wszystkiego, to pojawił się moralny kac.
Jestem troszkę smutna i w szoku, bo sama radzę użytkowniczkom umiar w pewnych rzeczach, a samej zdarzyło mi się zachować jak kretynce. Mam prawie 19 lat, jestem harcerką i powinnam więcej panować nad emocjami. Jeszcze gdyby to było z kimś kogo kocham to nie byłoby problemu, ale tak czuję się trochę jak wykręcona ścierka. Wahałam się aby dodać to pytanie ale co mi tam, i tak jesteśmy tu anonimowi. Jak odzyskać spokój? Pewnie w jakiś sposób pomoże spowiedź, no ale chciałabym żebym to ja panowała nad moimi hormonami a nie one nade mną. Kto może niech podpowie co nieco. Jednej osobie dziękuję już teraz, ale będę wdzięczna Kochani za wszelką dalszą pomoc.
Jestem dziewczyną która kilka miesięcy temu rozstała się z chłopakiem. No i od tego czasu w jakiś sposób sobie żyłam, w tym roku mam maturę, zajmują mnie sport i nauka, także jakoś wiązałam koniec z końcem. Zdarzały się flirty z facetami, ale też odrzucałam propozycje zrobienia z kimś czegoś bez tzw. zobowiązań. No a w ubiegłą sobotę tańczyłam na domówce z pewnym chłopakiem, nie ukrywam że przystojnym, a jako że "przytulanka" ze mnie, jakoś tak mnie ta sytuacja przerosła, że pozwoliłam mu w tańcu przysunąć się nieco bliżej, a potem dotknąć, co ostatecznie skończyło się pieszczotami piersi w drugim pokoju. Na więcej oczywiście nie pozwoliłam. Samo to było przyjemne, ale jak ochłonęłam z tego wszystkiego, to pojawił się moralny kac.
Jestem troszkę smutna i w szoku, bo sama radzę użytkowniczkom umiar w pewnych rzeczach, a samej zdarzyło mi się zachować jak kretynce. Mam prawie 19 lat, jestem harcerką i powinnam więcej panować nad emocjami. Jeszcze gdyby to było z kimś kogo kocham to nie byłoby problemu, ale tak czuję się trochę jak wykręcona ścierka. Wahałam się aby dodać to pytanie ale co mi tam, i tak jesteśmy tu anonimowi. Jak odzyskać spokój? Pewnie w jakiś sposób pomoże spowiedź, no ale chciałabym żebym to ja panowała nad moimi hormonami a nie one nade mną. Kto może niech podpowie co nieco. Jednej osobie dziękuję już teraz, ale będę wdzięczna Kochani za wszelką dalszą pomoc.