Jak się wziąć w garść, przestać się nad...
K
Krzychaz3.1k pkt
570 wyświetleń
sobą użalać i poprawić w końcu tą nieszczęsną matmę? Na początku kwietnia dowiedziałem się, że pani z matematyki nie pozwoliła mi dalej poprawiać półrocza, mimo że napisałem podanie do dyrektora o przedłużenie czasu na poprawę jedynki na półrocze. W pierwszym półroczu były 2 sprawdziany z matematyki. Udało mi się poprawić tylko jeden. Pani mi powiedziała, że na tym koniec, zostawia mnie na sierpień i że mam się teraz skupić na drugim półroczu(w którym będę miał aż 3 lub 4 sprawdziany do poprawienia), żebym jak najmniej materiału miał na egzaminie poprawkowym. Bardzo mnie zabolała informacja, że będę pisał komisa w sierpniu. Miałem ciekawe plany na wakacje: pójście do pracy, wyjazd za granicę w celach zarobkowych, oglądanie anine, robienie prawa jazdy. Wszystkie moje plany zostały pokrzyżowane przez poprawkę w sierpniu. W ogóle nie będę miał czasu dla siebie. Wakacje popsute, rodzice rozczarowani. A ja? Totalnie załamany, psychika w strżępach, kompletnie zdemotywowany i zniechęcony do nauki, najchętniej bym się upił z rozpaczy. Każda lekcja matematyki to dla mnie wielka katorga. W trzeciej klasie technikum materiał z matematyki przyprawia mnie o ból głowy, w obliczeniach łatwo mi jest się pomylić, a pani z matematyki nie podaruje nawet najmniejszego błędu. Nie mam za bardzo kogo prosić o pomoc, rodzice nic nie ogarniają, z większością dziewczyn z klasy jestem pokłócony, więc wątpię by mi pomogły, a chłopaki sami niewiele ogarniają. I nie wiem czy opłaca się brać korepetycję które kosztują 30 - 50 zł. Może się okazać, że nie dam rady zdać w sierpniu, zostanę w trzeciej klasie i kasa pójdzie w błoto. Czuję, że jestem w beznadziejnej sytuacji. Po prostu nóż w kieszeni mi się otwiera, jak sobie pomyślę, że przez matematykę mogę mieć takie kłopoty. Ja już sobie nie daję z tym wszystkim rady. Jak wziąć się w garść, kiedy jestem tak zdemotywowany i zniechęcony do nauki?