W celu przeprowadzenia akcji zwanej potocznie całowaniem, należy zaopatrzyć się w żywego osobnika, najlepiej płci przeciwnej.
Jeśli jest możliwość wyboru, to należy kierować się głównie kryterium zapachowym, a dopiero w drugiej kolejności bodźcami wzrokowymi (jako, że przy całowaniu i tak przeważnie oczy się zamyka;)
Jeśli nadal mamy wątpliwości, to wybieramy takiego, który nie przejawia oznak paniki, lub pierwszych symptomów omdlenia (blada twarz, trzęsące się ręce, nietypowy wytrzeszcz oczu).
Po wybraniu najodpowiedniejszego obiektu, uprowadzamy go w ustronne miejsce (w celu odizolowania od konkurencji), a następnie umieszczamy w wygodnej pozycji i unieruchamiamy.
W zasadzie istnieją 3 główne pozycje do całowania, z licznymi mutacjami, a mianowicie: stojąca, siedząca i leżąca. Wybór pozycji zależy od indywidualnych upodobań, czasem od istniejących warunków, a nieraz nawet od różnicy wzrostu.
Wybór pozycji najlepiej zostawić jest intuicji, choć w pozycji leżącej jest najwygodniej i najbezpieczniej (nie jest ona jednak zalecana na salach tanecznych, a wręcz zakazana na wszelkich jezdniach i torowiskach).
Osobnika do całowania, zwanego dalej partnerem, trzymamy oburącz za głowę, lub obejmujemy jego tułów ramionami. Ma to na celu łatwiejsze trafienie otworem gębowym w analogiczny otwór u partnera, oraz utrzymanie w tej pozycji przez odpowiedni czas.
Dodam przy okazji, że całowaniem nazywa się również dotykanie otworem gębowym innych otworów w ciele partnera, a nawet fragmentów jego ciała bez żadnych otworów. Jest to oczywiście całowanie jednostronne i nie będzie tu omawiane, jako zbyt egoistyczne i aspołeczne.
Po udanym złączeniu otworów gębowych, zwanych też ustami, za pomocą fałd przyssawnych, zwanych z kolei wargami, przysysamy się do partnera jak najdokładniej.
Efekt przyssania osiągamy przez wytworzenie w swojej jamie gębowej podciśnienia. Jeśli nie chcemy, aby podciśnienie to wciągnęło obcy język między nasze zęby, to musimy je trzymać cały czas zaciśnięte.
Sami też lepiej nie pakujmy naszego języka za daleko, bo przypadkowy wystrzał szampana, pęknięcie balonika, lub inny hałas, może nas nabawić śmiesznej wady wymowy.
Po zakończeniu wymiany śliny i ewentualnym policzeniu zębów, rozłączamy się z partnerem w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza. Próby całowania można oczywiście powtarzać dowolną ilość razy, ale po co ? Z próby na próbę może być coraz gorzej, więc po spełnieniu podstawowego obowiązku towarzyskiego, najrozsądniej jest wrócić do wciągania bardziej septycznych i kalorycznych płynów.
niezapominajka94
16 lat temu